15.06.2015

Rozdział 19

Po pięciu dniach nareszcie opuszczam szpital. Wszystko wróciło do normy i bardzo się z tego cieszę.
Justin siedział ze mną praktycznie cały czas, nawet spał w nocy razem ze mną! To było szalone, ale na szczęście pielęgniarki nie miały nic przeciwko temu. Zresztą... gdyby tylko miały, Justin od razu oświadczył, że przeniósłby mnie do lepszego szpitala. Śmiałam się z niego, bo był taki uroczy kiedy to mówił. Jednak zadziwiała mnie jego troska o mnie, bo naprawdę to robił. Jedliśmy razem posiłki, myliśmy zęby i oglądaliśmy filmy. Mimo iż to były normalne czynności... cieszyłam się nimi jak małe dziecko. Ale był obok mnie i tylko to się liczyło.

Niestety telefon Justina praktycznie nie przestawał dzwonić. Menadżer nękał go niesamowicie i nie dawał spokoju. Justin złościł się i serce ściskało mi się na jego widok. Jednak za każdym razem prosił, abym się tym nie przejmowała. Powtarzał, że mocno mnie kocha i tylko to jest dla niego ważne. Ze wszystkimi innymi sprawami świetnie sobie poradzi.

Rodzice również dbali o mnie z całych sił. Niczego mi nie brakowało i wmuszali we mnie jedzenie twierdząc, że schudłam... co było akurat prawdą. Moja przyjaciółka również odwiedzała mnie codziennie i spędzaliśmy wspólnie czas. Liam nie pojawił się ani raz, ale z tego akurat się cieszyłam. 
Miałam wreszcie święty spokój.

Dostarczona bezpiecznie na miejsce - Justin stawia mnie na podłodze w moim pokoju i mruga zadziornie.
- Dziękuję, jesteś kochany - uśmiecham się i całuję czule w usta. Już chcę oderwać się od niego, kiedy szepcze.
- Nie... nie uciekaj, Kochanie - przyciąga mnie do siebie mocniej i nasz pocałunek zmienia się na zachłanny i bardzo namiętny. Justin zmysłowo pociera swoim językiem o mój, a ja wsuwam palce w jego miękkie włosy. Słyszę, jak z jego ust ucieka cichutki jęk i jedną dłoń przenosi na mój pośladek. Mocno go ściska i układa moje ciało na łóżku. Przygniata mnie nieco, ale nie przejmuję się tym - Kocham Cię, Camille - mówi cichutko do mojego ucha i pieści moją szyję językiem. Te słowa są balsamem na moje serce i kiedy je wypowiada, moje wnętrzności przyjemnie się zaciskają. Nie mogę uwierzyć, że jest tutaj, całuje mnie, tuli. Zostawił wszystko i wrócił. To niesamowite - Jesteś dla mnie najważniejsza - o mamuniu! Jego słowa wiercą mi dziurę w brzuchu, mocno zaciskam usta, kiedy przyjemność rozchodzi się ciepłem w moim ciele i rozszerzam nogi. Justin natychmiast układa się między nimi i czuję jego podniecenie, och! Działa to na mnie i moje podbrzusze od razu na to reaguje. Nie wiem dlaczego, ale... pragnę go.  Wiem, że jestem gotowa posunąć się o krok dalej, ale nie jestem pewna czy to dobry na to moment. Dochodzi jedenasta, rodzice są w pracy ale dziwnie mi to nie przeszkadza. W pokoju jest chłodno, zasłonięte są rolety i jest przyjemnie ciemno. Justin zaczyna pocierać się o mnie i mocno ściskam palce na jego ramionach. Wbijam w nie paznokcie i delikatnie odchylam głowę, och tak! Jest cudownie przyjemnie, ale nagle chłopak odrywa się ode mnie, zdejmuje moją koszulkę i rozpina stanik. Pieści sutek i nie mogę dłużej wytrzymać... zaczynam głośno oddychać, bo przyjemność rozlewa się po moim ciele. Przytulam się do niego bardziej i widzę, jak zaciska szczękę. Wsuwam dłonie pod jego koszulkę i pomaga mi ją z siebie zsunąć. Zostaje nagi od pasa w górę i czuję jego ciepłą skórę na swojej... to cholernie przyjemnie uczucie. Justin przyśpiesza swoje ruchy i odpina guzik od moich jeansów. Schyla się, składa pocałunki na moim brzuchu i przesuwa się w dół. Zdejmuje ze mnie spodnie razem z bielizną, a mój oddech momentalnie przyśpiesza... co chce zrobić? - Nie bój się, Skarbie... - mówi cichutko i całuje wewnętrzną cześć mojego uda, och. Powoli przesuwa się w stronę mojej kobiecości i czuję tam jego język, o boże! Zaciskam nogi na jego głowie, ale dociera do mnie, że mogę go przecież udusić! Od razu rozluźniam uścisk, a Justin posyła mi szeroki, zadziorny uśmiech. Zaczyna poruszać językiem i teraz już jęczę bezwstydnie... po prostu nie mogę się powstrzymać, bo jest mi w tej chwili tak cholernie dobrze! - Właśnie tak, Kotku... - słyszę jego przesiąknięty pożądaniem głos i wplatam palce w jego włosy. Zaciskam dłonie w pięści, a Justin wsuwa we mnie palce, co potęguje doznania. Moje nogi delikatnie drgają, a w moim ciele szaleje tornado przyjemności, dosłownie! Jak on to robi?! Wiję się pod jego dotykiem, moje serce bije w szaleńczym tempie i tak bardzo go pragnę - Camille... - słyszę jego cichy szept - Powiedz mi, czy chcesz więcej - och! Zaskakuje mnie tym! Czyż to nie oczywiste? Rozpalił mnie i jest chłopakiem, którego obdarzyłam uczuciem... jednak dziwnie się boję. Może tego, że znowu mnie zostawi? - Kochanie... nie rozmyślaj, nie pozwalam Ci - przesuwa się z powrotem na mnie i pociera swoim nosem o mój - Liczy się to, że Cię kocham, a Ty kochasz mnie. Skup się na tym - posyła mi uśmiech i pocieram kciukiem jego policzek. Przymyka oczy pod wpływem mojego dotyku i wygląda tak uroczo - Ale jeśli nie chcesz, nic się nie stanie. Wiesz o tym, prawda? Wcale nie musimy się śpieszyć.
- Tak, chcę więcej... - mówię cichutko i natychmiast otwiera oczy.
- Jesteś pewna? - marszczy czoło i wpatruje się we mnie poważnie.
- Jestem - wpijam się mocno w jego usta. Jestem podniecona i chcę spełnienia, chcę jego!
- Och, Skarbie... tak bardzo Cię pragnę - jego głos przepełniony jest pożądaniem i natychmiast działa to na mnie. Uśmiecha się zadziornie i podnosi się z mojego ciała. Powoli odpina guzik od swoich jeansów, ale nie spuszcza ze mnie wzroku. Oblizuje usta i zsuwa je razem z bokserkami. Aż przełykam ślinę, kiedy stoi przede mną nagi... taki cudowny, umięśniony, silny i gotowy. Moje ciało rozgrzewa się natychmiast i ja również pragnę go całą sobą. Podchodzi do szafki, gdzie leży jego portfel i telefon i wyciąga coś ze środka. Dostrzegam mały, srebrny kwadracik i doskonale wiem co to jest. Podchodzi seksownym krokiem i pochyla się nade mną. Składa leciutkie jak piórko pocałunki na moim brzuchu i przesuwa się ku górze. Obejmuje moje piersi i wbija zęby w wargę, boże! Dlaczego musi to robić? Gapię się na niego z uchylonymi ustami i nie wierzę, że jest tak cholernie przystojny i pociągający.
- Bawisz się ze mną? - szepczę cichutko - Czy tylko mi się wydaje? Hmm?
- Troszeczkę - mruga zadziornie okiem i posyła mi cudowny uśmiech, och... - Niecierpliwisz się, Kochanie? - przesuwa się do góry i sunie nosem po mojej szyi. Czuję na mojej kobiecości jego penisa i delikatnie poruszam biodrami. Wbijam palce w jego plecy i odchylam głowę do tyłu, rany! To uczucie jest niesamowite i chcę więcej! - Camille... - mówi cichutko do mojego ucha i przygryza płatek - Nawet nie masz pojęcia, jak cudownie teraz wyglądasz. Taka podniecona, mokra, gotowa na mnie. Bardzo mi się to podoba, Kotku - boże! Jego słowa podniecają mnie jeszcze bardziej.
- J-Justin... - jąkam się, kiedy fala podniecenia przechodzi przez moje ciało. Dlaczego się ze mną bawi? - Pragnę Cię - teraz ja uwodzę go głosem, chociaż nigdy wcześniej tego nie robiłam.
Gwałtownie podnosi głowę i wpatruje się w moje oczy... ma poważny wyraz twarzy, ale podniecenie widać na pierwszy rzut oka. Przenoszę dłonie na jego pośladki i mocno je ściskam, cichutki jęk ucieka z jego ust i dociskam go mocniej do siebie. Marszczy czoło, uchyla usta i oddycha głęboko. Gryzę go delikatnie w wargę i pociągam za nią. Jestem podniecona i naprawdę chcę go poczuć w sobie. Wiem, że to mój pierwszy raz i trochę się boję, ale ufam mu...
Podnosi się nagle, bierze mały kwadracik z poduszki na której leży i rozrywa jednym ruchem. Przyglądam się temu co robi i aż przełykam ślinę, kiedy nasuwa prezerwatywę na swojego penisa. Podnosi głowę i nasze oczy się spotykają...
- Nie bój się, Kochanie... - układa się na moim ciele, wsuwa dłoń między moje nogi i pociera moją kobiecość. Przymykam oczy pod wpływem jego ruchów i wzdycham ciężko. Jest tak cholernie dobrze! Wbijam zęby w wargę, że aż boli! Więcej nie zniosę... pragnę go każdą częścią mojego ciała - Jesteś gotowa, Skarbie... - otwieram oczy i widzę, jak cudownie się uśmiecha. Ustawia penisa przy moim wejściu i mocno ściskam jego ramiona - Rozluźnij się, dobrze? - wpatruje się we mnie, ale mimo wszystko trochę się boję - Będę bardzo delikatny, nie zrobię Ci krzywdy. Wiesz o tym, prawda? - przytakuję tylko głową - Prawidłowo, maleńka - przytula się do mnie, nakrywa nas szybko kocem, a ja odprężam swoje ciało - Właśnie tak, Kotku - pociera swoim nosem o mój i czuję, jak powoli się we mnie wślizguje. Spinam się nieco, kiedy czuję dziwne ukłucie. Justin od razu całuje mnie z uczuciem i skupiam na tym całą swoją uwagę. Nie porusza się, tkwimy w bezruchu i całujemy się namiętnie. Wiem, że daje mi czas na przyzwyczajenie się do tego uczucia. Chwyta moje dłonie, splata nasza palce i układa nad moją głową. Prześlizguje językiem po moich ustach i dopiero teraz wykonuje ruch biodrami. Nie boli tak bardzo, raczej rozciąga mnie. Zamykam oczy i oddaję się temu przyjemnemu uczuciu...

Budzi mnie pocałunek na czole i gwałtownie otwieram oczy. Justin pochyla się nade mną i cudownie uśmiecha, och.
- Zasnęłam? - pytam cicho, przecieram oczy i ziewam przeciągle.
- Tak, ale byłaś zmęczona. Ledwo wyszłaś ze szpitala - kręci głową i wywraca oczami - Chyba nieco za bardzo nas poniosło, co? Nie powinniśmy tego robić - wzdycha ciężko i nie bardzo rozumiem.
- Ja tam wcale nie żałuję, wiesz? - uśmiecham się niepewnie i zawstydzam.
- Serio? - droczy się ze mną, pochyla się i pociąga za moją wargę, och! - Ja też nie. Chociaż nie powinienem Cię męczyć, musisz odpoczywać. A my tylko przekroczyliśmy próg domu i takie wygibasy - od razu chichoczę.
- Nic mi nie jest, wszystko jest już w porządku - przeciągam się leniwie, aż coś strzela mi w plecach - Auć!
- Co jest, Cami? - Justin wpatruje się we mnie i odgarnia włosy z mojej twarzy.
- Nic, nic. Za mocno się naciągnęłam, nie martw się. Nie jestem ze szkła - kręcę głową.
- Dla mnie jesteś, Kochanie - przytula się do mnie i przeczesuję jego włosy.
- Aww... jesteś taki uroczy, wiesz? - odchyla się i cmoka mnie w nos.
- Uroczy, tak? I jaki jeszcze? - porusza zabawnie brwiami, aż chichoczę cicho.
- Cholernie seksowny... - wypowiadam to niemal szeptem, ale doskonale wiem, że usłyszał.
- Hmm... - posyła mi szeroki uśmiech i widzę jakąś dumę w jego spojrzeniu - To mi się podoba, wiesz? Ale Ty jesteś o wiele seksowniejsza, Skarbie - co?! - Nawet nie masz pojęcia jak bardzo... - wsuwa dłoń pod koc i obejmuje dłonią moją pierś, o rany! - Doprowadziłaś mnie dzisiaj do szaleństwa! - jednym ruchem odchyla koc, przesuwa się na mnie i układa między moimi nogami - Seks z Tobą to coś niesamowitego, maleńka - czuję, że płonę... dosłownie! Moje policzki są czerwone, a w moje ciało bucha fala gorąca! Doskonale wie, że nienawidzę kiedy mnie zawstydza - Mam nadzieję, że będziemy to robić zdecydowanie częściej, hmm? - porusza zabawnie brwiami, wariat!
- Jesteś moim chłopakiem. To chyba oczywiste - mrugam do niego zadziornie - Chociaż... nawet o tym nie wiedziałam.
- Och... - unosi brwi i wystawia zęby - Sorry, za tamto. Musiałem mu tak powiedzieć, inaczej nigdy by się nie odczepił, ale... - zacina się na chwilę, ale po chwili mówi dalej - Bardzo chcę, żebyś była moją dziewczyną. Co Ty na to, Camille?
- Myślisz, że oddałabym swoje dziewictwo pierwszemu z brzegu chłopakowi? - unoszę brew i wpatruje się w niego.
- No pewnie, że nie! Ale oddałaś je swojemu chłopakowi, Kochanie - pociera kciukiem mój policzek i widzę rozczulenie w jego oczach - Powiedz to, Cami... że zgadasz się być moją dziewczyną. Chcę to usłyszeć z Twoich ust, Skarbie.
- Zgadzam się... - mówię cichutko i widzę, jak Justin oddycha z ulgą - Ale... - wzdycham ciężko i nerwowo pocieram palcem skórę na jego obojczyku. Jest w samych bokserkach, kiedy ja wciąż jestem naga - Nie zrań mnie, Justin - zaciskam usta i widzę, jak marszczy czoło - Nie zniosę tego po raz drugi.
- Nie mam takiego zamiaru, Cami - opiera swoje czoło o moje, przenoszę dłoń na jego kark i przymykam oczy - Kocham Cię i chcę być z Tobą, Kotku - otwieram oczy i posyłam mu lekki uśmiech - Mój wyjazd był ogromnym błędem i bardzo bałem się tego, że mi nie wybaczysz - wzdycha ciężko i wiem, że było mu równie ciężko, jak mi - Nie wierzę, że jestem tutaj z Tobą... nie masz pojęcia, jak bardzo jestem szczęśliwy - o rany! Zaciskam usta, bo łzy już czają się pod moimi powiekami - Nigdy Cię nie zranię, Cami... jesteś dla mnie na pierwszy miejscu, tylko Ty! Chcę Ciebie... każdego, pieprzonego dnia! - przytulam go do siebie i głaszczę po plecach. Całuję jego nagie ramię i również jestem bardzo szczęśliwa. Czuję się tak, jakby ten czas bez niego zupełnie nie istniał, jakby to był bolesny sen z którego się obudziłam. Nie wiem, jak będzie wyglądała nasza przyszłość, ale boję się tego. Jednak w tym momencie nie chcę się tym zadręczać, liczy się tu i teraz 
- Tak w ogóle... - odchyla się i chrząka - Nie zrobiłem Ci krzywdy?
- Nie, jest w porządku. Nie musisz się martwić... było cudownie, wiesz?
- Naprawdę? - pyta dziwnie zaskoczony - Nie bolało Cię?
- Troszeczkę, ale tylko na początku. Skutecznie odciągałeś moje myśli od bólu - znowu się lekko zawstydzam.
- Starałem się, jesteś dla mnie najważniejsza. Nie chciałem sprawić Ci bólu.
- Nie sprawiłeś - pocieram swoim nosem o jego i widzę, jak cudownie się uśmiecha.
- No dobrze, dochodzi prawie trzynasta jesteś głodna?
- Potwornie! - jak na zawołanie burczy mi w brzuchu.
- To idziemy coś zjeść. Chcesz wziąć prysznic, czy po śniadaniu?
- Teraz, tak szybciutko. Dobrze? - mimo, iż brałam prysznic rano w szpitalu czuję, że znowu tego potrzebuję.
- Jasne, nie mam nic przeciwko. Ale pod warunkiem, że zrobimy to razem - och!
- Chcesz wziąć prysznic razem ze mną? - naprawdę tego chce? Cholera!
- Jasne, Skarbie - podnosi się z mojego ciała i pomaga mi wstać. Lekki skurcz łapie mnie w podbrzuszu i Justin od razu bierze mnie na ręce. Kręcę głową, ale on tylko mruga zadziornie okiem.

Chwilę później jemy pyszny obiad, który zamówił Justin. Rozmawiamy przy okazji i bardzo cieszę się, że jest tutaj.
- Nie wiedziałam, że Za przyleciał razem z Tobą - pytam go, kiedy sięgam po sok.
- Sam to zaproponował, chyba miał mnie już dość i widział jak się męczę - hmm...
- Przyleciał ktoś jeszcze? - spogląda na mnie niepewnie.
- Tak... Ryan i Fredo, ale nie wiem ile zostaną. Pewnie kilka dni i wracają.
- Masz naprawdę wspaniałych przyjaciół - posyłam mu smutny uśmiech.
- To prawda, są niezawodni i zawsze mogę na nich liczyć - wzdycha ciężko i chwyta moją dłoń - Przepraszam za tą akcję w szpitalu, wiesz... z tym frajerem - zaciska szczękę i nieco się złości - Nie powinienem tak zareagować, poniosło mnie. Jednak kiedy powiedział, że jesteś łatwa - zacina się i mocno ściska moje palce - Po prostu szlag mnie trafił, Camille! To była granica, której nigdy nie powinien był przekroczyć.
- Wiem, spokojnie... - podnoszę się z krzesełka i podchodzę do niego. Od razu przytula mnie do siebie i pociera moje plecy - Też mnie to bardzo zabolało, ale to nie jest teraz ważne. Grunt, że nie dałeś się sprowokować. Liam mógł pójść z tym do prasy i dopiero wtedy zrobiłoby się nieprzyjemnie. Pamiętaj... gdy znajdziecie się w swoim pobliżu, musisz zachować spokój. Dla własnego dobra, Justin. On nie jest wart tego, abyś miał później nieprzyjemności.
- Postaram się... chociaż nic nie obiecuję - uśmiecha się i całuje mnie w czoło - On działa na mnie jak płachta na byka! Zdecydowanie ma coś z głową. Nie cierpię tego gościa i nie wierzę, że jest Twoim przyjacielem.
- Był... - mówię cichutko, ale taka prawda - Po czymś takim, nie chcę mieć z nim nic wspólnego - nie mówię Justinowi co powiedział mi Liam, kiedy Za go uspokajał, ani o tym sms'ie. To moje zmartwienie, nie jego.
- Mam nadzieję, że się odczepi i więcej nie będzie pokazywał nam się na oczy.
- Tak... też na to liczę - w głębi duszy czuję jednak, że wcale tak nie będzie...






**********************************************************************
BA DUMM TSSSSSSS, STAŁO SIĘ! :D




15 komentarzy:

  1. Wczoraj jak kodczuwam czytać rozdział tak się zastqnawialam kiedy oni "ten to " i bum to już dzisiaj :) super czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  2. o cholera :O <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj koniec weekendu z ALAYLM :'( a może jednak zostanie tydzień z ALAYLM?

    OdpowiedzUsuń
  4. cudny <3 nareszcie się kochali awwww <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohoho,co za pikantna scenka :D Jak nie w IMM,to tu haha:) czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały dzień siedziałam jak na szpilkach i czekałam az dodasz rozdział ! ŚWIETNY!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak to bylo piękne. Chyba kazda dziewczyna chcialaby miec taki 1 raz

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaaaaaaaaaa! Nie masz pojęcia jakiego mam banana na buzi! Jeeeezu! To, to było... wow! XD Myślałam ze jeszcze trochę będziemy musiały poczekać a tu JEB! Czad! :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow. było gorąco :D. Naprawdę świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  10. Juz się bałam że Liam im przerwie hihi super jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  11. Się rozpędzili xd Słodka z nich para ;) Rozdział wspaniały <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeju ona musi mu powiedziec...ona nie moze z tym zwlekac..boje sie o nia,..nie mg doczekac sie kolejnego...i jeszcze ten rozdzial omg <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeeeej wreszcie ! Slodko bylo! :****

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine