20.06.2015

Rozdział 22


- Obudź się, Kochanie - słyszę głos przy uchu i powoli uchylam powieki. Jest ciemno i praktycznie nic nie widać. Jestem dziwnie zmęczona i bolą mnie nadgarstki od tych cholernych pasków - Dojechaliśmy na miejsce - Liam uśmiecha się i bierze mnie na ręce. Jest spokojny, wyluzowany kiedy we mnie szaleje strach. Chcę do domu!
- Puść mnie, przecież mam nogi - zaciskam usta i mam ochotę walnąć go w twarz!
- Wiem... ale mam ochotę Cię zanieść, więc to robię - mówi poważnie i widzę, że się złości. Milczę, bo nie chcę go dodatkowo wkurzyć - To Twój nowy dom. Mam nadzieję, że Ci się spodoba - stawia mnie na podłodze i rozglądam się na wszystkie strony, kiedy zapala światło. Jesteśmy w ogromnym, przestronnym salonie. Na środku stoją dwie kanapy, na ścianie wisi duży telewizor i jest nawet kominek. Marszczę czoło, bo to zupełnie nie znane mi miejsce - I jak?
- Ładnie, ale gdzie tak właściwie jesteśmy? - pytam cicho i niepewnie na niego spoglądam.
- W bezpiecznym miejscu. Nikt nas tutaj nie znajdzie - super! Właśnie to chciałam kurwa usłyszeć!
- Chcę wrócić do domu, Liam - głos mi się łamie i chce mi się płakać - Porwałeś mnie, wiesz w ogóle co to znaczy?
- Oczywiście, że wiem... jesteś tutaj ze mną, tylko to się liczy - wzrusza obojętnie ramionami.
- To wbrew prawu! Nie wolno Ci tego robić, wypuść mnie!
- Nie mogę, Cami! - zaciska szczękę i zwija dłonie w pięści - Nie będę patrzył na to, jak on Cię tuli, całuje i dotyka. Nie zniosę tego więcej, rozumiesz? To była dla mnie katorga i mam dość!
- Boże... - ledwo słyszę swój własny głos - To chore co mówisz. Justin jest moim chłopakiem, kocham go! Chcę z nim być, tylko z nim! Byłeś moim przyjacielem, lubiłam Cię... wszystko zniszczyłeś - łzy spływają po moich policzkach i nie wierzę, że Liam to ten sam człowiek, który chodził ze mną na studia. Co się z nim stało?
- Cóż... teraz ja jestem Twoim chłopakiem i to ze mną będziesz. Wybij sobie z głowy Justina.
- Ale ja nie chcę być z Tobą, nie rozumiesz tego?! Chcę wrócić do niego, do rodziców, do Cath! To popieprzone co zrobiłeś, nie dociera to do Ciebie? Nie miałeś prawa mnie zabierać! - teraz już krzyczę.
- Przykro mi, Skarbie... Twoje życie właśnie się zmienia. Będzie nam razem dobrze, obiecuję - podchodzi i całuje mnie w czoło. Moim ciałem wstrząsa fala płaczu i jestem przerażona tym, co mówi i tym co zrobił. Jak mógł się do tego posunąć?! - Ciii... nie płacz, maleńka. Nie zrobię Ci krzywdy, jesteś ze mną bezpieczna. Będę Cię chronił...
- P-proszę... - jąkam się, ale nie mogę się uspokoić - Wypuść mnie - spoglądam mu w oczy, ale on tylko uśmiecha się delikatnie i gładzi mój policzek. Dociera do mnie, że tego nie zrobi. Jest obłąkany i po prostu ma na moim punkcie pieprzoną obsesję! To oznacza tylko jedno... mam pieprzone kłopoty! Nic co powiem, do niego nie dotrze.
- Pokażę Ci Twój pokój, spodoba Ci się - mruga okiem i obejmuje mnie ramieniem.
- Przetnij paski, Liam. Ranią mi skórę, to strasznie boli - mówię cicho i cała się trzęsę.
- Pod warunkiem, że będziesz grzeczna. Jeśli zrobisz coś, co mi się nie spodoba to będziesz je miała z powrotem. Rozumiemy się? - nie wierzę, że to robi! Przytakuję tylko głową, bo brak mi słów - W porządku... - przechodzimy do kuchni, otwiera szufladę i wyjmuje nożyczki. Przecina kable i cichy jęk ucieka z moich ust, co za ulga! Masuję je, ale już widzę czerwone ślady - A teraz idziemy spać, dochodzi trzecia rano. Pewne jesteś zmęczona - zmusza mnie do ruchu i przechodzimy do pokoju obok salonu. Opada mi szczęka, kiedy przekraczam próg - I jak? - uchylam usta w szoku i nie wierzę w to co widzę. To jakiś żart? Ukryta kamera? Kręcę głową, bo właśnie stoję we własnym pokoju! Dosłownie! Meble, pościel, łóżko, kolor ścian są wręcz identyczne! - Starałem się, żeby wyglądał jak Twój pokój. Będzie Ci tutaj dobrze - boże! To nie dzieje się naprawdę... - No dobrze, masz ochotę na prysznic? - pyta, ale nie wypowiadam nawet słowa! - Okej, czyli tak - podchodzi do komody i wyciąga dla mnie piżamę. Damską, w moim rozmiarze!
- Dzięki - mówię cicho i idę do łazienki, która mieści się w pokoju. Zamykam drzwi, opieram się o nie plecami i znowu płaczę. Jestem w szoku po tym co zrobił Liam, jak mam się z tego wyplątać? Co robi się w takich sytuacjach? Czeka na ratunek, ucieka? Nie wiem co mam zrobić... jednak wiem jedno, nie mogę tutaj z nim zostać. Jest chory!

Biorę szybki prysznic, myję zęby szczoteczką którą Liam dla mnie przygotował i przebieram się w fioletowe bokserki i czarną koszulkę. Powoli wychodzę z łazienki i rozglądam się w poszukiwaniu chłopaka. Leży na łóżku i spogląda na wyświetlacz telefonu... telefon! Teraz mam ochotę sobie przywalić za to, że jednak nie pojechałam z Justinem po nowy! Nawet nie mam jak do niego zadzwonić, ogólnie po jakąkolwiek pomoc! Niech to szlag!
- Jesteś! - mówi wesoło i wpatruje się w mnie - Ślicznie wyglądasz, Skarbie. Nie widziałem Cię jeszcze w takim wydaniu - mruga zadziornie - Masz mokre włosy... dodają Ci uroku - boże, co on gada? - Chodź do mnie - wystawia dłoń w moją stronę, ale ja stoję jak sparaliżowana. Chce ze mną spać? Boże! Mój oddech przyśpiesza i mimo, iż znam Liama, boję się go w tej chwili - No chodź, maleńka... nie obawiaj się - zaciskam usta i niepewnie podchodzę do łóżka. Wślizguję się pod ciepłą kołdrę, którą dla mnie przytrzymuje, ale staram się być jak najdalej od niego. To na nic, bo natychmiast przysuwa mnie do siebie - Nareszcie jesteś w moich ramionach. Nawet nie wiesz jak długo na to czekałem - szepcze cicho, jest blisko i chyba nawet nie oddycham. Uśmiecha się, odgarnia kosmyk włosów z mojej twarzy i cmoka w usta. Nie! Odsuwam się od niego, spuszczam głowę i tak bardzo chciałabym być w domu - No dobrze, czas na sen. Śpij dobrze, Skarbie - tuli mnie do siebie, układa moją głowę na swojej piersi i głaszcze po plecach.

Jestem zmęczona, oczy same mi się zamykają i chociaż jestem niespokojna, zasypiam...

Budzi mnie uczucie ciepła na twarzy, powoli uchylam powieki i ziewam. Promienie słoneczne wpadają do pokoju i teraz rozumiem, dlaczego tak bardzo jest mi gorąco. Rozglądam się po pokoju i dopiero po chwili dociera do mnie, że to nie jest "mój" pokój. Przecież Liam mnie porwał! Boże! Zrywam swoje ciało i siadam. Muszę coś wymyślić, bo nie mam zamiaru tutaj z nim zostać. Chyba nie chce mnie trzymać z dala od ludzi do końca życia?
- Obudziłaś się - słyszę jego głos i przekręcam głowę w stronę drzwi - Przyniosłem Ci śniadanie - stawia tacę obok mnie i nalewa kawy do filiżanki - Twoja ulubiona - mruga okiem i całuje w czoło.
- Która godzina? - jestem dziwnie skołowana i bolą mnie plecy.
- Dochodzi jedenasta. Byłaś zmęczona więc dobrze, że pospałaś sobie dłużej.
- Kiedy mnie stąd wypuścisz? - to pytanie samo ucieka z moich ust, ale Liam już się wkurza.
- Nigdy, Camille - odpowiada surowo - Poczekam cierpliwie aż mnie pokochasz - co?!
- Aż Cię pokocham? Czy Ty słyszysz co mówisz? To się nigdy nie stanie, Liam. Przykro mi.
- Stanie, Kochanie - uśmiecha się, smaruje tost dżemem i podaje mi. Odwracam głowę w drugą stronę i zakładam ręce na piersiach. Nic od niego nie chcę! - Nie zachowuj się jak dziecko, Camille.
- Jak dziecko?! - spoglądam na niego i nie wierzę! - Porwałeś mnie, Liam! Dlaczego to zrobiłeś?
- Cóż, nie miałem wyjścia? - odpowiada pytająco i wzrusza obojętnie ramionami. Nie dociera do niego, że zrobił coś, czego nie powinien. Nie mogłem już patrzeć na to, jak on Cię tuli i całuje. To ja powinienem to robić, wiesz? Byłem obok Ciebie przez tyle czasu! Pojawił się tak nagle i po prostu mi Ciebie zabrał. To bolało, Camille. 
- Naprawdę mi przykro, Liam! - nie wiem dlaczego, ale trochę mi go nawet żal. Zakochał się, ale niestety bez wzajemności - Gdybym mogła, pokochałabym Cię. Ale moje serce należy do kogoś innego.
- Tak Ci się tylko wydaje, Skarbie - upija łyk kawy i wzdycha ciężko - Spędzimy ze sobą mnóstwo czasu, zapomnisz o nim. Będziemy tutaj szczęśliwi, obiecuję - uśmiecha się i głaszcze moją dłoń.
- Nie chcę tutaj być. Masz mnie wypuścić, rozumiesz? - złoszczę się, ale mam go dość! - Nie masz prawa mnie przetrzymywać - mówię do niego, ale zdaje się tym kompletnie nie przejmować.
- Nie panikuj, Kochanie. Przecież nie dzieje Ci się żadna krzywda, prawda? - przekrzywia głowę i mruży oczy.
- Nic do Ciebie nie dociera! - krzyczę i zrywam się na równe nogi - Ubzdurałeś sobie coś w tej swojej chorej głowie!
- Nie zachowuj się tak, Camille! Nie podoba mi się Twoje zachowanie, rozumiesz?
- Mam to w dupie! Nie kocham Cię, nigdy nie pokocham! Kocham Justina, zakoduj to sobie wreszcie!
- Nie wspominaj o nim w naszym domu!! - wrzeszczy, aż się wzdrygam. Podchodzi i mocno ściska moje ramię - Teraz jesteś ze mną, zapomnij o tym chłopaku. Rozumiesz mnie? - czy on mówi poważnie?! - Jesteś moją dziewczyną.
Nie jestem! Chyba Cię popieprzyło, skoro tak uważasz! - wrzeszczę na niego ile mam sił w płucach. Natychmiast na to reaguje, przyciąga mnie do swojej twarzy, a jego oczy płoną gniewem - Jesteś chory, powinieneś się leczyć. To co zrobiłeś... przeszedłeś samego siebie! Nienawidzę Cię! Rozumiesz to?! Nienawidzę!!
Liam nic nie odpowiada. Zaciska szczękę, odchyla rękę i czuję ostre pieczenie na policzku. Zapowietrzam się i łapczywie chwytam powietrze. Oczy zachodzą mi łzami i bardzo powoli przekręcam głowę. Gapię się na niego tępo i nie wierzę, że mnie uderzył, boże! Pierwszy raz w moim życiu uderzył mnie chłopak!
- Powiedz to jeszcze raz, a kara będzie dużo bardziej bolesna, Kapujesz?! - wrzeszczy w moją twarz i wygląda jak obłąkany człowiek - Chciałem być dobry dla Ciebie. Dać Ci dużo czułości, miłości i szczęścia. Zachowujesz się jak suka! - gapi się na mnie i muszę zacisnąć usta, aby nie wybuchnąć płaczem - Rób tak dalej, a będziesz cierpieć. Dociera to do Ciebie? -  nie odpowiadam, zamykam oczy i nie chcę nawet na niego patrzeć - 
A teraz idź, weź prysznic i ogarnij się - mówi obojętnie i w jego głosie nie ma za grosz współczucia. Puszcza mnie, podchodzi do komody i wyciąga dla mnie krótkie, białe spodenki i szarą bokserkę - No już, na co czekasz? - burczy pod nosem. Wręcza mi ciuchy i powoli wchodzę do łazienki. Opieram się o drzwi i nie wierzę w to, co się przed chwilą wydarzyło. Wpatruję się tępo w ścianę przede mną i chyba nic nie czuję. Jestem otępiała i obojętna. Jak do tego doszło? Jakim cudem Liam tak bardzo się zmienił? Jednak dociera do mnie jedna myśl... skoro mnie uderzył, nie zawaha się zrobić tego ponownie - Camille! - krzyczy, aż podskakuję - Rusz się, do cholery! Nie słyszę wody, nie każ mi się zdenerwować! - boże...

- Ślicznie wyglądasz, Kochanie - słyszę jego głos, kiedy opuszczam łazienkę. W moim ciele szaleje strach, niepokój i mój żołądek jest ściśnięty na supeł - Chodź do mnie, chcę Cię przytulić - jezu! Nie chcę tego! Stoję i gapię się w podłogę - Znowu to samo? - już się złości, więc zmuszam swoje ciało do ruchu i niepewnie do niego podchodzę. Wystawia dłoń i sadza mnie na swoich kolanach. Układa moje nogi po bokach swoich bioder i jesteśmy teraz zdecydowanie ZA blisko siebie. Skanuje uważnie moją twarz, odgarnia kosmyk moich włosów i zakłada go za ucho - Jesteś najpiękniejszą dziewczyną na świecie, maleńka... - mówi z uczuciem i głaszcze mój policzek. Chce mi się płakać i nie wierzę, że to dzieje się naprawdę - Dam Ci wszystko, czego tylko zapragniesz. Kocham Cię, Cami - przybliża się i dotyka swoimi ustami moich. Wstrzymuję oddech i czuję łzy na policzkach. Jestem przerażona sytuacją i tak bardzo chciałabym przytulić się do Justina. Dlaczego to tak bardzo niemożliwe? Tęsknię za nim, tylko przy nim czuję się bezpiecznie! - Cii... nie płacz, Kwiatuszku. Jestem przy Tobie - tuli mnie do siebie, pociera moje plecy, a ja płaczę jak dziecko. Jestem rozbita na kawałki, załamana, z człowiekiem który ma obsesję na moim punkcie.

Jak to się dla mnie skończy? Czy wrócę do domu, do rodziców, do Justina?










21 komentarzy:

  1. BOŻE ON JEST NIENORMALNY! BIEDNA CAMILE, MAM NADZIEJĘ, ŻE TO NIE POTRWA DŁUGO ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Liam to psychol , nienawidze go !!

    OdpowiedzUsuń
  3. LIAM TY GNOMIE OGRODOWY !!! WYPUŚĆ JĄ BO JAK JA TAM ZARAZ Z JUSTINEM WBIJE TO NIE BĘDZIE PO TOBIE ŻADNEGO ŚLADU !!! AOHFAUSHTFGBCNXSAC
    NIECH JUSTIN ZACZNIE JEJ SZUKAĆ !! PROOOOSZEEEEEEEEEEEEEEEEE

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie to kompletny psychol i palant!!! Jakim prawem uderzył Cami!! Mam nadzieję, że Justin dopadnie Liama i go sprzątnie z tego świata!! Rozdział wspaniały<3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju, Liam ma na serio coś nie tak z głową!
    Cami musi coś wymyślić aby uciec ;-;
    Niech już Justin sie pojawi i zrobi porzadek z tym pojebem ;-;

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna cami:(( jezu..oby udalo jej sie uciec! Czekam nn:*****

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdzialł :) biedna Cami :( czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  8. super <3 biedna Cami

    OdpowiedzUsuń
  9. Nsgziwvzyekw cudowne ! <3 Liam frajer. ! Nie lubie go !

    OdpowiedzUsuń
  10. GDZIE JEST JUSTIN?! NIECH ON JEJ SZUKA !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ganxldmcknddoxnejxi
    Dupek, kretyn, debil, idiota i co najgorsze !!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. A to cie wyobraźnia poniosła :0

    OdpowiedzUsuń
  13. O jeny jaki z niego psychol...niech ona zobaczy wreszcie gdzie jest niech cos z tym zrobi..jeju biedna.czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  14. KURWA MAĆ! Chyba tyle mam do powiedzenia dzisiaj :/

    Buzi

    OdpowiedzUsuń
  15. Brak mi słów po prostu.!!! Świetny czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  16. Jasna cholera..przynajmniej Cami zdobyła odwagę i wykrzyczała nu wszystko..Nie wiem co byn zrobiła w takiej sytuacji,ale przy tym rozdziale chciało mi się płakać..
    Czekam na następny!:)

    OdpowiedzUsuń
  17. no pojebany skurwiel :/ dodaj szybko i niech cos sie zadzieje <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Niech zamkna tego debila i cami zyje szczesliwie z jb

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem jedno: JA PIERDOLE! Co za psychol z tego Liama? Justin błagam, ratuj ją! Świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  20. Co za pojebany człowiek z tego Liama!! Tylko zamknąć go w psychiatryka i mnie wypuszczać na zewnątrz ! Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine