14.07.2015

Rozdział 29

Mocno trzaska drzwiami i przekręca zamek. Tuli mnie do siebie i nawet nie wiedziałam, że płaczę. Szlocham głośno i jestem przerażona. Liam ma broń i jeśli będzie trzeba, pociągnie za spust. Moje życie spoczywa w jego rękach.
- Przestań, Camille! - wrzeszczy nagle, aż się wzdrygam. Jednak nie mogę się uspokoić i płaczę jeszcze mocniej - Co powiedziałem, huh?! - wydziera się i ściska mocno moje ramiona - Przestań beczeć, do cholery! - potrząsa mną i to potęguje mój strach. Jak mam przestać, skoro tak bardzo mnie przeraża?
- L-Liam... - jąkam się i próbuję ogarnąć - Boję się... - chowam twarz w dłoniach i wybucham nową falą płaczu.

- Nie bój się, Kochanie. Przecież nie zrobię Ci krzywdy, wiesz o tym. Prawda? - mówi czule i przytula mnie do siebie.
- Masz pistolet, możesz mnie zastrzelić. Nie rób tego, błagam! - podnoszę głowę i patrzę mu w oczy.
- Oczywiście, że tego nie zrobię! Przecież Cię kocham! Dopiero Cię odzyskałem, Skarbie - bierze moją głowę w dłonie i muska delikatnie moje usta. Natychmiast się od niego odsuwam, ale wtulam głowę w jego szyję. Nie chcę go zdenerwować, chociaż bardzo się boję - Moja mała, nie obawiaj się. Ochronię Cię przed wszystkimi - och, boże! Jedyne od czego chcę być chroniona, to Ty! - Nie wiem skąd Ci gliniarze się tutaj wzięli - mówi nagle ze złością i nieco mocniej zaciska dłonie na moich plecach - Na pewno Cię nie oddam, nie ma opcji! - jego słowa mnie przerażają.
- Liam!!! - nagle słyszymy wrzask i ktoś wali do drzwi. Wzdrygam się w ramionach chłopaka, ale rozpoznaję ten głos - Otwórz drzwi! Natychmiast! - błagam... tylko go nie denerwujcie! Przecież to doprowadzi do tragedii!
- Matka? Co ona tutaj robi? - pyta cicho i podchodzi pod drzwi - Czego chcesz, mamo?!
- Skarbie... otwórz, chcę Cię zobaczyć - mówi łagodnie i oddycham z ulgą. Liam bije się z własnymi myślami, kręci głową jakby chciał odsunąć od siebie przykre wspomnienia i ściska pistolet w dłoni - Proszę, synku.
- Niech to szlag! - ku mojemu zaskoczeniu, chłopak otwiera drzwi i w progu pojawia się jego mama. Ale nie to przyciąga mój wzrok... na podwórku stoi kilkanaście radiowozów i uchylam usta w szoku. Kolorowe światła migają na wszystkie strony i aż roi się od policji - Co oni tutaj robią?! Wezwałaś ich?!
- Nie, skąd! To nie ja, Liam. Kiedy przyjechałam już tutaj byli. Proszę, porozmawiaj ze mną.
- O czym do cholery chcesz ze mną rozmawiać, huh? - złości się i patrzy gniewnie na matkę.
- Musisz wypuścić Camille, Liam - mówi cicho i zerka na mnie przelotnie - Nie możesz jej tutaj trzymać siłą.
- A kto powiedział, że trzymam ją tutaj siłą? - przekrzywia głowę i kiedy to robi, wygląda tak dziwnie... groźnie, poważnie i wyraz jego twarzy mnie niepokoi - Cami jest tutaj, bo mnie kocha. Prawda, Skarbie? - odwraca głowę i patrzy mi w oczy. Zamieram i nie wiem, co powinnam powiedzieć. Oddycham szybko i czuję, jak pocą mi się dłonie. Jestem zestresowana, zszokowana i przestraszona. Chyba tak naprawdę nie dociera do mnie powaga sytuacji - Prawda? - powtarza surowo i niepewnie przytakuję głową - No widzisz - uśmiecha się do matki, ale ona tylko kręci głową zrezygnowana - O czym chcesz jeszcze rozmawiać? Chyba już wszystko wiesz.
- Liam, tak nie można. Doskonale wiesz, że Camille Cię nie kocha! Musisz ją wypuścić, w tej chwili!
- Gówno prawda!! - wydziera się, chwyta mnie za ramię i przyciąga do siebie - Kocha mnie, nie wiesz co mówisz! - czuję, że zaraz zemdleję ze strachu - Po co tutaj przyszłaś, co? Żeby namieszać mi w głowie?! Znowu to robisz!

- Proszę, synku... uwolnij Camille i wrócimy do domu, do naszego domu! Wszystko wróci do normy.
- A to niespodzianka, bo nigdzie nie wrócę! Chcę być z moją dziewczyną. Tak długo na to czekałem!! - krzyczy głośno i przytula głowę do moich włosów, zaciąga się ich zapachem i wiem, że to nie idzie w dobrą stronę - Camille jest moja, będzie ze mną i dam jej wszystko, czego zapragnie. Tak właśnie będzie... - ostatnie zdanie wypowiada szeptem i przystawia pistolet do mojej głowy. Odgarnia nim moje włosy na bok i całuje w skroń - Poradzimy sobie z całym światem, Kochanie. Nie pozwolę, aby ktokolwiek nas rozdzielił - mówi cicho, ale widzę w oczach jego mamy strach.
- Doskonale wiesz, że tak nie będzie... - słychać w jej głosie rozpacz - Wiem co chcesz zrobić i nie pozwolę Ci na to.
- Liam - nagle do środka wchodzi jeden z policjantów. Chłopak natychmiast się spina i mocniej dociska pistolet do mojej głowy. Zamykam oczy, łzy spływają po moich policzkach i wiem, że dzisiaj umrę w tym domu... zabije mnie, czuję to. Wszyscy go denerwują, jest zestresowany a to najgorsze co mogą robić. Nie wiedzą jak powinni się z nim obchodzić? Czy policja nigdy nie miała do czynienia z chorą osobą?! - Odłóż pistolet, nie mam złych zamiarów. 

- Och, serio? Więc po co ta armia na zewnątrz, co? - prycha z kpiną.
- To tylko dla bezpieczeństwa Camille... nie obawiaj się, nie mamy zamiaru nic zrobić. Spokojnie, tak?
- Cami jest bezpieczna ze mną! To z wami grozi jej niebezpieczeństwo, nie pozwolę wam jej skrzywdzić!?
- Cami musi wrócić do domu, do swoich rodziców. Bardzo się o nią martwią. Pozwól im się z nią zobaczyć.
- Skoro się martwią, to gdzie teraz są? - posyła policjantowi cwany uśmieszek - Mogą tutaj przyjść i zobaczyć Cami.
- Nie... - wypowiadam to niemal szeptem. Mój głos jest zachrypnięty i chrząkam, aby pozbyć się guli w gardle. Nie chcę, aby rodzice tutaj przychodzili. Nie mogą zobaczyć tej sytuacji, to złamałoby im serca - Nie teraz.
- Widzicie? Ona wcale was nie potrzebuje! Ma mnie i to jest najważniejsze. Idźcie już, wynoście się wszyscy!
- Liam... pozwól mi wrócić do domu - mówię cichutko i widzę jego zaskoczone spojrzenie - Wiesz, że to co robisz jest złe. Nie możesz mnie tutaj trzymać - mój ton głosu jest łagodny, nie chcę go zdenerwować.
- I Ty jesteś przeciwko mnie? - pyta z niedowierzaniem - Kocham Cię, pragnę tylko Ciebie... dlaczego to powiedziałaś, Cami? - kręci głową, zaciska szczękę i wiem, że jest źle! - Nie wrócisz do domu! Ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy! - szarpie mnie i podchodzi pod ścianę. Opiera się o nią plecami, dociska mnie do swojej piersi i zsuwamy się w dół. Siadamy i jestem kompletnie zdezorientowana. Boże... co on wyprawia?! - Skoro nie chcesz być ze mną w tym świecie, może zechcesz po tej drugiej stronie? - jego głos wypruty jest z wszelkich uczuć i boję się jeszcze bardziej.
- Proszę... - mój oddech szaleje i przerażenie rozlewa się w moim ciele. Widzę przed sobą jego mamę i policjanta. Stoją zszokowani i nienawidzę wszystkich! Dlaczego nic nie robią?! Skoro jest tyle policji przed domem, dlaczego siedzę tutaj w ramionach chorego człowieka, który przystawia pistolet do mojej głowy!
Nagle ku mojemu przerażeniu, słyszę głos Justina. Zamieram i wiem, że jeśli tutaj wejdzie rozpęta się prawdziwe piekło. Szukam kontaktu wzrokowego z policjantem i kiedy tylko na mnie spogląda, kręcę przecząco głową i patrzę na drzwi. Rozumie natychmiast o co mi chodzi i opuszcza dom. Oddycham z ulgą, ale liczę na to, że nie wpuści tutaj Justina pod żadnym pozorem! Liam nie może go zobaczyć, przecież to będzie koniec wszystkiego.
- Moja słodka, Camille... - słyszę cichy szept Liama. Opuszcza pistolet, przenosi dłoń na moją szyję i całuje mnie w głowę - Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie, dlaczego nie chcą dać nam świętego spokoju? Czy tak wiele chcę?
- Liam... - ryzykuję i chociaż się boję, muszę z nim rozmawiać - Wiesz, jak bardzo Cię lubię. Prawda? - ściemniam, ale kiedy nad tym myślę dociera do mnie, że naprawdę lubiłam Liama. Był dla mnie jak brat, zawsze blisko, zawsze pomocny. Jednak wszystko się odmieniło, a ja nie chcę dzisiaj umierać.
- Wiem, Skarbie... - czuję, jak się uśmiecha kiedy jego policzek unosi się ku górze. Głaszcze mnie czule po włosach i tuli do siebie. Siedzę między jego nogami, przed nami wciąż stoi jego mama i wpatruje się w nas uważnie. Do pomieszczenia wchodzi nagle dwóch policjantów i ciało chłopaka się spina.
- Spokojnie, jestem przy Tobie - mówię cicho i czuję łzy na policzkach. Opieram głowę na ramieniu Liama, przekręcam ją i kiedy pochyla się w moją stronę, nasze oczy się spotykają. Posyłam mu niepewny uśmiech, a on przytula policzek do mojego czoła - Wszystko będzie dobrze, obiecuję - szepczę i czuję, że jest spokojny. 

Kiedy już mam odwrócić wzrok, nagle dostrzegam w oknie twarz Justina. Ból natychmiast uderza w moje ciało i zaciskam usta. Wpatruje się we mnie z uchylonymi w szoku ustami, opiera dłonie na szybie i płacze. Widzę jego złamaną twarz i moje ciało się trzęsie. To łamie moje serce na kawałki i tak bardzo chciałabym się do niego przytulić! Patrzymy na siebie i bezgłośnie wymawiam "Kocham Cię". Nie ma pewności, czy to nie ostatni na to moment. Jego usta się poruszają i wymawia to samo. Boże... jest dla mnie wszystkim! Czy tak ma się to wszystko skończyć?
- Nie płacz, Kochanie. Jesteś bezpieczna, nikt mi Cię nie odbierze. Cichutko... - kołysze mnie delikatnie na boki.
- Liam - zbieram się na odwagę i muszę z nim porozmawiać. Przekręcam się w jego ramionach i siadam mu na kolanach. Uśmiecha się i chyba jest zadowolony z mojego ruchu. Przenosi dłonie na moje plecy i dociska mnie do siebie jeszcze mocniej - Jesteś moim przyjacielem... - zmieniam taktykę, muszę zagrać na jego uczuciach, chociaż wcale tego nie chcę - Uwielbiam Cię takim, jakim jesteś - biorę jego głowę w dłonie i wpatrujemy się w siebie. Jest lekko zaskoczony i chyba tego się nie spodziewał - Jesteś dla mnie ważny, znamy się tak długo i nigdy nie chcę Cię stracić - marszczy czoło i pociera moje plecy - Ale teraz muszę wrócić do domu, do moich rodziców którzy bardzo się o mnie martwią. Tak trzeba, wiesz o tym. Prawda? - przytakuje niepewnie głową - Nie martw się, jestem tutaj i zawsze będę. Nasza przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna - uśmiecham się i przejeżdżam opuszkiem palca po jego policzku.
- Och, Cami... jesteś cudowna, wiesz? Uwielbiam Cię! - dociera do mnie nagle, że mimo wszystko Liam chyba naprawdę mnie kocha. To, że jest to obsesyjna miłość nie oznacza, że nie jest prawdziwa. W jego głosie wyczuwam mnóstwo czułości, troski i widzę w jego oczach tą iskierkę miłości. 
- Pozwolisz wrócić mi do domu? Jeśli mnie naprawdę kochasz, zrobisz to - od razu kręci głową. 
- Nie chcę tego... nie wytrzymam bez Ciebie! Tak bardzo tęskniłem przez te dni, kiedy odeszłaś. Nie rób tego.
- Możemy się przecież spotykać, tak? - uśmiecham się i przeczesuję jego włosy - Masz mnie na wyciągnięcie ręki. Kiedy tylko będziesz chciał, zadzwonisz a ja szybko się z Tobą spotkam. Co Ty na to? 
- Nie wiem, Camille - odpowiadam niepewnie i chyba zaczyna się lekko denerwować - Chcę być z Tobą cały czas.
- Wiem... ale musisz trochę wyluzować. Jeśli wciąż z Tobą będę, znudzisz się mną - chichoczę cicho, chociaż mój brzuch jest ściśnięty na supeł. Jednak muszę odegrać dobrze swoją rolę. Tylko dzięki temu mam szansę wyjść z tego cało.
- Aww... uwielbiam kiedy się śmiejesz - sam szeroko się uśmiecha i opiera swoje czoło o moje - No dobrze... - och! Gwałtownie odrywam się od niego i jestem zaskoczona - Wrócisz do domu, ale będziesz ze mną? Moją dziewczyną?
- Będę... - mówię cicho, ale cóż innego mogę powiedzieć? Przykro mi, że muszę tak perfidnie kłamać, ale tutaj chodzi o moje życie! Jeśli Liam usłyszy coś, czego nie będzie chciał może wpaść w szał. Wciąż obok nas leży pistolet.
- A co z Justinem? - o rany! Kiedy tylko wypowiada imię mojego chłopaka, jego twarz się zmienia.
- Nie myśl o nim teraz, dobrze? Najważniejszy jesteś Ty i ja... - pochylam się i muskam delikatnie jego usta. Mam ochotę wybuchnąć płaczem, ale wiem, że muszę to zrobić. Dla własnego dobra! Liczę po cichu, że Justina nie ma już w oknie i nie musi na to patrzeć. Wiem, że zabolałoby go to bardzo.
- Wpuście mnie tam!! W tej chwili!! - jak na zwołanie słyszę wrzask Justina, a Liam zaciska dłonie w pięści. Czuję to na moich plecach i wiem, że to totalna katastrofa! Czy to ten pocałunek tak go zdenerwował? Widział?
- To on... - słyszę szept Liama i wyczuwam w nim nienawiść. Jeśli Justin tutaj wejdzie, będzie po wszystkim.
- Hej... spójrz na mnie - chwytam jego szczękę i przekręcam głowę, aby spojrzał mi w oczy - Jestem tutaj, z Tobą... nie obawiaj się niczego. Jestem Twoją dziewczyną, pamiętasz? - mrugam okiem i staram się być pewna siebie.
- Tak, jesteś... - rozwesela się i znowu mnie całuje. Jednak jest czuły i delikatnie dotyka swoimi ustami moich. Jestem rozwalona psychicznie i mam dość tego koszmaru! Pragnę wrócić do domu i być bezpieczna - Kocham Cię, Camille.
- Ja Ciebie też, Liam... - odpowiadam szeptem i czuję łzy na policzkach. Przerasta mnie to wszystko.
- Cami!! - to głos Justina i gwałtownie przekręcam głowę w jego stronę. Stoi w drzwiach, cały zapłakany, spocony, zdyszany i moje serce roztrzaskuje się w drobny mak! - Puszczaj ją! Zabieraj od niej łapy! - boże!
Nagle wszystko dzieje się bardzo szybko... jakby ktoś wcisnął przewijanie. Liam wstaje razem ze mną, stawia mnie na nogach i sięga dłonią po pistolet. Kiedy celuje w Justina, zamieram i nie wierzę, że naprawdę chce to zrobić. Mocno szarpię jego dłoń i próbuję wyrwać broń z jego mocnego uścisku. Nie reaguje, odpycha mnie od siebie, ale walczę nadal. Robi się prawdziwe zamieszanie, ktoś krzyczy, pomieszczenie wypełnia się szarym dymem i muszę odkaszlnąć. Czuję dłonie na moich biodrach, ktoś mnie odciąga ale nic nie widzę. Wołam Justina, ale nie słyszę aby mi odpowiedział. Broń wypala i słychać w pomieszczeniu głuchy odgłos. Jest tak głośny, aż zasłaniam dłońmi uszy. Przymykam oczy, moje ciało unosi się ku górze, a potem robi się ciemno...








22 komentarze:

  1. O cholera ?! Mam przeczucie ze Justinowi się nic nie stało a może Lamowi !! Nie Życzę mu źle ale dobra kogo ja oszukuje niech Liama postrzela Hahaha do następnego genialny

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże jak mogłas skończyć w takim momencie, ale i tak genialny i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie ... Jeśli coś stanie się Justinowi to po pamiętasz mnie Kaśka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jezu super <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejuuu... pół rozdziału się śmiałam (nie wiem dlaczego...), a drugie pół płakałam... Co się ze Mną dzieje?! Może okres Mi się zbliża... albo w ciąży jestem! ;o co Ja pieprze...
    Rozdział genialny... tak jak Ty! ;D
    Oj Kaśka, Kaśka... co Ty ze Mną robisz? ;pp Czekam na kolejny. ;))
    Buziaki! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej hahahaha Rozwalił mnie ten komentarz! Na sto pro jesteś w ciąży laska! XD

      Usuń
    2. Zgadzam się! To na pewno ciąża, a może nawet bliźniacza?! :D

      Usuń
  6. Oby nic Justinowi się nie stało.. Nie darzę go jakąś wielką sympatią w tym opowiadaniu ale to jednak Justin no! On ma być cały i zdrowy! *-* To samo tyczy się Cami... Co do Liama... Zamknąć w pokoju bez klamek i nie wypuszczać! Wiem ze jest chory ale mowie to kolejny raz, to go nie usprawiedliwia :/ Pod koniec rozdziału prawie płakałam.. To bezgłośne "kocham Cię " jeeeezu...... coś pięknego :(

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dlaczego nie lubisz Justina? :'(

      Usuń
    2. Jakiś dziwny się wydaje no! A z resztą, ważne że kocha Cami.. nic innego się nie liczy :D

      Usuń
  7. boze jak dolujacy rozdzial :( ale mega jak zawsze :) musial wlezc ?! mogl poczekac :o dodaj w czwartek blagam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie znowu tyle strasznego się dzieje :C Mam nadzieję,że nic złego sie Justinowi nie stało. Rozdział wspaniały<3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja piernicze! Jak mogłaś tak skończyć, no? Błagam dodaj szybko kolejny bo ja do soboty nie wytrzymam. Genialny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś czuję że Cami albo Justin oderwał/a

    OdpowiedzUsuń
  11. O jezu zabiłaś mnie tym rozdziałem

    OdpowiedzUsuń
  12. Boze posz tylko nie justin ani camil niechzastrzela tego psychola dawaj szybko nowu

    OdpowiedzUsuń
  13. Kobieto, kocham Cię naprawdę to ff jest w najlepszej trójce wszystkich jakie czytałam, a czytałam ich naprawdę sporo <3 naprawdę dziękuję, że je piszesz i mam nadzieje że tak szybko nie skończysz <3 Weny, weny i jeszcze raz weny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Liam nie może zastrzelić Justina!! Inaczej osobiście go zabije
    Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Cholera,co za emocje:')
    Mam nadzieje,ze Liama zamkną w wariatkowie w Honolulu,czy gdzies dalej:))).

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam bardzo, ze co? Co sie dzieje? Dlaczego sir tak zakonczylo? Kocham Justina w tym opowiadaniu, ale w tym rozdziale wszystko zniszczyl...Cami sie tak starala...mam nadzieje, ze mimo wszystko Justin i Cami sa cali, a Liam nie haha...czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie teraz !! Jeszcze nie koncz rozdzialu tutaj :((

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine