08.06.2015

Rozdział 15

Mijają kolejne minuty, godziny, dni. Zdaję egzamin za egzaminem i po prawie dwóch tygodniach mam serdecznie dość. Jestem wykończona fizycznie i psychicznie. Nauka wychodzi mi bokiem, ale został mi tylko ostatni egzamin. Cieszę się i naprawdę chcę to mieć już za sobą. Potrzebuję się wyluzować i wyjechać gdzieś. Jednak rozmawiałam z moją przyjaciółką i po egzaminach wybierzemy się na tydzień do Paryża. Cieszę się, bo odetchniemy od nauki i taka wspólna wycieczka dobrze nam zrobi. Ostatnio mamy dla siebie tak mało czasu...

- Cami! - słyszę głos mamy i schodzę po schodach do salonu.
- Co tam, mamo? - przysiadam obok niej i wystawiam nogi na stolik.
- Wiesz... pomyślałam, że może dzisiaj pojedziemy kupić w końcu nowy telefon? - och!
- Po nowy telefon? Dlaczego? Przecież nic nie mówiłam - wzruszam ramionami. Nie mam telefonu od momentu, kiedy rozwaliłam go o ścianę i szczerze? Dobrze mi z tym. Nikt nie dzwoni, nie pisze i mam święty spokój.
- Zniszczyłaś tamten - mama kręci głową - Więc potrzebujesz nowego.
- Wcale nie potrzebuję, dobrze mi bez telefonu - mrugam do niej rozbawiona.
- Ale dziecko! Przecież potrzebuję mieć z Tobą kontakt, tak? Jak Ty to sobie wyobrażasz?
- Normalnie, mamo. Nie chcę mieć telefonu, po prostu. 
- Camille... - zaczyna, ale od razu jej przerywam.
- Cami, mamo - zaciskam szczękę, bo teraz nienawidzę mojego pełnego imienia jeszcze bardziej. 
- Musisz o nim zapomnieć... - mówi cicho, a moje wnętrzności wywijają salto.
- A ja myślisz, co próbuję zrobić? - złoszczę się - Nie robię nic innego, jak wyrzucam go codziennie od nowa z mojej głowy! To nie takie proste, do cholery! Jestem rozwalona na milion kawałków, mamo.
- Wiem, córeczko - przytula mnie do siebie i pociera moje plecy - Wiem, ciii... - wybucham płaczem i od wyjazdu Justina, nie umiem sama ze sobą wytrzymać. Codziennie boli jeszcze bardziej - Wszystko będzie dobrze. Wyjedziesz z Cath, rozerwiesz się, zapomnisz o nim. Nie płacz... to łamie moje serce. 
- Przepraszam... po prostu nie mogę sobie poradzić. Chociaż się staram, naprawdę.
- Zdaję sobie z tego sprawę - posyła mi smutny uśmiech - Potrzebujesz więcej czasu.
- Pewnie tak. Pójdę się położyć, łeb mi pęka - przykładam dłoń do głowy i wzdycham ciężko.
Cmokam mamę i człapię do swojego pokoju. Układam się na łóżku, biorę laptopa na kolana i wchodzę bez celu na różne strony. Nie mogę się skupić, bo moje myśli wędrują do Justina. Od tamtego telefonu i wiadomości na FB już więcej się do mnie nie odezwał, ale szczerze? Mógł sobie to darować, bo po tym czułam się jeszcze gorzej. Niech więcej nie dzwoni, skoro nie ma mi nic do powiedzenia. Wchodzę na dysk i otwieram folder pod tytułem Camille&Justin. Wiem, że źle robię... ale mam zapisane wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Te, które zrobili nam paparazzi oraz te, które robiliśmy sobie sami. Uśmiecham się do siebie, kiedy widzę nasze roześmiane buzie. Naprawdę byłam wtedy szczęśliwa i nigdy nie pomyślałabym, że Justin wyjedzie bez pożegnania. To boli mnie najbardziej.
Przypominam sobie nasze chwile czułości... jak mnie całował, dotykał i był przy tym taki czuły i delikatny. Nie wywierał na mnie żadnej presji, nie naciskał. Doceniałam to, bo wiem, że chłopcy nigdy nie chcą czekać długo. Śpieszą się, bo są spragnieni. Justin taki nie był... szanował mnie i nigdy nie posunął się zbyt daleko. Przypominam sobie pewną sytuację, kiedy byliśmy u niego w hotelu. Oglądaliśmy ciekawy film, kiedy Justinowi zaczęło się nudzić...


*wspomnienie*
- Camille... - słyszę jego cichy szept, tuż przy moim uchu. Przenoszę na niego spojrzenie i widzę, jak posyła mi jeden ze swoich seksowych uśmieszków - Nudzi mi się - mówi słodko i wykrzywia usta w podkówkę.
- Co takiego? Przecież oglądamy świetny film - chichoczę i kręcę głową - Skup się!
- Nie mogę! - wzdycha ciężko - Jedyne na czym mogę się skupić, to Ty... - mruczy i sunie nosem po mojej szyi. Od razu czuję przyjemne ciepło, które rozchodzi się po moim ciele i uśmiecham się na tą myśl - Masz taką delikatną skórę - przesuwa opuszkami palców po moim nagim brzuchu. Odchyla się i jednym ruchem zdejmuje ze mnie koszulkę, och. Zaskakuje mnie to, bo nigdy czegoś takiego nie robiliśmy. Jednak niczym się nie przejmuje i układa swoje ciało na moim. Przygniata mnie do materaca, ma poważny wyraz twarzy i wpatruje się we mnie. Wsuwam palce pod jego koszulkę i również ją z niego ściągam... czuję jego ciepłą skórę, która styka się z moją - Przyjemnie, prawda? - uśmiecha się zadziornie i przytakuję tylko głową. Przygryza wargę, obejmuje moją pierś i mocniej ją ściska. Mój oddech niebezpiecznie przyśpiesza, bo jest to bardzo przyjemne uczucie. Justin masują ją, aż w pewnym momencie przenosi dłoń pod moje plecy i odpina stanik. Zdejmuje go z moich ramion i rzuca gdzieś poza łóżko. Wpatruje się we mnie, oblizuje usta i przenosi je na mój sutek który zasysa. Aż wstrzymuję oddech... niesamowite uczucie! Wsuwam palce w jego włosy, zaciskam mocno i cichutki język ucieka z  moich ust. Czuję jego podniecenie, przez cienki materiał krótkich spodenek. Delikatnie wbija się we mnie, a moje ciało zalewa fala podniecenia. Nigdy nie kochałam się z żadnym chłopakiem, nigdy też nikt mnie nie dotykał... ale to co robi Justin, sprawa mi niesamowitą przyjemność. 
- J-Justin... - jąkam się, bo mam ochotę wybuchnąć. Jest tak dobrze! 
- Camille... - wypowiada szeptem moje imię, a mój brzuch zaciska się na ten dźwięk - Och, Skarbie... - przygryza moją wargę i delikatnie za nią pociąga. Patrzy mi w oczy, jest podniecony i wygląda niesamowicie pociągająco. Mrugam do niego i teraz ja gryzę go w wargę. Mruży oczy i zaczyna się o mnie pocierać, o boże! Przenoszę dłonie na jego ramiona i mocno zaciskam. Jestem tak bardzo podniecona i nie pragnę niczego innego, jak spełnienia. Potrzebuję tego! Tak bardzo, jak potrzebuję Justina w swoim życiu - Moja mała... - słyszę przy uchu jego cichutki głos - Jesteś taka seksowna, wiesz? - o kurwa! Jego głos podnieca mnie jeszcze bardziej, zwiększa nieco swoje ruchy i pociera się o mnie zmysłowo. Krótka spódniczka którą mam na sobie, podjeżdża mi na same biodra i czuję go tak dobrze! - Och, tak... właśnie tak - liże płatek mojego ucha i dociska się do mnie jeszcze mocniej. Pociera kciukiem mój sutek i teraz już bezwstydnie jęczę. Jak on to robi? - Kocham ten dźwięk... pokaż mi jak bardzo jest Ci przyjemnie, Skarbie...
- Justin... - dyszę i też zaczynam poruszać biodrami, żeby się do niego dopasować.
- Och, Camille... - jego ruchy są mocne, już nie delikatne. Wiem, że podniecenie przejmuje jego ciało i zaczyna się śpieszyć. Pociera się o mnie szybko, gwałtownie i cały czas patrzy mi w oczy. Wiem, że jestem już na skraju, czuję to doskonale - Dalej, Kochanie... pokaż mi swój orgazm - o kurwa! Jego słowa cholernie mnie pobudzają, chcę więcej! - Nie chcesz mi pokazać, Kotku? - uśmiecha się, ale nie przestaje się poruszać. Nic nie mówię, oddaję się temu uczuciu i kiedy czuję tam jego palce, praktycznie przestaję oddychać. Rozszerzam oczy, uchylam usta i jestem zaskoczona jego ruchem. Jednak on sprawnie odsuwa moje majtki na bok, pociera mnie palcami i mam ochotę krzyczeć, tak cudowne jest to uczucie! Widzi to na mojej twarzy, bo uśmiecha się seksownie - Może teraz mi pokażesz, hmm? - mruczy cicho i jeszcze sekunda i będzie po wszystkim. Nagle robi coś, czego się nie spodziewam, wkłada we mnie dwa palce. Jezusie! Zamykam oczy i głośno jęczę, odchylam głowę i mój uścisk na jego ramionach jest cholernie mocny. Wbijam w nie palce, oddycham szybko i wreszcie dochodzę. Spinam swoje ciało, bezwstydnie nabijam się na jego palce i czuję, jak przez Justina również przechodzi fala orgazmu, o rany! Co my zrobiliśmy?!
*koniec*


Było to trzy dni przed tym, jak Justin wyjechał. Był to też jeden, jedyny raz kiedy posunęliśmy się tak daleko. Kto wie? Może gdyby nie wyjechał, wreszcie poszlibyśmy o krok dalej? Teraz, kiedy o tym myślę dziękuję sobie, że wyjechał i nie oddałam mu się całkowicie. Doskonale wiem, że cholernie bym tego żałowała i miałabym wyrzuty sumienia. Nie mogłabym sobie tego wybaczyć... oddać dziewictwo chłopakowi, który wyjeżdża bez słowa, jest światową gwiazdą i ma mnie kompletnie w dupie? Dość przygnębiająca myśl...

Następnego dnia meldują się na uczelni. Czuję się fatalnie... ostatnio mało jadłam, brak apetytu skutecznie mi na to nie pozwalał. Czuję, że moje ciało jest dziwnie słabe. Ważyłam się dzisiaj rano i z przerażeniem patrzyłam na wyświetlacz wagi... schudłam prawie pięć kilo w przeciągu dwóch tygodni. Dobrze, że mama tego nie wie, bo chyba by mnie zabiła! 
Wysiadam z samochodu i widzę czarne mroczki przed oczami, cholera... będzie ciężej niż myślałam. Od razu wyjmuję z torebki buteleczkę wody i upijam kilka łyków. Opieram się plecami o samochód i oddycham głęboko. Muszę być dzielna, to ostatni egzamin i wreszcie będę mogła odpocząć i wyłączyć myślenie...

Po niecałych trzech godzinach, jest po wszystkim. Zaliczyłam nieco gorzej niż chciałam, ale trudno. Naprawdę nie marzę o niczym innym, jak położyć się do łóżka. Boli mnie głowa i jest mi słabo. 
- Cami! - słyszę głos Liama i zaciskam usta. Podnoszę głowę, kiedy właśnie do mnie podbiega - Co się dzieje? Jesteś blada jak ściana! - marszczy czoło zaskoczony, ale od razu chwyta mnie za ramię i podtrzymuje. 
- Spokojnie... nic mi nie jest. Po prostu zrobiło mi się słabo, nie jadłam śniadania może dlatego.
- Mizernie wyglądasz, schudłaś! - mówi to z dziwnym wyrzutem - Odwieźć Cię do domu? 
- Nie, dziękuję. Jestem samochodem - uwalniam się z jego uścisku i przeczesuję włosy. Oddycham głębiej kilka razy i posyłam mu uśmiech - Widzisz? Już wszystko dobrze. Ale dziękuję za troskę.
- Wiesz, że zawsze się o Ciebie troszczę, Cami - przybliża się i pociera kciukiem mój policzek - Jesteś dla mnie najważniejsza. Wciąż liczę na to, że dasz mi w końcu szansę. Chcę być przy Tobie, Camille.
- Cami, Liam... - nie chcę, aby tak do mnie mówił. Tylko w ustach jednej osoby moje imię brzmi cudownie.
- Dlaczego nie pozwalasz mi mówić do siebie pełnym imieniem? Podoba mi się Twoje imię.
- Po prostu wolę, Cami. I proszę Cię, abyś tak właśnie mówił. 
- Cóż... skoro tego chcesz, niech będzie - uśmiecha się i całuje mnie w czoło. Przytrzymuje pocałunek i nie bardzo rozumiem jego zachowanie - Mogę Cię dzisiaj gdzieś zabrać? Wiesz... do kina, albo na kolację?
- Nie bardzo. Potrzebuję odpocząć, jestem cholernie zmęczona po tej całej sesji.
- Wiem, ja też - mruga uroczo - Ale chciałbym spędzić z Tobą więcej czasu.
- Na pewno jeszcze będzie do tego okazja, Liam. Jednak dzisiaj to nie jest dobry dzień, wybacz. 
- Zawsze kiedy proszę Cię o spotkanie, odmawiasz mi. To niesprawiedliwe, Cami! - unosi się i złości.
- Przepraszam? - nic innego nie przychodzi mi do głowy w tym momencie.
- Nie przepraszaj, po prostu wyjdź gdzieś ze mną. Tylko tyle chcę, to aż tak wiele? 
- Nie, to nie jest wiele. Ale dzisiaj źle się czuję, więc nie mam ochoty na wychodzenie z domu. Nie może być w inny dzień? - chcę go spławić, wcale nie chcę z nim wychodzić. Ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy.
- Niech będzie - udaje obrażonego, ale chce mi się z niego śmiać - Nie ustąpię, pamiętaj.
- Wiem, Liam. Nie dajesz mi spokoju od pewnego czasu - wzdycham ciężko.
- Bo mi na Tobie zależy, tak? Chcę być obok Ciebie, z Tobą. 
- Wiem... szkoda, że nie dociera do Ciebie to, że ja nie chcę być z Tobą. 
- Skąd to wiesz? Może tak Ci się tylko wydaje, bo jesteś zraniona przez tego dupka!
- Daj spokój, dobrze? - wpatruję się w niego gniewnie - Na jego temat na pewno nie będziemy rozmawiać. To zamknięta sprawa, tak? Nie drąż tego tematu, mam serdecznie dość!
- Ale jemu jakoś pozwalałaś na wszystko, Cami! A ja nie mogę nic, nie rozumiem tego.
- Boże, Liam! Bo się w nim zakochałam, tak? Obdarzyłam go jakimś uczuciem i chciałam żeby był blisko mnie, co w tym dziwnego? I uwierz mi, nie pozwalałam mu na "wszystko". Nie jestem tego typu dziewczyną.
- Wiem, Cami - mówi cicho z dziwną skruchą - Jesteś wyjątkowa - och, boże!
- Czyżby? Właśnie wrzuciłeś mnie do jednego worka z takimi panienkami. Pamiętasz? Wtedy w klubie! Bo ja pamiętam i to doskonale - podnoszę głos, ale na szczęście korytarz jest pusty - A teraz wybacz, jadę do domu. Pa. 
Mijam go i kieruję się w stronę wyjścia. Nie mam dzisiaj nerwów, aby się z nim szarpać. Niech nie robi mi wyrzutów, bo już mnie to zaczyna nudzić. Ciągle jedno i to samo, ileż można?! 
Wychodzę przed budynek i już chcę założyć okulary przeciwsłoneczne, kiedy dostrzegam postać przy moim samochodzie. Moje serce praktycznie zamiera na jego widok... przestaję oddychać, gapię się i stoję jak sparaliżowana. Nie... to niemożliwe, tylko mi się wydaje. To na pewno ze zmęczenia mam jakieś pieprzone omamy! Wcale nie stoi tam Justin, nie patrzy na mnie z bólem w oczach. Nie! To na pewno nie on! Prycham z kpiną i kręcę głową... jednak im dłużej stoję, tym boleśniej dociera do mnie, że to jednak on. Boże... co on tu robi?! Po co wrócił? Mało mu?! I tak już sprawił, że cierpiałam przez niego i nie chcę przechodzić tego znowu! Kurwa! Mój oddech niebezpiecznie przyśpiesza i teraz moje serce szaleńczo bije. Czuję pierwsze łzy na policzkach i nie wierzę, że wrócił! Chce mnie bardziej dobić?! Robię pierwszy krok na schodku... oby tylko dotrzeć do samochodu i odjechać. Nie chcę nawet na niego patrzeć, jego widok złamie moje i tak już rozwalone serce. Robię drugi krok, łzy zamazują mi widok, ale dodatkowo robi mi się słabo. Próbuję złapać oddech, ale to na nic. Coś przytyka mnie w klatce i nim się orientuję, tracę przytomność...



***********************************************************************************
La, la, la... no i pojawił się Justin! Kto się cieszy, ręka w górę :D
Jak myślicie, dlaczego wyjechał? I co zrobi teraz Camille?

Pytacie mnie o "Tydzień z ALAYLM". Więc, sytuacja przedstawia się tak: mam napisanych jedynie 31 rozdziałów, jesteśmy przy 15 więc poszłoby to zdecydowanie za szybko. Na dodatek muszę przysiąść i solidnie zabrać się za dokończenie tego opowiadania. Jednak postaram się dodać wam jeszcze jeden rozdział w tym tygodniu. Mimo tego, że postanowiłam sobie, iż będę dodawać tylko raz w tygodniu - w środy.


To chyba tyle, nie przeciągam. Przepraszam, że dzisiaj później ale miałam zabiegany dzień :-/

Buuuziam was :*
Kasia.





25 komentarzy:

  1. Justin,bierz sie do roboty i rób usta usta:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa zajebisty padam kocham to ff jest najlepsze na świecie i jeszcze dalej czekam na kolejne /tbg

    OdpowiedzUsuń
  3. Cooo to za wspomnienie ? ooo kurczaczki no ładnie ładnie :P
    Justin mam nadzieję że nie przyjechałeś na darmo i wszystko wytłumaczysz !
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedna Cami , mam nadzieje że to nic poważniejszego i że Justin w końcu łaskawie wszystko wytłumaczy. Do następnego ! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa! Nareszcie jest. ! Ale niech ja ratuje no! Cudowny ! <3 tylko dlaczego w takim momencie skonczylas ?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  6. wrócił <333333

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały ! Ja chcę juuuż następny ! Nie mogę się doczekać co powie Justin i co z Cami ?
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak !! Justin wrócił ! W końcuuu , mam nadzieje że ma dobre isprawiedliwienie XD
    Czekam na next ! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciesze się że Justin wrócił ale do cholery co on jej zrobił że ona zemdlala ??? Świetny rozdzial czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  10. To na prawde wyjatkowe opowiadanie. Pisz dalej, ta fabula jest swietna :*

    OdpowiedzUsuń
  11. niech mu wybaczy !! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. O jeju jaki cudowny <3 tak bardzo czekalam na ten moment...a co dopiero bd w kolejnym rozdziale *.* ja sie doczekac nie moge...kocham to...omg nie przezyje tego..oby Justin ja uratowal i wgl <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Justin. Justin. Justin. Widzisz do czego chłopie doprowadziles? Czy nie czujesz kurwa jakiś wyrzutów sumienia? Przez Ciebie coś stało się Cami. Jesteś z siebie dumny co?

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny !!! Chce szybko kolejny :) jestem mega ciekawa jak to wszystko sie potoczy :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Omgggg omfggggg czekam na następny !!!! BOZE TYLKO TY UMIESZ WZBUDZIC U MNIE TAKIE EMOCJE !!!!
    Przeczytałas moj komentarz na imm ??? Ja do piatku nie wytrzymam.i pare osob rowniez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dacie radę! Kto jak nie wy? :D

      Usuń
    2. No wlasnie nie :((( prosze dodaj na imm i tu. Szczerze to na oby dwóch blogach nastepne rozdzialy zapowiadaja sie swietnie !!!

      Usuń
  16. O matko...co on tu robi? Cos sie musialo stac ze wyjechal.. Camille i tak wkoncu mu wybaczy chociaz pewnie nie tak latwo.. Czekam nn :***

    OdpowiedzUsuń
  17. Oooo Justin łaskawie wrócił ? Mam nadzieje że wyjaśni co opierdzielił !!
    Czekam na kolejny boski rozdział ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. O ja!!! No nie Justin łaskawie powrócił. I co teraz przeprosi i wszystko ma być dobrze? Niedoczekanie. Super rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  19. No Justin w końcu wrócił. Ma teraz wszystko wytłumaczyć Cami!! Mam też nadzieję że z Cami nie dzieje się nic poważnego. Rozdział wspaniały<3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  20. *trzyma rękę z euforią ręke nad głową* Jeju nie w takim momencie! Czy my ci zrobiliśmy coś złego że tak nas karzesz?? 😀

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine