14.06.2015

Rozdział 18

Wbijam zęby w wargę i spuszczam głowę. Sytuacja jest cholernie krępująca i niekomfortowa! Co niby mam teraz zrobić? Wiem, że Liam mnie kocha, ale co mogę na to poradzić? Nie obdarzę go uczuciem na siłę, bo szczerze pokochałam Justina. To z nim chcę być i mój przyjaciel musi się z tym wreszcie pogodzić! Niewygodną ciszę przerywa dzwonek telefonu Justina. Wyjmuje go z kieszeni jeansów i kiedy spogląda na wyświetlacz, marszczy czoło.
- To mój menadżer, muszę odebrać - spogląda na mnie niepewnie - Poczekaj tutaj na mnie i nie ruszaj się stąd, dobrze? - mówi poważnie - A już na pewno nie słuchaj nic, co powie Ci ten frajer - to ostatnie zdanie wypowiada do mojego ucha. Wstajemy, Justin odbiera telefon a ja stoję zakłopotana - Cześć, Scoot. Co tam stary?
- Wstawimy kwiaty do wody? - pyta Liam i przenoszę na niego spojrzenie - Proszę, są dla Ciebie - posyła mi lekki uśmiech i wręcza bukiet. Jest ogromny! Róże są w przepięknym, czerwonym kolorze - Wiem, że lubisz róże.
- Dziękuję, są śliczne. Ale nie musiałeś, naprawdę... - posyłam mu zakłopotany uśmiech.
- Daj spokój, Cami. Chciałem Ci sprawić przyjemność - mruga okiem - To jak? Wstawimy je?
- J-jasne... - odpowiadam niepewnie, spoglądam na Justina, ale jest pogrążony w rozmowie i nerwowo masuje czoło. Oby tylko nie miał przeze mnie kłopotów. To ostatnie czego bym chciała.
Wchodzimy z Liamem do szpitala i idziemy do mojego pokoju. Od razu po przekroczeniu pokoju, biorę do ręki szklany, wysoki wazon który stoi na białej komodzie. Wchodzę do łazienki, żeby nalać wody jednak ku mojemu zaskoczeniu, do pomieszczenia wchodzi Liam. Zamyka drzwi i przekręca klucz, och. Od razu w moje ciało uderza niepokój.
- A teraz wszystko mi wyjaśnisz, Cami - mówi surowo. Odstawiam wazon i zaczynam się go lekko obawiać, bo w jego oczach płonie gniew - Wrócił? Kiedy?! - podnosi nieco głos, aż się wzdrygam - Dlaczego Cię kurwa całował, co?! Przecież Cię zostawić, wyjechał! Wybaczyłaś mu to? Tak na kiwnięcie palca zapomniałaś co Ci zrobił?!
- Liam... - zaczynam cicho - To jest moja sprawa, czy mu wybaczyłam. Wcale nie muszę Ci niczego wyjaśniać. Jesteś tylko moim przyjacielem i musisz to w końcu zrozumieć. Nic więcej między nami nie będzie.
- Gówno prawda! - zaciska szczękę i teraz jest wściekły. Przypiera mnie nagle do ściany, aż przez moje plecy przebiega ból - Zerwiesz z nim wszelkie kontakty jeszcze dzisiaj, rozumiesz mnie? Ma zniknąć z Twojego życia!
- O czym Ty mówisz, Liam? Kocham go i nie chcę, aby znikał z mojego życia. Dopiero do niego wrócił.
- Och, serio?! Jakoś mało mnie to obchodzi i nie wierzę, że go kochasz! Nie chcę, aby kręcił się w pobliżu Ciebie. Na pewno mi Ciebie nie zabierze, rozumiesz?! Nagle pojawił się znikąd i rości sobie do Ciebie jakieś prawo!
- Uspokój się, Liam - mówię spokojnie, nie chcę go bardziej zdenerwować.
- Uspokoję się wtedy, kiedy stąd wyjedzie i zrobisz wszystko, aby tak właśnie było.
- Nie zrobię tego... nie ma mowy! Kocham tego człowieka i pogódź się z tym! - teraz to ja podnoszę głos, ale mam go serdecznie dość! Kim on myśli, że jest?! Jakim prawem mówi do mnie takie rzeczy?!
- Zrobisz! - krzyczy i chwyta mnie za szyję. Szok strzela w moje żyły i jestem kompletnie zaskoczona jego zachowaniem. Ktoś go podmienił? Jak to możliwe, że tak bardzo się zmienił - Kocham Cię, jestem potwornie zazdrosny, wiesz? - przybliża twarz do moich ust. Delikatnie dotyka ich swoimi, ale nie całuje mnie - Gdy widzę, jak Cię dotyka mam ochotę go zabić! Ale bardziej boli mnie to, że pozwalasz mu na to wszystko! Nie będziesz z nim, Camille.
- P-Proszę... - zaciskam usta, ale bardzo chce mi się płakać - Daj mi spokój. Nie traktuj mnie w ten sposób.
- To dopiero początek, Kochanie - posyła mi chytry uśmieszek. Co takiego?! - Dopiero teraz, kiedy on pojawił się obok Ciebie, obudził się we mnie prawdziwy potwór. Nikt, oprócz mnie nie będzie Cię dotykał, nie pozwolę na to.
- Jesteś psycholem, Liam! Dlaczego tak bardzo się zmieniłeś?! Lubiłam Cię!
- Nie zmieniłem się, cały czas taki byłem. Widocznie konkurencja sprawiła, że moja pozycja stała się zagrożona i nie mogę do tego dopuścić. To wszystko - wzrusza obojętnie ramionami - Ma stąd zniknąć, rozumiemy się?
- Puść mnie, Liam! - mówię surowo, ale nie chcę pokazać mu, że się boję - Mam wstrząśnienie mózgu, dlaczego fundujesz mi dodatkowy stres? Nie widzisz, w jakim jestem stanie? - mówię słabo i wybucham płaczem.
- Ciii... nie płacz, Skarbie. Jestem przy Tobie - mówi cichutko do mojego ucha i przytula mnie do swojego ciała. Wyrywam się niemal od razu, ale jego uścisk jest cholernie mocny. Unosi mnie delikatnie i moje stopy odrywają się od podłogi. Kołysze się na boki i pociera moje plecy. Nie chcę jego dotyku i jestem przerażona tym, co mi powiedział. Nigdy czegoś takiego się po nim nie spodziewałam i aż trudno mi uwierzyć, że Liam jest tego typu człowiekiem. Przecież był super przyjacielem przez te dwa lata... fakt, przez ten czas z nikim się nie spotykałam, więc mógł być spokojny. Jednak teraz, kiedy pojawił się Justin jego zazdrość sięgnęła zenitu. Boję się tego, do czego jest w stanie się posunąć - Już lepiej? - odchyla mnie nieco od siebie i wyciera dłonią moje policzki.
- Camille! - jak na zawołanie, słyszymy głos Justina który dobija się do drzwi i szarpie za klamkę - Otwórz, Cami! W tej chwili! - zaciskam usta i widzę, jak Liam znowu zaczyna się wkurzać - Jesteś tam, Kochanie?
- Tak - odpowiadam szybko, a Liam zaciska szczękę. Boże! Boję się go! Wygląda poważnie i dziwnie.
- Więc na co czekasz? - niecierpliwi się i uderza w drzwi. Uwalniam się z uścisku Liama i przekręcam klucz w drzwiach. Przecież nie będziemy tutaj siedzieć zamknięci do cholery! Drzwi uchylają się gwałtownie i pojawia się w nich Justin. Jest wściekły! Mocno zaciska dłonie w pięści, a ja wybucham płaczem. Chowam twarz w dłoniach i czuję dłonie, które zaciskają się na moim ciele. Wiem, że to Justin, bo jego dotyk jest zupełnie inny od dotyku Liama. Czuły, delikatny i z uczuciem - Ciii... nie płacz, maleńka. Zrobił Ci coś? - od razu kręcę przecząco głową, a on odgarnia moje włosy i całuje czule w czoło - Co Ty sobie myślisz, huh? Czego od niej chcesz? - ton Justina tnie powietrze, jest tak ostry.
- Cóż... jeśli myślisz, że możesz sobie ją ot tak zabrać, to się grubo mylisz.
- O czym Ty gadasz, stary? - ton głosu Justina brzmi na dziwnie zaskoczony.
- Pojawiłeś się tak nagle i myślisz, że Camille będzie Twoja? Nie ma opcji! To ja byłem przy niej przez ostatnie dwa lata i to moją dziewczyną będzie, nie Twoją. Wyjedź stąd, zostaw ją w spokoju!
- Czy Ty się słyszysz?! - czuję, że Justin prycha, bo jego klatka piersiowa wibruje - Jesteś śmieszny! Camille jest wolna i może robić co tylko chce! Nie masz żadnego prawa wtrącać się w jej życie, a tym bardziej w to, z kim się spotyka. Powinieneś to wreszcie zrozumieć! - czuję, jak ciężko oddycha i wiem, że jest zły. Jednak muszę uspokoić sytuację, bo nie chcę aby doszło do wymiany ciosów - A teraz wyjdź stąd, Cami jest w szpitalu. Potrzebuje spokoju.
- To ja powinienem być tutaj z nią, nie Ty! Kim Ty kurwa jesteś?! - Liam krzyczy, aż się wzdrygam.
- Jestem jej chłopakiem i to ja będę się o nią troszczył - o boże! Czy on to powiedział na głos?
- Co takiego? - Liam jest zaskoczony słowami Justina. Odchylam głowę i spoglądam na niego. Ma lekko uchylone usta, zmarszczone czoło i gapi się na mnie. Chyba tego się nie spodziewał - To prawda, Cami?
- Tak, to prawda... - odpowiadam, zanim zdążę się nad tym zastanowić. Ale kocham Justina mimo tego, że zostawił mnie na dwa, długie tygodnie. Jednak jest tutaj, dla mnie i tylko to się teraz liczy.
- Nie wierzę... - zaczyna cicho - Pojawił się znikąd ledwo miesiąc temu, a już jest Twoim chłopakiem? Ot, tak? Ja starałem się od dobrych trzech miesięcy i nic! Żałosne... - mówi cicho i prycha z kpiną - Jesteś taka łatwa, skoro zaledwie po kilku dniach pozwoliłaś mu, żeby Cię całował! Zapewne wskoczyłaś mu do łóżka na drugi dzień.
Dla Justina to znak, że granica została przekroczona. Od razu na to reaguje, zanim zdążę pomyśleć nad słowami Liama. Stawia mnie na podłodze i rusza w jego kierunku. Chwyta go za mankiet koszuli i przypiera do ściany, nie! Przecież narobi sobie kłopotów, Liam może pójść z tym do prasy i narobi Justinowi niepotrzebnych problemów!
- Nie! Justin, przestań! Nie rób tego, błagam Cię! - próbuję odciągnąć go od Liama, ale to oczywiste, że ma więcej siły ode mnie - Justin... proszę - pocieram jego plecy i próbuję uspokoić. Ma zaciśniętą szczękę i jest solidnie wkurwiony.
- Co tu się dzieje? - nagle słyszę znajomy głos. Odwracam głowę w stronę drzwi i widzę Lil Za, co on tu robi do cholery! - Justin, stary! - od razu orientuje się w sytuacji i doskakuje do chłopców. Odciąga Justina od Liama i wyprowadza z łazienki - Kurwa, co Ty odpierdalasz?! - wydziera się na niego - Nie możesz robić takich rzeczy!
Ja stoję naprzeciwko Liama z uchylonymi ustami i jestem przerażona tym wszystkim, co dzisiaj powiedział. Od nowa chce mi się płakać i wiem, że nasza przyjaźń właśnie roztrzaskała się na milion kawałków. Już nie uda nam się jej posklejać, nawet do tego nie dopuszczę. Nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego.
- Nie pozwolę Ci odejść, Cami - mówi cicho, patrzy na mnie pewny siebie, a ja kręcę głową zrezygnowana - Będziemy razem. Obiecuję, Skarbie... - podchodzi, cmoka mnie w czoło i opuszcza łazienkę, oraz pokój.
Stoję jak sparaliżowana i nie wiem co mam ze sobą zrobić. To wszystko wygląda, jak jakiś chory obłęd. Liam po prostu oszalał! Zazdrość przejęła nad nim kontrolę i moje słowa ma kompletnie w dupie. Jak do tego doszło?! Ze spokojnego, fajnego chłopaka zmienił się w kogoś takiego? To przecież nie jest możliwe z dnia na dzień, prawda?
- Camille... - Justin podchodzi i podnosi moją głowę - Wszystko w porządku? - wpatruje się w moje oczy i skanuje moją twarz. Jedynie przytakuję głową, bo nic nie mogę więcej z siebie wykrzesać. Po prostu zachowanie Liama mnie zamurowało! - Powinnaś się położyć - bierze mnie na ręce i zanosi do łóżka. Układa mnie na nim, okrywa i trzyma za rękę. Jego przyjaciel podchodzi i przystaje obok niego. Jestem zmęczona i boli mnie głowa. Mimo iż początek dnia zaczął się cudownie, to zdarzenie przekreśliło wszystko.

Budzą mnie jakieś ciche głosy. Rozpoznaję mamę, tatę, Cath i Justina. Rozmawiają cichutko, ale ja nie otwieram oczu. Jakoś nie mam kompletnie ochoty na rozmowę. Muszę odpocząć, przestać myśleć o Liamie i tym wszystko, co mi powiedział. Co to właściwie oznacza? Co rozumie przez słowa "będziemy razem, obiecuję?". Co zamierza zrobić? Nie wiem tego, jednak czuję, że będę musiała być ostrożna. Nie wiem co może strzelić mu do głowy...

- Camille... - słyszę cichy głos Justina i czuję jego dotyk na głowie - Obudź się, Skarbie - głaszcze mnie po włosach i powoli uchylam powieki - Cześć - posyła mi cudowny uśmiech i moje kąciki ust również unoszą się ku górze. Poruszam ramionami, żeby nieco się rozprostować i ziewam przeciągle - Dochodzi szesnasta, spałaś od jedenastej - och, aż tak długo? - Jesteś głodna? - pyta z troską i delikatnie pociera kciukiem moją dłoń.
- Tak, potwornie - powoli podnoszę się i Justin podnosi oparcie mojego łóżka.
- To super, bo przywiozłem Ci cieplutki obiad - co?! Jestem tym bardzo zaskoczona.
- Ty? - marszczę czoło, ale uśmiecham się szeroko.
- Tak, ja - mruga okiem i przysuwa do mnie stolik - Wyskoczyłem na chwilkę. Jedz, musisz nabrać sił.
Wcinam pyszną zupę i kurczaka. Justin w tym czasie rozmawia z kimś cicho przez telefon, ale nie podsłuchuję. Widzę laptopa Justina na stoliku obok talerza i wchodzę na mojego Faceebok'a. Jednak nic ciekawego się tutaj nie dzieje. Przeglądam tablicę, aż nagle pojawia się ikonka z nową wiadomością. Hmm... może to Cath? Uśmiecham się i otwieram skrzynkę. Natychmiast rzednie mi mina, kiedy widzę nadawcę. 


"Jak się czujesz, Skarbie? Byłem u Ciebie, kiedy spałaś i trzymałem Cię za rękę. Miałaś taką spokojną, śliczną buźkę. Wracaj szybko do zdrowia... chcę Ci pokazać niespodziankę".

Przełykam ślinę i dociera do mnie, że musiał być tutaj kiedy Justin pojechał po obiad dla mnie. Nawet nie byłam tego świadoma i przeraża mnie ta myśl. Niepokoi mnie jego zachowanie i chyba muszę posunąć się trochę dalej. Czy powinnam to zgłosić na policję? Czy Liam robi coś, co podchodzi pod jakiś paragraf? Nie chcę zrobić z siebie idiotki, która za bardzo przesadza i panikuje, jednak naprawdę boję się tego chłopaka. Wzdycham ciężko i kasuję wiadomość. Postanawiam nic nie mówić Justinowi, bo znowu się zdenerwuje. Chcę trzymać go od tego z daleka, jest osobą publiczną. Ostatnie czego mu potrzeba, to cholerne problemy z moim szurniętym przyjacielem...










21 komentarzy:

  1. Cudowny ! <3 ten Liam to palant.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej! Zakochałam się w twoich ff !❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze genialny rozdział :) do następnego

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju te opowiadanie jest świetne *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz bardziej mam ochotę zajebać Liama. Czy mówiłam jak bardzo go nie znoszę? ;-; Co on sobie myśli co? Że ot tak jeb Ellie będzie z nim a nie z Justinem? Że Ellie jest jego własnością? Dobry żart kurwa!

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz czytam kolejny raz to opowiadanie i smieje jak dużo błędów rzeczowych popełniałam w komentowaniu haha, sory Kasia 😂😂❤

      Usuń
    2. Nie masz pojęcia, jaka byłam zaskoczona jak przyszedł mi e-mail informujący, że ktoś skomentował to opowiadanie hahahaha :D
      Luzik, Tobie wszystko wybaczę! :D ♥

      Usuń
  7. Jak tylko dorwe tego Liama to go chyba rozpiernicze

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie piszesz. Tekst ciekawy i wciągający, interpunkcja nie naganna :) Pozdrawiam :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. No nie! Ten Liam to chyba się z wariatkowa urwał. Innego wyjaśnienia nie znam. Cudo rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  10. Głupi, zasmarkany Liam nienawidzę go !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Boziu, jebany Liam -.-
    A rozdzial wspaniały!*.*

    OdpowiedzUsuń
  12. O jeny, ale sie dzieje...ja na jej miejscu powiedzialabym wszystko Justinowi i Cath...robil sie coraz bardziej niebezpiecznie...czekam na kolejny *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawi mnie co by jeszcze temu psycholowi przyjdzie do głowy....
    Genialny rozdział czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Musisz przedłużyć weekend! Jezu kocham ciebie,Cami, Justina i ciebie ! Ten Liam wkurza mnie bardziej niż wwrzód na dupie haha

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten Liam przechodzi samego siebie -.- Co on sobie myśli, nie ma prawa ani straszyć ani nachodzić Cami. Jak jeszcze raz coś takiego odwali to mam nadzieję, że Justin mu porządnie przywali. Rozdział wspaniały <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeciez on jest psychiczny! To juz bylo przegiecie, powinna to zglosic na policje! Oby nic zlego sie nie stalo:-(

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine