01.08.2015

Rozdział 35

Mijają kolejne dwa, cudowne miesiące. Nasz dzidziuś rośnie jak na drożdżach i ma już trzy miesiąca. Brzuszek Camille delikatnie się zaokrąglił i widać już sporą różnicę. Zawsze rozczula mnie ten widok i uwielbiam go dotykać. Nawet kiedy oglądamy telewizję, po prostu trzymam na nim dłoń. To mnie uspokaja i cieszę się, że chociaż w taki sposób mam z nim kontakt. Tak z nim... upieram się, że będzie to syn, jednak Cami walczy dzielnie i stawia na córkę. Mama od razu stwierdziła, że na sto procent to chłopak, bo Camille po prostu kwitnie w ciąży. Wygląda prześlicznie... jej cera jest pełna blasku, włosy błyszczące i często się uśmiecha. Nie rozpoznałbym sam, że jej włosy są w lepszej kondycji. Hej, jestem tylko facetem! Jednak mama chwali ją i wręcz ubóstwia. Ach, te baby!

- Skarbie! Gdzie jesteś? - wychodzę z kuchni, ale nigdzie nie widzę mojej dziewczyny. Esther chodzi za mną krok w krok i biorę ją na ręce - Zakochałaś się we mnie, mała? - mruczę do niej i poruszam zabawnie brwiami - Wiem, że jestem zajebistym facetem, ale może dasz mi dzisiaj trochę przestrzeni, hmm? Jesteś strasznie upierdliwa! To za Cami zawsze chodzisz jak cień, coś Ci się poprzestawiało w tym twoim maleńkim mózgu? - prycham z rozbawieniem.
- Chyba nie najlepiej z Tobą skoro gadasz do psa, Kochanie - słyszę głos Cam i podnoszę głowę - Wolałeś mnie.
- Hej, śliczna... stęskniłem się - mrugam do niej seksownie, odstawiam Esther na podłogę i porywam ją w swoje ramiona. Jednak robię to bardzo ostrożnie, aby nie przygnieść jej brzucha.
- Och, serio? Przecież widziałeś mnie zaledwie dziesięć minut temu. Tylko tyle zajęło Ci zjedzenie śniadania.
- Te dziesięć minut to dla mnie wieki - pochylam się i całuję ją czule w usta. Chichocze przez pocałunek i gryzie mnie w wargę, mmm - Wiesz - odklejam się od jej słodkich usteczek i odgarniam jej włosy na plecy - Umówiłem się dzisiaj z moim menadżerem. Postanowiłem, że najwyższy czas powiedzieć mu co i jak - wzdycham, ale do tej pory nie pisnąłem nawet słówkiem - Ale nie zajmie mi to dużo czasu. Uwinę się raz dwa i możemy gdzieś wyskoczyć. Co Ty na to?
- Jestem jak najbardziej za! Mam ochotę na miętowe 
lody z kawałkami czekolady.
- Czyżby? - przygryzam jej wargę i delikatnie pociągam. Wygląda cholernie seksownie i chyba ta ciąża dodała jej jeszcze większego seksapilu - Przyszła mamusia ma zachcianki, co? - wzrusza rozbawiona ramionami i robi słodką minkę. Boże! Jak ja ją kocham! - Nie ma sprawy, maleńka. Wrócę raz dwa i pojedziemy na pyszne lody!
- Super! Leć już i wracaj do mnie szybko. Obejrzę w tym czasie Pamiętniki Wampirów.
- Rany! Ten serial jest strasznie denny, Kotku - przewracam oczami i stawiam ją na podłodze. Od razu posyła mi mordercze spojrzenie. Wiem, jak bardzo uwielbia ten serial - Uważaj na siebie. Gdyby coś, to dzwoń. Tak?
- Tak! Nie martw się, wszystko jest w porządku - całuje mnie czule i popycha do wyjścia. 





Camille POV:
Mija dobra godzina od wyjścia Justina. Pochłaniam drugi odcinek mojego ulubionego serialu i wcinam marchewkę. Esther przysypia obok mnie i delikatnie pochrapuje. Drapię ją po brzuszku, a ona wyciąga się rozkosznie. Uwielbiam ją! Jest urocza, malutka i jest naszą kochaną przylepką. Niespodziewanie mój seans przerywa dzwonek do drzwi. Marszczę czoło, bo raczej nikogo się nie spodziewam. A może to Pattie? Wciskam pauzę i idę otworzyć. W drodze do drzwi masuję dół kręgosłupa, dziwnie mi dzisiaj dokucza i chyba musiałam źle spać. Wzdycham i uchylam drzwi. Kiedy tylko widzę chłopaka przede mną, praktycznie przestaję oddychać. Moje serce podchodzi mi do gardła, brzuch zaciska się z nerwów i robi mi się słabo. To niemożliwe! Na pewno zamrugam oczami i zniknie, jak gdyby w ogóle go tutaj nie było.
- Camille - słyszę ból w jego głosie. Wpycha mnie delikatnie do środka, zamyka drzwi i przekręca zamek. Boże! - Tak bardzo za Tobą tęskniłem, Skarbie! - przytula mnie do swojego ciała, dociska mocniej i zaciąga się zapachem moich włosów - Nie masz pojęcia, jak ciężki był to dla mnie czas - odchyla mnie od siebie i skanuje uważnie. Lekki uśmiech pojawia się na jego twarzy, kiedy przejeżdża kciukiem po moim policzku - Jesteś jeszcze piękniejsza, wiesz? Jak to możliwe, Kochanie? Po prostu... brak mi słów - bierze moją głowę w dłonie i opiera czoło o moje. Stoję jak sparaliżowana i praktycznie nie oddycham. Jestem przerażona! - Pewnie jesteś zaskoczona moim widokiem - jakby czytał mi w myślach, dokładnie! - Ale dokładnie to sobie zaplanowałem, Cami. Zrobiłem ich w balona i uciekłem z tego strasznego miejsca! Robili mi tam straszne rzeczy, wiesz? - jest dziwny... niespokojny, nerwowy i mówi bardzo szybko - Przywiązywali mnie do łóżka, wstrzykiwali w moje żyły jakiś żółty płyn i nie słuchali mnie. Nie chciałem tego! Kazałem im aby mi Ciebie oddali, nie skrzywdzili. Jednak nie zrobili tego! Nie widziałem Cię tak długo! To był dla mnie prawdziwy koszmar! - znowu mnie do siebie przytula, głaszcze po plecach i kołysze na boki - Tak bardzo Cię kocham, Skarbie. Codziennie myślałem tylko o Tobie... o Twoich ślicznych oczach, ustach, włosach. Chciałem Cię dotknąć, pocałować i trzymać Cię w swoich ramionach. Bałem się, że zrobią Ci krzywdę! - jego głos brzmi na zdesperowany i cholernie się boję. Nie mogę wydobyć z siebie głosu, po prostu mnie zatkało! - Ale wróciłem po Ciebie - boże! - Już nikt nas nie rozdzieli, tym razem na pewno na to nie pozwolę! - mówi surowo i wpatruje się w moje oczy - Wróć ze mną do Monaco, Kochanie. Do naszego domu. Obiecuję, że już nikt nas nie rozdzieli. Ochronię Cię przed nimi.
- L-Liam... - ogarniam się nieco i próbuję mówić - Jak się tutaj znalazłeś?
- Przyleciałem samolotem. Wiem, że mnie szukają więc nie mamy dużo czasu. Oszukałem ich, Camille - szepcze cicho, jakby ktoś miał go usłyszeć. Zachowuje się inaczej niż ostatnio. Jest zestresowany i rozgląda się nerwowo - Przebrałem się za pielęgniarza i uciekłem z tego chorego miejsca - jezu! Tak po prostu?! - Kupienie lewego paszportu to teraz taka prosta sprawa - chichocze beztrosko i boję się go jeszcze bardziej - Ale widzą, że mnie nie ma. Znowu chcą mnie zabrać i zamknąć w tym strasznym miejscu. Nie pozwolę im na to, o nie! Chcę być tylko z Tobą. Na zawsze. Powiedz, że tęskniłaś za mną, Camille - pyta i wyczekująco na mnie patrzy. Cóż mam mu powiedzieć? Przytakuję niepewnie głową i wysilam się na uśmiech. Jestem pewna, że wychodzi z tego grymas - Wiedziałem! Czułem, że wciąż mnie kochasz! Przecież powiedziałaś to w naszym domu. Powiedziałaś, Kochanie! - kurwa! Mówi bardzo szybko, chaotycznie i gubię się w tym wszystkim. Jednak jestem przerażona i nie wiem co mam robić! Jestem sama, mój telefon został na kanapie obok laptopa i nie mam jak wezwać pomocy. Jeśli Justin wróci do domu i Liam go zobaczy... rozpęta się prawdziwe piekło i może polać się krew. Mój mózg działa na najwyższych obrotach, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Jestem w ciąży i muszę chronić dziecko - Śliczny dom - mówi nagle i rozgląda się po ogromnym, okrągłym holu - Bieber ma kasę, dużo kasy - jego głos przepełnia się nienawiścią i mruży groźnie oczy - Znowu mi Ciebie zabrał, dlaczego? - gapi się na mnie i przekrzywia głowę. Mój brzuch zaciska się z nerwów i nerwowo przełykam ślinę - Nie odczepił się od Ciebie! Mówiłem mu to tak wiele razy, a on wciąż kręci się obok Ciebie! Jesteś moja, Camille... prawda, Skarbie? - patrzy na mnie czule i jego zachowanie jest strasznie zmienne. Przytakuję, ale nie mam innego wyjścia - Jesteś taka śliczna - uśmiecha się i przesuwa dłonią po moich włosach, zsuwa ją na ramię i spogląda na moje piersi. Nagle marszczy czoło i wpatruje się w mój brzuch, który opina dość obcisła bokserka. Uchyla usta i panuje niezręczna cisza. Wiem, że właśnie w jego mózg uderza fakt, że jestem w ciąży. Na dodatek to nie jest jego dziecko, a dziecko chłopaka którego nienawidzi. Boję się, do czego jest zdolny się posunąć, a jego zachowanie jest niepokojące. Teraz naprawdę zachowuje się jak wariat, taki typowy z psychiatryka. Schudł, zmizerniał i ma sińce pod oczami. Jakby ktoś faszerował go lekami od pewnego czasu - Co to jest? - pyta szeptem i dotyka mojego brzucha palcem wskazującym - Dlaczego tak odstaje, Camille? Ktoś zrobił Ci krzywdę? - o kurwa! O czym on gada? Jest zdezorientowany i zachowuje się tak, jakby cofnął się w rozwoju - Och... tam jest dziecko! - krzyczy nagle, aż się wzdrygam - Jesteś w ciąży - nówi cicho i znowu kalkuluje coś w swojej głowie - Z nim - dodaje groźnie i w jego oczach dostrzegam złość - To prawda? - boże! Jestem w beznadziejnej sytuacji, ale nie ma z niej dobrego wyjścia. Przytakuję, bo nie mam nawet siły aby powiedzieć cokolwiek - Nie, Camille... nie możesz. My, nasza miłość... tam nie ma miejsca na jego dziecko. Nie, Kochanie... nie - powtarza w kółko, jakby się zawiesił. Potrząsa głową i wygląda cholernie przerażająco - Trzeba się tego pozbyć - o mój boże! - Tylko Ty, Kochanie. Tylko Ty, ono nie - mój oddech szaleje i boję się, że skrzywdzi moje dziecko. Co mam zrobić na boga?! - To koniec, Camille... koniec - szepcze cicho, a moje serce się zatrzymuje.




Justin POV:
Siedzę na kanapie, a Scooter chodzi tam i z powrotem. Wreszcie powiedziałem mu, że zostanę ojcem i musimy nieco zmienić plany. Wszystko było rozplanowane, po przerwie miałem wydać album, a w czerwcu wyruszyć w trasę. Jednak teraz mam inne priorytety i Scooter musi to po prostu zaakceptować. Sam jest ojcem, powinien mnie zrozumieć.
- Cholera, naprawdę mnie tym zaskoczyłeś. Jestem w szoku - kręci głową zrezygnowany i masuje czoło.
- Sam byłem zaskoczony. Nie planowaliśmy tego, tak? Zbyt wiele złych rzeczy się ostatnio wydarzyło. Uwierz mi, to ostatnie czego się spodziewaliśmy - wzdycham ciężko, ale to wciąż bolesne wspomnienia.
- Wiem, Justin... wiem - Scooter przysiada obok i klepie mnie po ramieniu. Poznał Camille niedługo po tym, jak do mnie przyjechała. Jednak zachowywał się wobec niej w porządku i cieszyło mnie to ogromnie - Więc? Co teraz?
- Nie wiem. Nie ukrywam, że to trochę komplikuje sprawy. Jednak jak sam wiesz, są rzeczy ważne i ważniejsze. A Cami i dziecko są na pierwszy miejscu. Może przesuńmy wydanie płyty na wakacje? Dziecko ma urodzić się w kwietniu, wydam płytę a nad trasą pomyślimy później. To jedyne, co przychodzi mi do głowy.

- W porządku. Więc trzeba przesunąć wydanie albumu i wstrzymać trasę. Na szczęście z tym drugim nie będzie problemu. Dopiero wstępie ustaliliśmy daty koncertów, to nie było nic pewnego.
- Super - uśmiecham się i ciężar spada z moich ramion. Oddycham z ulgą, bo nie chcę kłócić się ze Scooterem. Już mam pytać co u jego żony i małego, kiedy dzwoni mój telefon. Wyjmuję go z kieszeni, a na wyświetlaczu ukazuje się zdjęcie mojej mamy. Odbieram niemal od razu - Co tam, mamo? - słucham uważnie, ale ona krzyczy spanikowana. Kiedy jednak dowiaduję się o co chodzi, blednę. Moje serce chyba przestaje bić i cała krew odpływa mi z twarzy. Kończę połączenie, biorę pilota od telewizora i szybko go włączam. Jak na zawołanie ukazują się prezenterka i z przejęciem ogłasza komunikat.


"Trzy dni temu, z zakładu psychiatrycznego uciekł Liam Cooper. Nie mówilibyśmy o tym, gdyby sprawa nie była poważna. Jak zapewne pamiętacie, to właśnie Liam Cooper dwukrotnie uprowadził Camille Roberts, dziewczynę znanego piosenkarza, Justina Biebera. Nie wiadomo gdzie przebywa uciekinier, ale niezwłocznie prosimy o kontakt, gdyby ktoś znał miejsce jego pobytu. Zbieg może być uzbrojony"


- Chryste... - wypowiadam to niemal szeptem i widzę zszokowane spojrzenie Scootera. Wyjmuję telefon i dzwonię do Camille. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty. Denerwuję się i dzwonię ponownie. Nic. Cisza. Próbuję jeszcze dwa razy i szarpię za włosy - Proszę... odbierz, Skarbie! - mówię sam do siebie, ale daję spokój i rzucam się do drzwi.
Wiem, że Scooter biegnie za mną bo słyszę jego kroki. Pakuje się do mojego samochodu i ruszam z piskiem opon. Nasze domy dzieli dobre piętnaście minut, ale w międzyczasie wciąż dzwonię do Cami. W moim ciele szaleje strach, niepokój i przerażenie. Trzy dni... Liam spokojnie mógł już tutaj dotrzeć. Nie wiem jakim cudem, bo chyba rozpoznaliby go na lotnisku, prawda? Jednak wszystko jest możliwe, a ten człowiek jest niezrównoważony psychicznie. Boże! Jeśli cokolwiek zrobi Camille, zabiję go kurwa własnymi rękami. Nawet się nie zawaham, ani nie drgnie mi powieka. Już dawno ktoś powinien to zrobić. Po co trzymać takiego człowieka przy życiu?! Skręcam w prawo i zapierdalam ile fabryka dała. Mam w dupie, że łamię przepisy. Sprawa jest poważna i jedyne czego pragnę, to wejść do domu i zobaczyć na własne oczy, że Camille jest bezpieczna. Leży w salonie pod ulubionym kocem, z kubkiem herbaty, laptopem na kolanach i Esther obok. Właśnie taki widok chcę ujrzeć. Parkuję pod domem i wyskakuję jak z procy. Biegnę do drzwi, ale są zamknięte. Wyjmuję klucze i drżącymi rękami otwieram zamek. Popycham je i przechodzę przez hol. Kiedy docieram do salonu, wrastam w ziemię. To co widzę przed sobą...
- Justin! - słyszę głos Scootera, który wchodzi do salonu. Przystaje obok i zamiera - Boże...
Upadam na kolana i gapię się na widok przede mną. Wiem, że twarz Camille będzie prześladować mnie już do końca życia. Jej usta są delikatnie rozchylone, jakby do końca krzyczała o pomoc. Jej oczy są szeroko otwarte i przepełnia je przerażenie i strach. Leży w objęciach Liama, w kałuży własnej krwi. Martwa. Oboje martwi.












39 komentarzy:

  1. Nie zrobiłaś tego, nie mogłaś ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pierdziele! Kobieto, jak mogłaś, Kaśka! OMG :( Nasza Cami, nasz mały Justin. Nie, jestem pewna, że to się tak nie skończy! Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przez ciebie będę miała koszmary nocne!! Kasia ty sobie chyba żartujesz:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieee... to nie może się tak skończyć. .ooo nie. .. ;'(((

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieeeee ona nie mogła zginąć !
    Przecież jest w ciąży !
    Błagam tylko nie to :'(

    OdpowiedzUsuń
  6. M
    A
    M

    Z
    A
    W
    A
    Ł!!!!!!!!!!!!!!
    Nie zrobiłaś tego. Kurwa nie mogłaś tego zrobić! Boże ona musi żyć do cholery. Kurwa ja umieram!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nie nie ! Nie zgadzam się na to! Gdzie mój Justin junior?! Tak nie może być no.. błagam powiedz że ona cudem przeżyje.

    OdpowiedzUsuń
  8. He'll kill you someday girl.I read a story from today and now I have a heart attack :D It's not fanny ��/niaxababy

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie!!!!! Ona musi żyć!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Moje życie straciło sens... kurwa rycze jak cipa

      Usuń
  11. ja pierdole :O coś Ty Kaśka zrobiła

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurwa o kurwa. Nie. !!!! Nie.!!! Balagam. Dodaj nowy rozdzial jak najszybciej.! Jutro prosze. ! . jezu. Umieram. ! Nie moglas tego zrobic. Nie. !!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurwa mac kaska nie zrobiłaś tego nie zrobiłaś tego kurwa na zrobiłaś to jak mogłaś.:( okropny hahah i do następnego

    OdpowiedzUsuń
  14. No nie Kaśka wiesz co jak mogłaś!!! Nie mogłaś uśmiercić Camille !!!! To wszystko miałobyć całkiem inaczej!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. mam nadzieje ze jest to sen a nie prawdziwe wydarzenie ! to wszystko nie moze sie tak skonczyc

    OdpowiedzUsuń
  16. CO DO CHOLERY JASNEJ
    NIE JA NIE
    CZY TA SA ZARTY
    JEZUS MARIA
    NIEE
    JA WYCHODZE STAD MATKO BOSKA
    ALE SPOKOJNIE WROCE
    *smutek*

    OdpowiedzUsuń
  17. To sie nie moze tak skonczyc niech onii zyja niech nadal beda szczesliwa para !

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurwa nie!:(
    Liam jest popierdolony
    Ja pierdole

    OdpowiedzUsuń
  19. Że coooo ? Napisane innym kolorem moze okaze sie ze to tylko sen :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie ten kolor ciekawi...

      Usuń
    2. Też mam nadzieje że to tylko sen

      Usuń
  20. Czuję się jakbym czytała horror...
    Mam nadzieję, że to jakiś sen czy coś!

    OdpowiedzUsuń
  21. Co to ma kurwa znaczyc?!!! Wyje!!!! Jak moglas to zrobic???

    OdpowiedzUsuń
  22. jprdl no chyba nie !!!! zabiłaś mnie ! omg :(((( myślałam że zakończenie będzie szczęśliwe :((( nie !!!
    padam :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( ona ma żyć !! i ich dziecko też!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. HEJ ! KASIU MAM PROŚBĘ ! BO TE SZYBKIE OPOWIADANIE CO POSYŁAŁAŚ ZAPROSZENIA TO MI TO JAKOŚ WYGASŁO A JA DAŁAM RADE PRZECZYTAĆ TYLKO 1 ROZDZIAŁ :((( POSŁAŁABYŚ MI NA EMAIL madziajb1994@gmail.com JESZCZE RAZ ? PROSZE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia udostępniła już to opowiadanie dla wszystkich link -http://tell-me-i-belong-to-you.blogspot.com/ Pisała o tym w notce na TLR ;)

      Usuń
    2. dziękuję :) musiałam nie zwrócić uwagi..

      Usuń
  24. Jak naprawde to zrobiłaś to to to ..... No nie wiem ale nie mogłaś tego zrobić :(

    OdpowiedzUsuń
  25. O.nie...to.nie moze byc tak...ona muso zyc...i dziecko tez...przeciez jak.ona przezyje, a.dziecko.nie..to.ja.pitole,.o.ludu..szybko.kolejny..glupi Liam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak mogłas mi to zrobić powiedz ze to będzie nie prawda że to się im tylko śniło. :(:(((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błagam powiedz mi tylko czy to sen czy nie plisska bo nie wytrzymam do następnego.

      Usuń
  27. Wow mam nadzieje ze osoby wyżej miały rację i to tylko sen a jeśli nie to maja ja uratować:( Boże nie możesz nas tak zostawiać błagam daj nam szybko odpowiedz nw w postaci rozdziału... jestem załamana ale rozdział jest świetny :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie ma mowy żeby ona umarła. W następnym rozdziale wszystko się wyjaśni...

    OdpowiedzUsuń
  29. OMG , ona musi żyć ! Mam nadzieje ze zemdlała i to tylko tak wyglądało że ni żyje .

    OdpowiedzUsuń
  30. Proszę cie.. błagam no!!!
    Ona musi żyć..
    Błam cię zrób to tak aby ona jednak żyła !!!
    On zrobi jej tam kurwa to wiesz...usta usta ?
    Proszę cie ona musi żyć !!!
    Błagam no!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Oby ona tylko zemdlała lub coś ...

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine