17.06.2015

Rozdział 21

Stoimy we trójkę i nic się nie dzieje. Jestem przerażona całą sytuacją i nie mogę dopuścić do tego, aby cokolwiek się tutaj wydarzyło. Puszczam dłoń Justina i podchodzę do mojego byłego przyjaciela.
- Liam, to nie jest najlepszy moment na rozmowę. To firmowa impreza mojego taty, są tutaj nasi rodzice. Proszę... daj spokój, dobrze? - układam dłoń na jego klatce piersiowej i dopiero teraz przenosi na mnie swoje spojrzenie.
- Miał zniknąć, Cami... dlaczego wciąż tutaj jest? - rany! Ten znowu swoje!
- Jest tutaj, ponieważ Justin jest moim chłopakiem - już widzę, jak zaciska szczękę na moje słowa - Nie będę wciąż Ci tego tłumaczyć. Jestem zmęczona, Liam. Chcę się położyć, porozmawiamy jutro. Dobrze?
- Obiecujesz? - nagle łagodnieje, czym nieco mnie zaskakuje.
- Tak, obiecuję - posyłam mu niepewny uśmiech, ale muszę załagodzić sytuację.
- Zadzwonię jutro - dotyka palcami mojego policzka i gładzi go z uczuciem.
- Wciąż nie mam telefonu. Ja się z Tobą skontaktuję, może tak być?
- W porządku, będę czekał - pochyla się i całuje mnie w czoło.
- O-okej... - jąkam się i modlę w duchu, aby Justin się nie wkurzył - Teraz muszę już iść, do jutra.
- Odwieść Cię do domu? - pyta nagle, ale kompletnie olewa obecność Justina.
- Nie. Poradzę sobie, dziękuję za troskę - uśmiecham się lekko, odwracam i odchodzimy.
Mój oddech szaleje, wciąż jestem zdenerwowana i nie mogę uwierzyć, że Liam mimo wszystko odpuścił. Jednak cieszę się, że nie doszło do starcia między nim, a Justinem. Szybko opuszczamy budynek i wsiadamy do taksówki. Dopiero teraz spoglądam na mojego chłopaka i widzę, jak bardzo jest wściekły. Jednak musiałam to zrobić! Czuję, że skończyłoby się to o wiele gorzej, gdyby skoczyli sobie do gardeł. Nie mogłam do tego dopuścić, to zepsułoby całą imprezę którą tata tak starannie i długo przygotowywał. Na dodatek w mgnieniu oka pojawiłoby się to w prasie, a Justinowi nie potrzebny jest tego typu rozgłos. Liam to mój problem.

Dojeżdżamy do jego hotelu i wysiadam z taksówki, podchodzę do Justina i chwytam jego dłoń. Nic nie mówi, po prostu wchodzimy do środka, jedziemy windą na trzydzieste siódme piętro i nie wymieniamy między sobą nawet słowa! Boli mnie to, bo doskonale wiem, że jest na mnie zły. Wchodzimy do pokoju, który jest ogromny i luksusowy.
- Odezwiesz się do mnie? - odwracam się w jego stronę i zakładam ręce na piersiach.
- Nie wiem co mam Ci powiedzieć - wzrusza obojętnie ramionami i zdejmuje marynarkę.
- Jak to nie wiesz? Justin! - podnoszę głos, bo zaczynam się denerwować.
- A co mogę powiedzieć, kiedy widzę jak jakiś frajer dotyka moją dziewczynę?! - och, krzyczy czym jestem cholernie zaskoczona - Wiesz na co miałem ochotę? - zaciska szczękę i wpatruje się we mnie wściekły - Podejść do niego i wreszcie obić mu mordę! Mam na to ochotę od momentu, kiedy widziałem go po raz pierwszy! - jestem zszokowana jego słowami - I zrobię to, prędzej czy później. Możesz być tego pewna! - co takiego?!
- Nie możesz do cholery! Nie rozumiesz, że to może zniszczyć Ci opinię? Jesteś osobą publiczną, nie zapominaj o tym! - złoszczę się, bo mógłby sobie narobić problemów - Liam to jest mój problem z którym muszę poradzić sobie sama.
- Co Ty pieprzysz, Camille?! Twój problem? Jestem Twoim chłopakiem, tak? - czeka aż odpowiem, ale ja tylko przytakuję głową - Więc Twoje problemy są moimi problemami. Nie zostawię tak tego! Zrozum to!
- Rozumiem... - odpowiadam cicho, spuszczam głowę i bawię się palcami.
- Kiedy Cię przytulił i pocałował... - przykłada dłoń do czoła i wzdycha ciężko.
- Nie pocałował mnie, to tylko zwykły cmok w czoło. Nic wielkiego. To nic dla mnie nie znaczy, Justin!
- Och, serio? - podnosi głowę i doskonale wiem, że wciąż jest zły - Zmieniłabyś zdanie, gdyby to mnie całowała jakaś dziewczyna - tu akurat ma rację. To byłby dla mnie bolesny widok i dopiero teraz go rozumiem.
- Przepraszam... musiałam załagodzić sytuację. Wiem, że zabolało Cię to, ale nie miałam innego wyjścia. Gdybyś posunął się dalej, rozpętałoby się prawdziwe piekło... nie mogłam do tego dopuścić. To zepsułoby całą imprezę taty, ale przede wszystkim miałbyś przez to problemy. Liam Ciebie nie dotyczy, Justin. Nie chcę abyś miał przez niego jakiekolwiek problemy i zrobię wszystko, aby Cię przed tym uchronić.
- Kochanie... - łagodnieje i podchodzi do mnie. Uśmiecha się smutno, bierze moją głowę w dłonie i pociera kciukiem mój policzek - Jestem dużym chłopcem, wiesz? Poradzę sobie sam z tym idiotą, nie martw się. Nawet gdy mu przyłożę i pójdzie to do prasy, co z tego? - on tak na serio?! - Mam to w nosie, bo żaden chłoptaś nie będzie dotykał mojej dziewczyny, a tym bardziej nie będzie jej cmokał w czoło... tylko ja mogę to robić, zapamiętaj sobie. Więcej Cię nie dotknie, bo mu na to nie pozwolę. I jeśli wiąże się to z tym, że dostanie po mordzie, niech tak właśnie będzie.
- Boże, Justin! Nie wiesz co mówisz - wzdycham ciężko. Zapomina, kim tak naprawdę jest.
- Wiem, Camille... jesteś moja, maleńka. Tylko ja mogę Cię dotykać i całować, on nie ma do tego żadnego prawa i najwyższy czas, aby to wreszcie zrozumiał. Twoje słowa do niego nie trafiają, może moja pięść pomoże?
- Nie rób tego, proszę. Zrób to dla mnie, dobrze? - patrzę mu w oczy i chyba nie bardzo rozumie co mam na myśli.
- Chcesz mi powiedzieć, że mam nie obijać mu mordy, bo mnie o to prosisz? - prycha rozbawiony.
- Tak... właśnie to chcę Ci powiedzieć i proszę Cię o to - przewraca oczami i oblizuje usta.
- Mówisz serio, Kotku? Przecież to tylko jeden, prosty strzał. Nic wielkiego - wzrusza obojętnie ramionami - Zrobię dla Ciebie wszystko, wiesz? - o boże! - Ale na pewno nie będzie to akurat to. Przykro mi. Twój były przyjaciel cholernie na to zasługuje - mruga okiem i ma mnie w nosie, świetnie! - A teraz czas do spania, jest prawie czwarta rano! - odsuwa się ode mnie i odpina mały guziczek z tyłu mojej sukienki. Zdejmuje ją ze mnie i zostaję w samej bieliźnie. Lekko się zawstydzam mimo, iż widział mnie już nago. Jednak moje policzki od razu palą i spuszczam głowę. Nienawidzę tego uczucia! Czuję palce Justina, które podnoszą moją głowę i przesuwa kciukiem po moich ustach. Mruga zadziornie i szybko zdejmuje z siebie koszulę, spodnie, skarpetki i zostaje w samych bokserkach. Chwyta mnie za rękę i przechodzimy do łazienki. Bierzemy wspólny prysznic, myjemy zęby i Justin pożycza mi swoją koszulkę. Sięga mi za pośladki i wygląda jak sukienka. Chichoczę cichutko, a Justin składa na moich ustach czuły pocałunek - Kto pierwszy do łóżka! - krzyczy nagle i wybiega z łazienki. Gonię go, ale tak naprawdę nie wiem gdzie jest łóżko, do cholery! Apartament jest ogromny, ma kilka pokoi i Justin znika z zasięgu mojego wzroku, świetnie! Rozglądam się na wszystkie strony i wchodzę do pokoju po prawo... niestety, to nie sypialnia - Camille?! Gdzie jesteś?! - słyszę jego głos i idę w kierunku z którego dochodzi. Dopiero na końcu korytarza znajduję sypialnię - No nareszcie!
- Zgubiłam się! Skąd mogłam wiedzieć, gdzie jest łóżko? Zostawiłeś mnie! - robię naburmuszoną minę, wyginam usta w podkówkę i patrzę na niego spod rzęs. Od razu wybucha śmiechem i kręci głową.
- Awww... jesteś taka słodka - podchodzi i porywa mnie w swoje ramiona. Okręca kilka razy i owijam nogi wokół jego bioder. Nie mam na sobie bielizny i nieco zawstydza mnie ten fakt - No dobrze... czas na sen, księżniczko - och! - Musisz się wyspać - mruga zadziornie i układa mnie na ogromnym, wypasionym łóżku. Przeciągam się leniwie i koszulka podjeżdża mi na brzuch, och! Zapominam o tym i już chcę ją pociągnąć w dół, kiedy Justin chwyta moje nadgarstki. Spoglądam na niego i widzę, jak skanuje moje ciało. Rany! To takie krępujące! - Jesteś idealna, wiesz? - mówi cichutko i układa się między moimi nogami - Tak bardzo Cię kocham, Cami... - opiera swoje czoło o moje i czuję, jak moje serce cholernie mocno bije - Uwielbiam Cię, Skarbie... jestem w Tobie bezgranicznie i nieodwracalnie zakochany - boże! Czy on to powiedział na głos?! - Jesteś moja, tylko moja!
- Ja Ciebie też kocham... - uśmiecham się lekko i wsuwam palce w jego włosy - Bardzo...
- Niech już tak będzie zawsze - cmoka mnie w usta, przekręca się i wciąga mnie na swoją pierś. Okrywa nas nakryciem i układa swoje dłonie na moich plecach. Wsuwa je pod koszulkę i pociera z góry na dół. Jest to bardzo przyjemne i odprężające uczucie. Ziewam przeciągle, składam czuły pocałunek na jego piersi i wtulam się w niego jeszcze mocniej.

Budzi mnie aromat cudownie pachnącej kawy. Uśmiecham się i prostuję ręce nad głową.
- Dzień dobry, Kotku - słyszę głos Justina tuż przy moim uchu. Otwieram oczy i widzę jego szeroki uśmiech - Dochodzi jedenasta i myślę, że czas na śniadanie. Co Ty na to?
- Zdecydowanie tak, jesteś kochany - całuję go w usta i chłopak stawia tacę obok mnie - Wow, śniadanie do łóżka? Czym sobie zasłużyłam? - siadam i opieram plecy o zagłówek łóżka.
- Tym, że jesteś - och! Tego się nie spodziewałam - Zjemy?
- Jasne... dawno wstałeś? - sięgam po filiżankę i upijam pyszną kawę, mniam!
- Jakieś pół godziny temu. Ale cudownie mi się z Tobą spało, wiesz?
- Naprawdę? Dlaczego? - Justin smaruje tost dżemem i podaje mi, aww.
- Bo miałem się do kogo przytulić, to naprawdę niesamowite uczucie.
- To prawda... takie poranki mogłabym mieć codziennie!
- Jeśli tylko chcesz, ja nie widzę żadnego problemu - co?!
- Nie bardzo rozumiem - marszczę czoło i spoglądam na niego.
- To proste, Cami. Możesz przecież u mnie nocować, zresztą... - zacina się na chwilę i skubie wargę zębami  - Tak sobie pomyślałem... skoro zostanę tutaj na dłużej, może kupię dom? Lub jakiś apartament?
- Co takiego? - zaskakuje mnie tym. Nie sądziłam, że tak poważnie o tym myśli.
- Mam jeszcze sześć miesięcy wolnego... chcę być obok Ciebie przez cały czas. Dlatego pomyślałem o kupnie domu. Po co mam siedzieć w hotelu? To obce dla mnie miejsce, a ja chcę poczuć się jak w domu.
- Nie wiem co powiedzieć... - mówię cichutko. Jednak pozytywnie mnie tym zaskoczył.
- Nic nie musisz mówić, Skarbie. Po prostu pomóż mi znaleźć jakiś dom - mruga zadziornie.
- Z tego co wiem, mama ma koleżankę która zajmuje się nieruchomościami, może ona pomoże z poszukaniem domu?
- Jasne! Byłbym wdzięczny - posyła mi uroczy uśmiech i składa pocałunek na moich ustach - Tak w ogóle... nie wiem czy wiesz, ale nie spotkasz się dzisiaj z tym frajerem.
- Wcale nie mam na to ochoty, ale muszę to zrobić. Może wreszcie przetłumaczę mu pewne rzeczy?
- Nie. Dzisiejszy dzień spędzamy razem, jutrzejszy też i każdy następny. Nie chcę, abyś była blisko niego.
- Ciężko uwierzyć mi w to, że tak bardzo się zmienił. Dawniej taki nie był... zawsze mi pomagał, był w porządku. Owszem, opiekował się mną i był gdzieś w pobliżu, ale nigdy nie zachowywał się tak jak teraz. Żaden chłopak się obok mnie nie kręcił, więc Liam był spokojny. 
Myślę, że poczuł zagrożenie z Twojej strony.
- I słusznie! Jesteś moja i nie pozwolę mu, aby Cię tak szykanował. Co on sobie w ogóle myśli?
- Sama chciałabym wiedzieć - posyłam mu uśmiech i zmieniamy temat.

W pokoju Justina spędzamy czas prawie do dziewiętnastej. Leżymy w łóżku, jemy lody i oglądamy filmy. Jest mi tak dobrze, że mogłabym się stąd nigdy nie ruszać! Jestem szczęśliwa, Justin tuli mnie do siebie, całuje a czasami odciąga moją uwagę od filmu i całuje. Jest cudownie i kochamy się znowu namiętnie. Czy ta chwila może trwać wiecznie?
Justin podrzuca mnie do domu i wraca do siebie. Umówiliśmy się z jego znajomymi w klubie i bardzo podoba mi się ten pomysł. Dzwonię w międzyczasie do Cath i proponuję, aby do nas dołączyła. Zaskakuje mnie, bo ma dzisiaj randkę. Jestem nieco zaskoczona, ale słyszę w jej głosie podekscytowanie. Cała Cath!
Biorę prysznic, przebieram się i zakładam szpilki. Biorę małą torebeczkę, schodzę do salonu i siadam obok rodziców.
- Jesteś szczęśliwa, córeczko - tata mówi to z rozczuleniem i coś ściska mnie w sercu - Uśmiechasz się... widzę, że Justinowi naprawdę na Tobie zależy. To niesamowite, przecież jest piosenkarzem! Zna go cały świat!
- To prawda... - uśmiecham się na myśl o nim - Jednak nigdy go tak nie traktowałam... może dlatego tak to wszystko się potoczyło? Dla mnie jest moim Justinem i właśnie tak na niego patrzę.
- I to jest właśnie klucz do sukcesu - mama ściska moją dłoń i uśmiecha się szeroko.
- A właśnie! Mamo, Ty masz koleżankę od nieruchomości, prawda? Coś mi wspominałaś kiedyś.
- Tak, Lucy. Znasz ją, kiedyś była tutaj kiedy sprzedawaliśmy nasz poprzedni dom.
- Ach, no tak! Bo wiesz... 
Justin wpadł na pomysł kupna domu lub apartamentu. Nie chce mieszkać w hotelu.
- Naprawdę? No proszę... to poważna sprawa. Widzę, że zamierza zostać na dłużej, co? - kręci głową rozbawiona - W porządku, nie ma żadnego problemu. Zadzwonię jutro do Lucy i umówię z nią Justina, może być?
- Jasne! Dziękuję Ci - wstaję, cmokam ją w policzek i w tym momencie słyszę dzwonek do drzwi - To Justin, zbieram się. Miłego wieczoru! - posyłam im jeszcze buziaka i macham wesoło.
- Baw się dobrze, córeczko - tata parska śmiechem i obejmuje mamę ramieniem.
Kręcę głową i idę otworzyć. Kiedy tylko uchylam drzwi, widzę uśmiechniętego Justina. Wygląda obłędnie!
- Hmm... podoba mi się ta czapka, wiesz? - wbijam zęby w wargę i uśmiecham się szeroko.
- Och, serio? - mruży oczy i porywa mnie w swoje ramiona - Jedną już dostałaś, chcesz mnie pozbawić wszystkich czapek, Kochanie? - szepcze do mojego ucha i przygryza płatek.
- To nie moja wina, że są takie zajebiste! - wtulam głowę w jego szyję i wdycham cudowny zapach jego perfum.
- Nie ma sprawy, Kotku... dla Ciebie wszystko - och! - Poza tym... wyglądasz cholernie seksownie, wiesz? - odchyla mnie od siebie i skanuje uważnie moje ciało - Jak Ty to robisz, że zawsze wyglądasz cudownie?
- Hej! Zawstydzasz mnie! - spuszczam głowę i zasłaniam twarz rękami. Moje policzki już palą!
- Aww... jesteś taka urocza, Skarbie - chichocze i bierze moją głowę w dłonie. Składa na nich czuły pocałunek i prześlizguje językiem po wardze - Jesteś najpiękniejszą dziewczyną na całym świecie! - w
ow!
- Oj... kto to jest taki słodki, co? - uśmiecham się szeroko i tarmoszę go za policzki. 

- No już, już. Bo dostanę próchnicy od tych słodkości - wywraca oczami i kręci głową - Idziemy!

Do klubu dopieramy lekko po dwudziestej pierwszej. Koledzy Justina już popijają drinki i widzę, że przysiadły się do nich jakieś dziewczyny. Rozmawiają, śmieją się głośno i kiedy do nich podchodzimy, od razu witam się z nami.
- Na co masz ochotę, Skarbie? - pyta Justin i wybieram jakiegoś pierwszego, lepszego drinka.
- Jak się czujesz, Cami? - pyta Ryan i spogląda na mnie - No wiesz, po wyjściu ze szpitala.
- Ach, w porządku. Wszystko wróciło do normy, dziękuję - posyłam mu lekki uśmiech, jest miły.
- Cieszę się... - stuka swoją szklaneczką w moją i pijemy toast za dzisiejszy wieczór.

Kiedy leci moja ulubiona piosenka, zrywam się na równe nogi. Ciągnę Justina, ale widzę, że ma dość. Mrugam do niego i idę na parkiet. Skaczę, kręcę biodrami i śpiewam głośno. Ludzi jest masa! Panuje ogólny ścisk, ale wcale mi to nie przeszkadza. Naprawdę świetnie się bawię i kiedy wyłapuję na sobie spojrzenie Justina, posyłam mu buziaka. Uśmiecha się szeroko i wymawia "Kocham Cię". Rozczula mnie to i mówię to samo. Naprawdę go kocham, z całego serca! Jest dla mnie najważniejszy i zrobię wszystko, żeby zawsze był uśmiechnięty. Zasługuje na wszystko, co najlepsze.
Nagle czuję dłonie na mojej talii i ktoś okręca mnie gwałtownie w swoją stronę. Jestem zaskoczona, ale dostrzegam przed sobą Liama. Przerażenie natychmiast strzela w moje żyły, bo widzę w jego oczach gniew. Mocno zaciska szczękę i wiem, że mam kłopoty. Nie czeka na nic, tylko pociąga mnie w prawą stronę i znikam z parkietu.
- Liam! Poczekaj! - idzie szybko i potykam się o własne nogi - Zatrzymaj się do cholery!
- Zbyt długo czekałem! - odpowiada szorstko, ale kompletnie tego nie rozumiem.
- O czym Ty mówisz? - pytam, ale nic nie odpowiada. Boje się jeszcze bardziej, kiedy wychodzimy z klubu. Nie! - Liam, co Ty wyprawiasz? - zapieram się nogami i próbuję wyrwać z jego mocnego uścisku. Walczę, ale to na nic - Puszczaj  mnie! Co ty sobie myślisz! - szarpię się, ale on ma to w dupie. Jest zbyt silny, abym dała mu radę.
- Przestań! - krzyczy nagle, aż się wzdrygam. Jednym ruchem przerzuca mnie przez ramię i po chwili pakuje do samochodu. Kurwa mać, teraz już jestem przerażona! - Zapnij pas - jego głos ostry jak brzytwa!
- Nie zapnę! Wypuść mnie, nigdzie z Tobą nie pojadę! - szarpię za klamkę, ale drzwi są zamknięte. Walę dłonią w szybę, ale to na nic. Krzyczę i czuję pierwsze łzy na policzkach. Boże... co on chce ze mną zrobić? Zabije mnie?!
- Zamknij się, Camille! - krzyczy znowu, a ja nie mogę przestać płakać. Zakłada mi czarną opaskę na oczy, ale od razu ją zdejmuję - No dobrze, skoro tak chcesz się bawić - mówi groźnie, sięga do schowka i wyjmuje plastikowy pasek do kabli, co?! Jednym ruchem chwyta moje ręce i mocno ściska nadgarstki. Czuję, jak plastik wrzyna mi się w skórę.

- To boli! Proszę... - szlocham głośno, trzęsę się, ale jego to nie obchodzi. Znowu zasłania mi oczy przepaską i jestem przerażona tym, co on robi. Co strzeliło mu do głowy?! - Liam... - zaczynam, ale natychmiast mi przerywa.
- Powiedziałem Ci, że będziemy razem. Dzisiaj nadszedł właśnie ten dzień - o mój boże!
- Co to znaczy? Dlaczego mnie zabrałeś? Co Ty wyprawiasz?!
- Zabieram Cię ze sobą, Kochanie... tam, gdzie nikt nas nigdy nie znajdzie.
- Nie możesz tego zrobić! - wrzeszczę wniebogłosy, to niemożliwe! Jak on to sobie wyobraża! Nagle do głowy wpada mi jedna, przerażająca myśl - Porywasz mnie? - ledwo te słowa przechodzą przez moje gardło, nie wierzę!
- Tak, Camille. Porywam Cię... - mówi cicho, odpala silnik i rusza. 






*****************************************************************************
BUM! :)
Wasza nienawiść do Liama osiągnie chyba punkt kulminacyjny, lol :D

Okej... tak więc wracamy do naszego stałego rytmu dodawania rozdziałów. Jest słabe zainteresowanie, komentować też wam się nie chce, ale rozumiem to. Jednak nie ma sensu dodawać rozdziałów codziennie. 


Miłego dnia i buziam was mocno! :*

Kasia.






22 komentarze:

  1. CO ZA SKURWYSYN! Zajebać goooooo! Jak on mógł tak porwać Cami? Jakim. Kurwa. Prawem? Ughhhhhh! Myślę ze Justin szybko odnajdzie ja i obije Liamowi gębę! ;-;

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę,co za chory człowiek...Biedna Cami,mam nadzieję,że jakoś mu ucieknie lub Justin ją znajdzie...
    Lubię kiedy dodajesz codziennie rozdziały j kurcze,troche lipa,że wracasz do starego systemu dodawania.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chory psychol.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieee proszę mamy czekać tak długo nie rób tego akurat jak Liam ją porawał ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za człowiek? ! Mam to ochotę zdzielić po tej fałszywej mordzie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Już nie mogę doczekać się kolejnego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no po prostu wiedziałam że ją porwie grrrr... i teraz trzeba czekać :( weż szybko dodaj <3 mam nadzieje że zamieszanie potrwa max 3 rozdziały :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Walniety Liam !!!! Zabic i wykastrowac!!!! Czemu akurat w takim momencie przestajesz dodawac codziennie rozdzialy ?!? Ranisz !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. nienawidze Liama !!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. JAK JA GO NIENAWIDZE!!! Taki pieprzony dupek!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Błagam daj jeszcze jutro chociaż, proszę, proszę, proszę :( <3

    OdpowiedzUsuń
  12. niech Liam gnije w piekle

    OdpowiedzUsuń
  13. Nosz Kurwa mać ale popapraniec :( wgl nie mam pojęcia co bd dalej wybiłas mnie z tropu Kaśka ;) Cudny do następnego

    OdpowiedzUsuń
  14. Liama to ja chyba powiesz za jaja na gałęzi a potem wykastruje. On jest jakimś psycholem. Justin mu tego nie podaruje. Cudowny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  15. O nie nie nie...Justin ratuj ja! Szybko! Ten Liam to jakis psychopata..ona musi cos z nim zrobic..jeju, ale sie dzieje..czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Niech Liam w końcu zostawi ją w spokoju !
    Justin ratuj !

    OdpowiedzUsuń
  17. No nie co za psychol jeden!! Jak on mógł porwać Cami! Mam nadzieję że jak go znajdą, to zgnije w więzieniu!! Szkoda że wracasz to starego systemu :C Rozdział cudo <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Co on sobie wyobraza!!! On ma ja oddać justinowi w tej chwili!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. to jest psychol ! Jak Justin ją znajdzie niech mu da popalić i niech go gdzies nalepiej zamkną lub wywiazą na bezludna wyspe . czekam z nieciepliwoscia na nn

    OdpowiedzUsuń
  20. O Boże!!! Dlaczego? Gdzie jest Justin???
    Liam on jest nie normalny na leczenie powinni go dać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie nie nie nie nie nie NIEEE!!! kurwa! Mialo byc dobrze....co za psychpatyczny idiota! Blagam niech justin ja znajdzie!!! Czekam nn,buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Boziuuuuuuuuu!
    Liam, to jakiś zjeb :O
    Justin musi ją uratować!:"(

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine