20.05.2015

Rozdział 11

Mija ponad trzy tygodnie, odkąd poznałam Justina. Nie wyjechał, cały swój czas spędza ze mną. Jestem zaskoczona, że postanowił zostać tak długo. Jednak cieszy mnie to.
Korzystamy z każdej chwili spędzonej razem... chodzimy na plażę, na lody, pływamy jego jachtem, imprezujemy, pijemy i świetnie się ze sobą bawimy. Nie wierzę, że tak świetnie się dogadujemy i zawsze mamy mnóstwo tematów do rozmowy. Bycie z Justinem jest po prostu naturalne i nie odczuwam,  że jest światową gwiazdą. Przypominają mi o tym tylko zdjęcia, które oglądam w internecie i ostatnio paparazzi, którzy zaczęli za nami chodzić. Zorientowali się, że Justin został na dłużej i nie dają nam spokoju. Są dosłownie wszędzie! Dziwnie się z tym czuję, ale Justin uspokaja mnie i prosi, abym się nimi nie przejmowała. Bardzo się staram, ale dla mnie to zupełnie nowa sytuacja. Nikt nigdy nie robił mi zdjęć, które później obiegają z prędkością światła cały świat.

Media oczywiście w mgnieniu oka poznały całe moje życie. Nie wiem nawet skąd, ani jak jednak wiedzieli wszystko! O firmie mojego ojca, która nagle zaczęła przynosić podwójne dochody, o moich studiach, o Cath, Liamie i o tym, że przeprowadziliśmy się z LA. Byłam w ogromnym szoku, że mają te informacje, ale Justin zapewnił mnie, że dla nich to bułka z masłem. Przepraszał mnie też wiele razy, że naraził mnie na to wszystko. Z osoby anonimowej stałam się nagle osobą medialną. Dziwnie się z tym czułam, ale naprawdę starałam się tym nie przejmować. Bolał mnie jedynie fakt, że już wszyscy wiedzieli, że spotykam się z Justinem. Na uczelni ludzie zaczęli na mnie dziwnie patrzeć, Liam chodził wściekły i wyrzucał mi na każdym kroku, że zastąpiłam go Justinem. Miałam tego wszystkiego dość, ale nic nie mogłam zrobić. Razem studiowaliśmy i widywałam się z nim codziennie.

W internecie wręcz wrzało! Fani Justina zalewali mnie falą nienawiści, czym byłam bardzo zaskoczona. Tego się nie spodziewałam! Nie traktowałam Justina jako gwiazdy, tylko jak zwykłego chłopaka, którym oczywiście nie był. Powoli, każdego dnia docierało do mnie, jak bardzo moje życie się zmieniło. Nie wiem czy byłam na to gotowa, bo nie radziłam sobie w pewnych momentach z tą falą nienawiści. Rodzice pomagali mi jak mogli, ale powtarzali abym była ostrożna. Justin był obok, wspierał mnie i to dodawało mi siły i pewności siebie. Olewałam nieprzyjazne komentarze oraz nagonkę paparazzi. Ich krzyki, czy jestem dziewczyną Justina kiedy wychodziliśmy gdzieś razem i nie dawali nam spokoju. Ale ja nie wiedziałam, kim dla niego jestem. Właśnie... kim ja właściwie dla niego jestem? Justin nigdy nie zapytał mnie o to, czy będę jego dziewczyną. Był obok mnie, całował, dotykał. Mówił, że jestem piękna, zależy mu na mnie i jestem cudowną dziewczyną. Nigdy jednak nie posunęliśmy się dalej, niż tylko pocałunki. Gdyby chciał tylko seksu, czy nie próbowałby tego dużo wcześniej? Po co marnowałby swój cenny czas u mojego boku, skoro mógł być w każdym miejscu na świecie i poznawać nowe dziewczyny? Zastanawiało mnie to, ale nie pytałam go o to. Nie chciałam na niego naciskać, ani wywierać presji. Byliśmy przyjaciółmi... "wyjątkowymi" przyjaciółmi, którzy się całują i dotykają. Spędzają razem czas, szaleją na parkiecie i piją alkohol. Przyjaciółmi, którzy dobrze się ze sobą czują, uwielbiają rozmawiać i być obok siebie. Tak... zdecydowanie nasza przyjaźń była cudowna, wyjątkowa i... dziwna. 

Kiedy zajęcia dobiegają końca, odzywa się mój telefon i wyjmuję go z torebki.
- Cześć, przyjaciółko! - krzyczę radośnie i wychodzę z uczelni - Co tam?
- Dzwonię zapytać, jak tam zachowanie naszego kochanego Liama? Poprawił się?
- Cóż... nie jestem pewna - wzdycham ciężko i przypominam sobie jego ostatni wybryk. A mianowicie zrobienie sceny na środku uczelni, przy wszystkich ludziach! Myślałam, że spłonę żywcem ze wstydu! - Nie odzywam się do niego.
- Wciąż nie dociera do mnie, że naprawdę to zrobił. To był cios poniżej pasa!
- Nie musisz mi tego mówić. Wiesz jak się poczułam? Jak jakaś dziwka z ulicy, która zdradza swojego chłopaka! Tylko pomijając fakt, że Liam nie jest moim chłopakiem! Jakim prawem mnie tak traktuje? Nic do niego nie dociera!
- Sama nie wiem, co zrobić w takiej sytuacji. Ale fakt, przechodzi sam siebie. Musi się ogarnąć.
- Taaa... idź i mu to powiedz, Cath. Wiesz co zrobi? Wyśmieje Cię i powie, że bardzo mnie kocha.
- Zaczynam się o niego bać... jego zachowanie naprawdę nie jest normalne.
- Wiem... - wzdycham ciężko i jak na zawołanie, wyrasta przede mną mój "były" przyjaciel - Muszę kończyć, mała - cmokam w słuchawkę i wkładam telefon do torby - Co tym razem, hmm? Jakie masz do mnie pretensje?
- Widziałem Twoje zdjęcia z Justinem - zaczyna, ale jest spokojny - Zabrał Cię na romantyczną kolację.
- Tak, zrobił to. Ale nie rozumiem? Czy to coś złego? - zmuszam swoje nogi do ruchu i idę w stronę samochodu. Czuję, jak Liam chwyta mnie za ramię i mój oddech natychmiast przyśpiesza - Puść mnie, w tej chwili!
- Dlaczego mi to robisz, Camille? - przyciąga mnie do siebie i w jego głosie słyszę ból i udrękę. Mój żołądek wywija się na drugą stronę - Tak bardzo mi na Tobie zależy - opiera swoje czoło o moje i zamyka oczy - Nawet nie masz pojęcia jak boli mnie ta sytuacja z Bieberem. Ile bym dał, aby być na jego miejscu... - och!
- Liam... - nawet nie wiem, co mam mu powiedzieć. Nie chcę go ranić. Nie jestem taką osobą, której nie obchodzą uczucia innych. A przecież ten chłopak całkiem niedawno był mi bardzo bliski, mieliśmy świetny kontakt! - Nie mogę dać Ci tego, czego ode mnie oczekujesz. Przykro mi. Musisz żyć dalej i przestać zachowywać się w ten sposób, wiesz? Nie możesz mnie tak traktować przy wszystkich ludziach z uczelni. Nie życzę sobie tego.
- Poniosło mnie... Bieber wyprowadził mnie z równowagi - mówi naburmuszony, ale tu akurat ma rację. Justin powiedział mu kilka przykrych słów, kiedy przyjechał po mnie na uczelnię - Wyżyłem się na Tobie.
- Nie powinieneś był tego robić i bardzo boli mnie to, że zniszczyłeś naszą przyjaźń - mówię cicho, uwalniam się z jego uścisku i otwieram drzwi samochodu - Niestety nigdy nie będzie już tak samo, Liam.
- Camille... - zaczyna, ale ja kręcę głową i wsiadam do środka. Widzę, jak bardzo jest załamany - Cami...

Po zjedzeniu pysznego obiadu, odprężającym prysznicu, mój humor od razu się poprawia. Siedzę na balkonie, podziwiam przepiękny widok i przeglądam strony plotkarskie, na których jest mnóstwo naszych zdjęć. Jednak widzę ogromny uśmiech na mojej twarzy i szczęście. Ale taka prawda... ten chłopak po prostu mnie uszczęśliwia. Swoim śmiechem, żartami, oczami, dotykiem... wszystkim! Jest wyjątkowy... wesoły, normalny, zabawny. To zaszło tak daleko i dociera do mnie, jak bardzo potrzebuję go w swoim życiu.
Nagle rozlega się dzwonek mojego telefonu i na wyświetlaczu ukazuje się zdjęcie uśmiechniętego Justina. 
 
- Cześć, Skarbie - słyszę jego cudowny, radosny głos.
- No cześć, Misiu. Co tam?
- Masz lęk wysokości? - co?!
- Lęk wysokości? Dlaczego o to pytasz? - co on kombinuje?
- Po prostu muszę to wiedzieć, Camille - och...
- Nie, nie mam lęku wysokości - marszczę czoło i kręcę głową.
- Super! Cholernie mnie to cieszy, bo zaplanowałem dzisiaj coś ekstra.
- Taaa... już się boję, wiesz? - chichoczę cichutko.
- Spodoba Ci się, zobaczysz! - ma taki roześmiany głos, jest szczęśliwy.
- Po tonie Twojego głosu i ekscytacji czuję, że mi się spodoba.
- Oj, tak! Kiedy będziesz gotowa?
- A kiedy mam być, Justin? - prycham rozbawiona.
- Za godzinkę? Możemy umówić się w konkretnym miejscu?
- Jasne! - odpowiadam z uśmiechem i zapisuje adres. Nie wiem co Justin planuje, ale to chyba naprawdę coś ekstra skoro jest tak bardzo podekscytowany - Ok, zapisałam. Więc do zobaczenia za godzinę, cmok! - kończę połączenie.
Uśmiecham się do siebie jak idiotka! Naprawdę uwielbiam Justina i mimo iż oszukuję samą siebie wiem, że coś do niego czuję. Zależy mi na nim, na jego obecności w moim życiu. Odpycham to od siebie... doskonale wiem, że nie mogę sobie na to pozwolić. Niestety czuję, że na to jest już za późno...

Godzinę później melduję się na miejscu. Jest to lądowisko i rozglądam się dookoła z zaciekawieniem. Będziemy latać samolotem? Helikopterem? Nie mam pojęcia, bo jest tutaj wszystko! Fajnie, że Justin wpadł na taki pomysł... czegoś takiego jeszcze nie robiłam i super, że spróbujemy czegoś nowego. A może będziemy skakać ze spadochronem?!
Czekam na Justina, ale czas mija, a on się nie pojawia. Zaczynam się o niego martwić i po czterdziestu pięciu minutach, postanawiam do niego zadzwonić. Może coś się stało? Wybieram jego numer, ale nie odbiera. Próbuję jeszcze dwa razy, ale nic. Cholera... o co chodzi? Czekam nadal, może jednak zaraz się zjawi? Jednak kiedy mija dwie i pół godziny, postanawiam wrócić do domu. W brzuchu czuję nieprzyjemny ucisk i boję się, że coś złego się stało. Może miał jakiś wypadek?! Boże! Tylko nie to, błagam! Żeby tylko był cały i zdrowy!

W domu chodzę tam i z powrotem... jestem zestresowana i cholernie się martwię. Dzwonię do niego jeszcze ze trzydzieści razy, ale ma wyłączony telefon. Próbuję się jakoś uspokoić i wypijam szklankę wody. Boże... co się z nim dzieje? Dlaczego nie odbiera telefonu? W moim brzuchu szaleje tornado, żołądek jest ściśnięty i umieram z niepokoju! 
Siadam do laptopa, żeby zająć czymś myśli, ale i tak nie mogę się na niczym skupić. Trafiam na plotkarskie strony i oglądam nasze zdjęcia. Kiedy siedzieliśmy na plaży i Justin trzymał mnie w swoich ramionach. Jak wychodziliśmy z restauracji i wszędzie błyskały flesze, których tak nienawidzę. Nasze zdjęcia, kiedy trzymaliśmy się za ręce i przechadzaliśmy się po uliczkach Monaco. Byliśmy uśmiechnięci, szczęśliwi i mój strach dziwnie się potęguje. 
Klikam na dzisiejsze wydarzenia i przesuwam suwak w dół... naszych zdjęć nie ma, ale widzę coś, co przykuwa mój wzrok. Od razu klikam na artykuł i kiedy czytam czuję, jak moje serce się zatrzymuje. Przesuwam znowu i widzę zdjęcia Justina z dzisiejszego dnia, dosłownie sprzed dwóch godzin. Przecież wtedy jeszcze na niego czekałam! Wsiada do swojego prywatnego samolotu! Boże! Tytuł mówi mi wszystko:

"Justin Bieber wraca do LA i zostawia swoją dziewczynę". 

Uchylam usta w szoku i tępo wpatruję się w ekran monitora. Nie dociera do mnie to, co właśnie przeczytałam... wyjechał, zostawił mnie. Tak po prostu? Bez słowa?! Kurwa! Wybucham głośnym płaczem, trzęsę się i nie mogę uspokoić! Rzucam się na łóżko i płaczę jeszcze bardziej... nie mogę w to uwierzyć! Nawet się nie pożegnał, nic nie powiedział tylko uciekł jak tchórz! Po tych cudownych, trzech tygodniach zostawił mnie, jak nic nie znaczącą dla niego rzecz. Dlaczego tak mnie potraktował? Nic dla mnie nie znaczyłam? Dopada mnie dziwna obojętność i przestaję płakać. Wyjechał, nie będzie go już w moim życiu i nadszedł moment, którego tak bardzo się bałam. Mówiłam mu to wiele razy, ale śmiał się wtedy i odpowiadał, że jestem "głuptaskiem". Tak... jestem cholernym głuptaskiem, bo wierzyłam w każde słowo, którym mnie karmił! W tej chwili tak bardzo go nienawidzę!! 







25 komentarzy:

  1. Jezu, masz wieelki talent!
    Mam nadzieje, że jej nie zostawił >:
    Czekam na nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział:))

    OdpowiedzUsuń
  3. :o Justin nie mógł jej zostawić! musiało się coś stać :c
    czekam na następny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boziu. Cami ma zlamane serce przez Justina :( A moze stalo sie cos z jego rodzina lub przyjaciolmi? Czekam na nowy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wooww ! Boze to jest takie wciagajace :o

    OdpowiedzUsuń
  6. O co chodzi ??? Justin wychujal nasza Cami ;)!!! Świetny czekam nn 💎

    OdpowiedzUsuń
  7. tak mi się zdaje że coś się wydarzyło i musiał wyjechać a nie że ją zostawił... czy mam racje ? :* czekam na następny bo już chcę się dowiedzieć o co chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział !!! Cami powinna teraz być dla niego obojętna i nie pokazywać ze ją to boli. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  9. no wiesz tak skończyc :( daj szybko następny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuu! Co za ...!!! Tak się nie robi do cholery!

    OdpowiedzUsuń
  11. kurde, to sie porobiło

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebisty ! :D :3 ciekawe o co chodzi. :*

    OdpowiedzUsuń
  13. O jezu..mam nadzieje ze to jakas sciema..Justin by tak nie zrobil..kurde xzekam na kolejny...mdga <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedna Cami :( Mam nadzieje że ta sprawa się jakoś wyjaśni. Rozdział wspaniały <3 Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  15. :'( nie... to nie może być tak... coś poszło nie tak z planem Justina... a może to przez Scootera?

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wierze...justin tego nie zrobil..o cos tu chodzi i pewnoe wkrotce dowiemy sie o co! Cudowny rozdzial czekam nn:***

    OdpowiedzUsuń
  17. Pewnie coś się stało i musiał wyjechać:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Blog został nominowany do Liebster Blog Aword

    Więcej informacji na blogu: http://justin-and-ana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine