03.05.2015

Rozdział 8

Do firmy taty docieramy w przeciągu piętnastu minut. Wchodzimy do jego gabinetu i wita nas sekretarka. Kiedy tylko tata nas widzi, jego twarz rozświetla ogromny uśmiech.
- Cami, Justin... a co wy tutaj robicie? - wita się z chłopakiem i cmoka mnie w policzek.
- Justin chciał zobaczyć jacht, więc przyjechaliśmy.
- To świetnie! Który Cię interesuje? - tata pyta chłopaka i zaczyna się.
Rozmawiają o jachcie, a ja siadam na kanapie i macham znudzona nogą. Spoglądam na Justina, który jest bardzo podekscytowany i uśmiecham się do siebie. To tylko jacht, a on naprawdę cieszy się, jakby kupował nową zabawkę. Do gabinetu nagle wchodzi mama, od razu do niej podbiegam i całuję w policzek.
- Ale miła niespodzianka! Co tutaj robicie? - jest tak samo zaskoczona, jak tata.
- Przyjechałam z Justinem, bo chce obejrzeć jacht.
- Ach, tak. No to fajnie... - posyła mi uroczy uśmiech i dziwnie na mnie patrzy.
- O co chodzi, mamo? - marszczę czoło, bo nie bardzo rozumiem.
- Coś was łączy, Cami? - co?! - No wiesz... pojawił się tak nagle, spędzasz z nim każdą wolną chwilę i widziałam wasze zdjęcia w internecie. Zdziwiłam się trochę, wiesz? Nie sądziłam, że jesteś z nim tak blisko, córeczko -  o rany!
- Nie jestem, mamo - spuszczam głowę i bawię się palcami - Tak właściwie, to nawet nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Po zdjęciach widzisz, jak się zachowuje Justin, ale ledwo go znam i wiem kim jest.
- Uważaj, dobrze? - spogląda na chłopaka, który pogrążony jest w rozmowie z tatą - Nie chcę, żebyś miała złamane serce - och... - On pewnie niebawem stąd wyjedzie, co wtedy?
- Nie mam pojęcia - mówię cicho, ale taka jest prawda. Wiem, że dla własnego dobra powinnam przestać się z nim spotykać. Im częściej to robimy, tym bardziej przyzwyczajam się do tego, że jest w moim życiu. Kiedy wyjedzie, ciężko będzie mi się pozbierać - Nie wiem co mam robić, mamo.
- Och, Skarbie - tuli mnie do siebie i pociera moje plecy - Lubisz go, prawda? - odchyla się, posyła mi współczujący uśmiech i odgarnia włosy z mojej twarzy. Przytakuję tylko głową, bo czuję dziwną gulę w gardle - Po prostu nie dopuszczaj go zbyt blisko siebie, zachowaj czujność.
- Postaram się... - żeby to było takie proste!

Chwilę później żegnamy się z rodzicami i opuszczamy budynek firmy. Kierujemy się na przystań, która jest bardzo blisko. Dostajemy specjalne przepustki od taty, które upoważniają nas do wstępu na jacht. Oczywiście kiedy pojawia się normalny kupiec, oprowadza go specjalnie przygotowana do tego osoba. Ale Justin tego nie chciał. Stwierdził tylko, że po prostu obejrzy go ze mną i to mu wystarczy.
- Jesteśmy na miejscu - posyłam mu lekki uśmiech i wchodzimy na podkład.
- Wszystko w porządku? - zatrzymuje mnie jego uścisk na ramieniu. Odwraca mnie w swoją stronę, wpatruje się w moje oczy i marszczy czoło - Jesteś bardzo cicha, odkąd wyszliśmy z firmy Twojego ojca.
- Nie martw się, wszystko jest w porządku - wysilam się na uśmiech, ale po rozmowie z mamą mam kompletny mętlik w głowie. Dotarło do mnie, że mogę sama sobie zrobić krzywdę spotkaniami z Justinem.
- I tak Ci nie wierzę, Camille... - mruży oczy, a ja przewracam oczami.
- Chodźmy... - uwalniam ramię z jego palców i wchodzimy dalej.
Justin od razu zachwyca się jachtem. Ma ogromny uśmiech na twarzy i zagląda do każdego pomieszczenia. Ale jacht naprawdę robi wrażenie i jest ogromny! Ma wypasiony basen i sztuczną plażę, pełen wypas dla okrutnie bogatych ludzi.
- Chcę go! - Justin krzyczy wesoło i klaszcze w dłonie - Jest zajebisty!
- Cieszę się, że Ci się podoba - mrugam do niego i schodzimy z pokładu.
- Wrócimy do firmy Twojego taty? Od razu chcę załatwić formalności.
- Jasne, jeśli tylko chcesz. Jednak ja już nie jestem Ci do tego potrzeba. Wrócę do domu, ok? Nie czuję się najlepiej - ściemniam! Jednak czuję coś dziwnego w środku i potrzebuję samotności.
- Coś Cię dręczy, Camille. Widzę to - szepcze cicho, kiedy obejmuje mnie ramieniem.
- Nie, wszystko jest w porządku. Po prostu boli mnie głowa.
- Jasne, wierzę - prycha z kpiną i zaciska szczękę - Odwiozę Cię do domu.
- Nie, nie trzeba. Pojadę autobusem, nie będziesz musiał się wracać.
- Daj spokój - kręci głową i prowadzi mnie do auta.

Na szczęście nie ma wielkich korków i do mojego domu docieramy dość szybko. Kiedy chcę wysiąść z samochodu, Justin przyciąga mnie do siebie i przytula. Dlaczego to robi do cholery? Przecież ledwo się znamy, a on obdarza mnie czułymi gestami. Chce zaciągnąć mnie do łóżka? Taka myśl pojawia się w mojej głowie i to wcale nie jest takie głupie. Chce mnie trochę poznać i przelecieć... tylko tak mogę wytłumaczyć jego czułość, zainteresowanie moją osobą.
- Do zobaczenia później - co?! Później? - Wpadnę po Ciebie i gdzieś się wybierzemy.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł, Justin - mówię cicho, ale nawet na niego nie patrzę.
- Dobra... w takim razie porozmawiamy, bo chyba mamy o czym - złości się i zaciska pięści na kierownicy.
Nic nie odpowiadam, po prostu wychodzę z samochodu i wchodzę do klatki. Wciskam guzik i czekam na windę. Nie wiem po co Justin chce rozmawiać, ale muszę zapytać go o te jego czułe gesty. Jeśli chce tylko seksu, nie dam mu go. Nie należę do "tych" osób, które po trzech spotkaniach wskakują do łóżka.
Wjeżdżam na dwudzieste czwarte piętro i kieruję się w stronę apartamentu. Spuszczam głowę, wzdycham ciężko i jestem dzisiaj dziwnie zmęczona. Nie marzę o niczym innym, jak wziąć długą, gorącą i odprężającą kąpiel z mnóstwem piany. Na chwilę wyłączyć myślenie i wyrzucić wszystko z głowy. Niestety... chyba dzisiaj nie będzie mi to dane. Pod moimi drzwiami czeka Liam. Przymykam oczy, przykładam dłoń do oczu i zaciskam szczękę. Czy on nie da mi spokoju?
- Cami... - zaczyna cicho, ale naprawdę nie chcę tego słuchać - Wybacz mi, nie chciałem.
- Jestem zmęczona, wiesz? Nie mam najmniejszej ochoty na rozmowę z Tobą.
- Ale z nim chętnie byś porozmawiała, prawda? - przekrzywia głowę i gapi się na mnie.
- Daj mu spokój, Liam. Przyczepiłeś się do Justina zupełnie nie wiem dlaczego.
- Bo nie podoba mi się to, że widujesz się z nim - o nie! Znowu to samo!?
- Słyszałam to już, daruj sobie. Nie chcę tego słuchać i nie przepraszaj mnie, bo wciąż robisz dokładnie to samo. Daj mi spokój i przestań się mnie czepiać, ok? Jestem wolnym człowiekiem i naprawdę mogę robić to, na co mam ochotę i Ty nic nie możesz z tym zrobić - mówię ze złością, ale zaczyna działać mi na nerwy!
- Dlaczego tak mnie traktujesz, Cami? - och... słyszę smutek w jego głosie i robi mi się go żal.
- Bo od momentu, kiedy zapytałeś mnie o chodzenie, nie dajesz mi żyć! Nie rozumiesz tego? Jesteś moim kumplem i nie chcę tego zmieniać, dobrze mi tak jak jest. Dociera to do Ciebie? - wyciągam klucze z torebki i otwieram zamki, gotuje się we mnie i mam dość nerwów na dzisiaj. Jednak kiedy wchodzę do środka, Liam również idzie za mną, świetnie! - Chciałabym zostać sama, naprawdę. Chcę odpocząć, Liam.
- W porządku, ale porozmawiaj ze mną, Cami. Nie odcinaj mnie od siebie.
- Nie odcinam, ale jesteś strasznie nachalny! Mam tego dość, wiesz? Na dodatek pocałowałeś mnie, a ja wcale nie miałam na to ochoty. Nie rób tego nigdy więcej. Nie życzę sobie takich akcji, rozumiesz mnie?
- Cami... chcę być z Tobą - szepcze cicho. Wiem, że moje słowa do niego nie trafiają.
- Przepraszam, Liam. Ale ja nie chcę być z Tobą i musisz to uszanować.
- Nie mogę! Zakochałem się w Tobie! Boli mnie to, że odepchnęłaś mnie od siebie i zastąpiłaś Justinem.
- Nie zastąpiłam Cię, Liam i nawet tak nie myśl - staram się być opanowana, ale ten chłopak zaczyna wyprowadzać mnie z równowagi... takiego go jeszcze nie znałam - Nie jestem z Justinem, nic nas nie łączy. Niebawem pewnie wyjdzie i zapomni o mnie, więc nie musisz się tym przejmować.
- Ale teraz kręci się obok Ciebie, całuje... dlaczego mu na to pozwalasz, Cami?
- Szczerze? Sama nie wiem, tak? Jest fajny, lubię go. To wszystko.
- A mnie lubisz? - przysuwa się do mnie i odgarnia włosy z mojej twarzy.
- Tak, lubię Cię. Jesteś moim przyjacielem. Ale "tylko" nim i proszę, nie przekraczaj granicy.
- Och, Cami... jesteś taka śliczna, wiesz? - uśmiecha się delikatnie i pociera kciukiem mój policzek - Naprawdę nie pragnę niczego innego, tylko Ciebie - boże! Mam wrażenie, że mówię do ściany!
- Powinieneś już iść, Liam. Boli mnie głowa - odsuwam się od niego, zdejmuję buty i odkładam torebkę na szafkę.
- Pozwól mi z Tobą zostać - co?! Patrzę na niego i nie rozumiem tego chłopaka.
- Proszę... - wzdycham ciężko i brakuje mi już sił na tłumaczenia - Idź już.
- Mogę wpaść później? Wybierzesz się gdzieś ze mną?
- Nie mam dzisiaj ochoty, przepraszam - opieram się plecami o ścianę i zakładam ręce na piersiach.
- Może czegoś potrzebujesz? - znowu do mnie podchodzi i wpatruje się w moje oczy.
- Nie, dziękuję za troskę - czekam aż zrozumie, że powinien wyjść.
- Mogę Cię pocałować? - co takiego!
- Nie, Liam. Nie chcę tego, jesteś moim przyjacielem.
- Justin jest obcą dla Ciebie osobą, jemu na to pozwalasz - to jest ten moment, kiedy moja cierpliwość dobiega końca.
- Boże, Liam! Czego Ty ode mnie kurwa chcesz?! - wrzeszczę na całe gardło - Zostaw mnie po prostu w spokoju, tak? Czego nie rozumiesz w słowie "nie"?! Mam to przeliterować? Nie chcę żebyś mnie całował, ani dotykał, ani trzymał za rękę. Jesteś moim kumpel i błagam... niech to w końcu do Ciebie dotrze, tak? Nie będę Twoją dziewczyną, zrozum to!
- To się jeszcze okaże, Cami... - mówi cicho i od razu podnoszę głowę.
- Co masz przez to na myśli? - jego ton głosu brzmi dziwnie.
- Nic - uśmiecha się nagle, a ja jestem zdezorientowana jego zachowaniem - Do zobaczenia.
Podchodzi, cmoka mnie w czoło i wychodzi z mojego domu. Stoję jeszcze chwilę w miejscu i tępo wpatruję się w drzwi. Jestem w szoku, bo takiego Liama jeszcze nie poznałam. Zawsze miły, uprzejmy, szarmancki i grzeczny. Dlaczego tak nagle się zmienił? Czyżby poczuł zagrożenie ze strony Justina i postanowił ujawić swoją prawdziwą twarz? Wzdycham ciężko i obawiam się, że tak łatwo nie zrezygnuje...
Wchodzę do łazienki, nalewam gorącej wody do wanny i wlewam mój ulubiony płyn do kąpieli o zapachu arbuza. Rozbieram się szybko i wchodzę do środka. Od razu przyjemne ciepło rozlewa się po moim ciele i oddycham głęboko. Naprawdę ma dość Liama i jego czepiania się. Nic do niego nie dociera i jestem zaskoczona jego zachowaniem. Narobił sobie zbyt wielkich nadziei i teraz mnie szykanuje i robi wyrzuty. Jednak nie ma do tego prawa, bo jestem wolnym człowiekiem. Dlaczego więc tak bardzo próbuje mnie ograniczyć?





20 komentarzy:

  1. Świetny jak każdy pozostały :) Ten Liam zaczyna mnie coraz bardziej denerwować co za typek cholera no !!! Do następnego

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa co to za plan sobie wymyślił. Justin taki biedny, nic nie razumie. Świetny rozdział. Kocham cię. Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej. Jaki ten Liam jest uparty. Gdybym byla na miejscu Cami strzelila bym go w ten pusty łeb. Xd fajowy rozdzial <3 do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeny...biedna Cami co.ona ma z tym Liamem...kurde jestem ciekawa co on wykombinuje i jak bedzie wugladac rozmowa Justina i Cami...czekam z niecierpliwoscia na kolejny <3
    Przy okazji zapraszam do siebiehttp://fight-for-this-love-jb.blogspot.com
    Zycze weny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mnie ten Liam wkurza, niech sie w koncu od Cami odczepi!! Rozdział wspaniały <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Liam to idiota. Czemu Justin się az tak wscieka ?Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział *0*
    Czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. wreszcie rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski. Ten Liam to. .. ja bym przez niego cholery dostała.

    OdpowiedzUsuń
  10. super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny blog! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudo <3 czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  13. super blog z niecierpliwością czekam na nn . fajnie ze justin jest taki kochany dla niej . oby ten liam nic głupiego jej ani mu nie zrobił najelpiej bedzie jak zniknie z ich życia a jb przeprowadzi sie do monako lub ona do niego

    OdpowiedzUsuń
  14. czekam na nowy dodaj go jak najszybciej pliss

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdybym byłam na miejscu Cami to zajebałabym Liam'owi pierwszą lepszą rzeczą (najlepiej jakby było to coś ciężkiego)
    Zaczyna mnie denerwować, serio
    Poza tym rozdział super :D
    Lecę czytać dalej

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine