27.04.2015

Rozdział 7

Gapię się na niego i nie wiem dlaczego, ale chce mi się płakać. Fakt, odkąd pojawił się Justin tak naprawdę w ogóle nie włączyłam laptopa! Wiem, że nadrobię to zaraz po wyjściu Liama.
- Powinieneś już iść... - mówię cicho i spuszczam głowę.
- Tak po prostu? Powinieneś już iść? Tylko tyle masz mi do powiedzenia, Cami?
- Czego Ty ode mnie chcesz, Liam? - mam go serdecznie dość! - Nie zachowuj się, jakbyś był moim chłopakiem! Nie muszę Ci się przecież spowiadać z tego co robię. Skoro Justin trzyma mnie za rękę lub całuje, widocznie tego właśnie chcę i pozwalam mu na to. Jest to wyłącznie moja sprawa i moje życie.
- To powinienem być ja! - wkurza się i dłonie, które wciąż trzyma na moich udach zwija w pięści  - To ja powinienem być na jego miejscu... trzymać Cię za rękę, całować! Znam Cię dłużej niż on! Dlaczego mu na to pozwalasz, co?! Ot tak pojawił się nagle i odstawiłaś mnie na boczny tor? - boże! Czemu on nic nie rozumie?!
- Nie odstawiłam Cię, Liam! O czym Ty mówisz? Jesteś moim kumplem i właśnie na tym etapie pozostaniemy. Przykro mi, ale nie kocham Cię i nie zostanę Twoją dziewczyną. Zrozum to, daj mi spokój i zaakceptuj moją decyzję.
- To jego wina!! - wybucha nagle i krzyczy aż się wzdrygam - Zabrał mi Cię! Nie pozwolę na to!
- Uspokój się! - jego wrzask wyprowadza mnie z równowagi - Zostaw Justina w spokoju, to moja decyzja i on nie ma z nią nic wspólnego. Nie.Kocham.Cię - wypowiadam to bardzo powoli, z odstępami tak, aby wreszcie zrozumiał.
- Gówno prawda! - znowu się złości i niespodziewanie mocno wpija się w moje usta. Jego ruch kompletnie mnie zaskakuje i nawet nie wiem co mam zrobić! Próbuje wślizgnąć język w moje usta, ale nie uchylam ich nawet na milimetr. Wkurza go to, bo chwyta mnie za tył głowy i ściska dłoń w pięść. Całuje moje usta brutalnie, mocno i agresywnie. Nie chcę jego dotyku! Przenoszę dłonie na jego tors i próbuję go odepchnąć.
- Przestań, do cholery! - odrywam się od niego i odwracam głowę. Łzy płyną po moich policzkach i nienawidzę go w tym momencie. Co się z nim stało? - Wynoś się z mojego domu, albo zadzwonię na policję. Rozumiesz mnie?! - wydzieram się i pcham go w stronę wyjścia. Nie opiera się, po prostu podchodzimy do drzwi i kiedy przystaje, posyła mi jeszcze wkurzone spojrzenie. Wygląda naprawdę groźnie i oblatuje mnie strach - Żegnam!
Mocno trzaskam drzwiami i zamykam je na wszystkie zamki. Co za palant! Obsuwam się po drzwiach i próbuję się uspokoić. Jestem w szoku... nigdy bym się czegoś takiego po nim nie spodziewała. Dlaczego to zrobił? Ze złości, bo go odrzuciłam? Czy to moja wina, że nic do niego nie czuję?
Ocieram łzy i wracam do pokoju, od razu włączam laptopa i siadam przy biurku. W międzyczasie ocieram policzki chusteczką i kiedy laptop jest gotowy wchodzę na najbardziej plotkarskie strony. Liam miał rację... jest tego od cholery! Wszędzie są nasze zdjęcia... z jachtu, wyścigu i z plaży. Jak ciapiemy się w wodzie, topimy i jak Justin niesie mnie na plażę. Chowam głowę w dłoniach i jestem zaskoczona tym co widzę. Przecież nie widziałam nikogo, kto robiłby nam zdjęcia! Jakim cudem?! Niech to szlag, no! Wychodzę z pokoju i idę do kuchni się czegoś napić, to zbyt wiele jak dla mnie. Jednak czy nie powinnam się tego spodziewać? Justin jest znany na całym świecie, jakim więc cudem nikt nie zrobiłby nam żadnych zdjęć? Wzdycham ciężko i wypijam szklankę wody... muszę się uspokoić. To tylko zdjęcia, tak? Co z tego? Niech sobie piszą co chcą, co mnie to obchodzi? Nie mam najmniejszego zamiaru się tym przejmować, o!
Nagle słyszę z pokoju dzwonek mojego telefonu i wbiegam na górę. Gdy tylko biorę go do ręki, na wyświetlaczu pojawia się numer Justina. Waham się czy odebrać, ale jednak to robię.
- Halo? - mówię cicho i układam się na łóżku.
- Camille? - och! Dlaczego powiedział do mnie pełnym imieniem?
- Tak, to ja. Co tam, Justin? - staram się rozchmurzyć, ale marnie mi to idzie.
- Jesteś smutna, Skarbie? - pyta czule i w jego głosie wyczuwam nutkę zmartwienia.
- Nie, skąd. Dlaczego tak myślisz? - marna ze mnie aktorka.
- Słyszę? - odpowiada pytająco - Powiesz mi co się stało?
- Nic, Justin. Wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Akurat... nie wierzę Ci, Camille - och, znowu?!
- Hej... dlaczego mówisz do mnie pełnym imieniem?
- Ponieważ mi się ono podoba? Nawet nie powiedziałaś mi, że masz na imię Camille, a nie Cami.
- Jakoś wyleciało mi z głowy, wszyscy mówią do mnie Cami.
- Rozumiem, ale nie zmieniajmy tematu. Powiesz o co chodzi?
- Naprawdę o nic, jest okej - zaciskam usta, ale wciąż chce mi się płakać. Liam kompletnie mnie rozpieprzył i najchętniej zakopałabym się pod kołdrą i nie wychodziła! Mój oddech przyśpiesza i czuję czające się pod powiekami łzy. Między nami panuje niezręczna cisza - Muszę kończyć, Justin. Zadzwonię później - mówię cicho i rozłączam 
się
Wybucham głośnym płaczem i chowam twarz w poduszkę. Nie wierzę, że Liam pocałował mnie tak brutalnie, kiedy nawet tego nie chciałam! A ja traktowałam go jak przyjaciela! Wiele razy byłam z nim sam na sam, a gdyby tak posunął się dalej?! Cholera... nawet nie chcę o tym myśleć.

Budzę się i gwałtownie podrywam swoje ciało do pozycji siedzącej, znowu słyszę dzwonek do drzwi i czuję, jak moje serce szaleńczo bije. Kurwa! Prawie dostałam zawału! Zrywam się na równe nogi i biegnę do drzwi, nie wiem kto się dobija ale szybko poprawiam włosy i ocieram zaschnięte łzy z policzków. Niestety zapomniałam o szlafroku, ale trudno. Teraz jest już za późno, bo ktoś po drugiej stronie nie przestaje dzwonić. Rany! Pali się? Wzdycham ciężko, uchylam drzwi i widzę przed sobą Justina, o cholera! Gapi się na mnie uważnie i marszczy czoło.
- Co się stało? - pyta, wchodzi do środka i zamyka za sobą drzwi - Cami?
- Nic, przecież mówiłam Ci to przez telefon - wzruszam obojętnie ramionami i idę do swojego pokoju.
- Jasne! Bo Ci uwierzę, wiesz? Widzę przecież jak wyglądasz, masz opuchnięte oczy. Płakałaś?
- No coś Ty! - prycham z kpiną i układam swoje ciało na łóżku. Przykrywam się kocem po samą głowę i naprawdę nie mam ochoty na rozmowę. Wolałabym zostać sama...
- Camille... co się z Tobą dzieje? - odkrywa koc i niestety mogę pomarzyć o spokoju.  Zaciskam szczękę i nie otwieram oczu. Boję się, że zaraz wybuchnę płaczem - Hej, Skarbie... - dotyka palcami mojego policzka i czuję przyjemne ciepło - Powiedz mi, dobrze? Jesteś w marnym stanie, musiało się stać coś naprawdę przykrego. Martwię się... - och, uchylam powieki i spoglądam na niego. Leży obok i wpatruje się we mnie jak w obrazek. Nie chcę mówić mu o Liamie.
- Nie chcę o tym rozmawiać, jest okej. Nie martw się - podnoszę się, przechodzę do łazienki i opłukuję twarz zimną wodą. Od razu mi lepiej i kiedy wieszam ręcznik, widzę Justina który stoi w drzwiach.
- Nie pozbędziesz się mnie dopóki mi nie powiesz. Tak tylko ostrzegam - wzrusza ramionami.
- Jesteś cholernie uparty, wiesz? - przewracam oczami, kręcę głową i wchodzę z powrotem do pokoju. Justin robi to samo, ale nagle natrafia na mojego laptopa. Wpatruje się w niego i kalkuluje coś w swojej głowie.
- Przez to jesteś w takim stanie? - kiwa na laptopa. Podchodzę i dostrzegam, że są to strony plotkarskie.
- Nie, skąd. Nie zrobiło to na mnie większego wrażenia, w końcu jesteś gwiazdą. To normalne, że wszędzie chodzą za Tobą paparazzi, prawda? - siadam na parapecie i wpatruję się w okno.
- Skoro nie chodzi o to, to o co? - rany! Nie da mi spokoju!
- Był tutaj Liam, ok? Po prostu się pokłóciliśmy i to wszystko - mówię wreszcie, bo mam dość tego wypytywania!
- Coś Ci zrobił, Camille? - podchodzi i siada obok. Gapi się na mnie, aż mi gorąco.
- Rozmawialiśmy i po prostu mnie zdenerwował - wzdycham ciężko i opieram brodę na kolanie.
- Och, serio? A może zrobił coś, co Ci się nie spodobało? Wcale by mnie to nie zdziwiło!
- Pocałował mnie... a wcale tego nie chciałam - obejmuję nogi ramionami i zamykam oczy.
- Wiedziałem! Teraz rozumiem dlaczego płakałaś, co za złamas! - podnosi głos i przykłada dłoń do czoła - Zrobił coś więcej? - co?! Gwałtownie podnoszę głowę i patrzę mu w oczy - No wiesz... dotknął Cię w niewłaściwy sposób?
- Nie! Na szczęście nie... tylko mnie pocałował, dość brutalnie. Zaskoczył mnie tym i nie mieści mi się to w głowie, że w ogóle był do tego zdolny - kręcę głową i dziwnie boli mnie jego zachowanie - Mówił takie bzdury, Justin.
- Powiedz mi...  - szepcze cichutko, przybliża się i wciąga mnie na swoje kolana.
- Pieprzył, że zabrałeś mu mnie. Że to on powinien być na Twoim miejscu... całować mnie, dotykać i trzymać za rękę.
- Zakochał się i nie rozumie słowa „nie”. Uważaj na niego, dobrze?
- Co masz przez to na myśli? - odchylam głowę i patrzę mu w oczy.
- Jest zraniony, odrzucony i wściekły. Naprawdę mógłby zrobić coś głupiego.
- Nie sądzę, przecież to mój przyjaciel. Chyba nie byłby zdolny zrobić mi krzywdę?
- Tego nie wiesz, Cami. Dlatego staraj się nie zostawać z nim sam na sam.
- Tego możesz być akurat pewny... bałabym się.
- Och, Skarbie. Dlaczego nie powiedziałaś mi od razu? Albo do mnie nie zadzwoniłaś?
- Dlaczego miałabym zawracać Ci głowę swoimi problemami?
- Bo jestem Twoim przyjacielem? - odpowiada pytająco i odsuwa kosmyk włosów z mojej twarzy.
- Wiesz, że przyjaciele się tak nie zachowują? - przygryzam wargę i zawstydzam się lekko.
- Tak? To znaczy jak? - Justin podnosi dłoń i uwalnia moją wargę.
- No wiesz... przyjaciele nie trzymają się za ręce, ani się nie całują.
- Naprawdę? - unosi brwi zaskoczony i cudownie się uśmiecha - Więc my będziemy takimi wyjątkowymi przyjaciółmi, co Ty na to? Takimi, którzy będą się przytulać i całować?
- Tak nie może być - mrugam do niego - Przyjaciele się nie dotykają i już, przykro mi - wystawiam mu język i podnoszę się z jego kolan. Podchodzę do szafy i szukam ciuchów. Nadal jestem w samych majtkach i bokserce. Wyszukuję czarne spodenki i czarną koszulkę na cienkich ramiączkach. Już mam iść do łazienki się przebrać, kiedy na moich biodrach czuję dłonie Justina. Obejmuje mnie delikatnie i czuję na skórze jego oddech - Co robisz?
- Przytulam Cię? - szepcze mi cichutko do ucha, och. Odwraca w swoją stronę i po prostu całuje. Jednak jego pocałunek tak bardzo różni się od pocałunku Liama. Jest czuły, delikatny i nie wkłada w niego żadnej siły. Delikatnie przejeżdża językiem po mojej dolnej wardze i wślizguje język do środka. To nic, czego byśmy wcześniej nie robili. Wyrywa mi ubrania z dłoni i od razu przenoszę je na jego włosy. Wsuwam w nie palce i zaciskam lekko. Chłopak zaczyna iść do przodu, tym samym ja się cofam. Po chwili czuję, jak tył moich kolan zderza się z łóżkiem i Justin rzuca mnie na nie. Cichutki pisk ucieka z moich ust, ale uśmiecham się szeroko. Justin kręci głową, układa się na mnie i rozszerza moje nogi. Och... jestem nieco zaskoczona jego zachowaniem, bo do czegoś takiego jeszcze nie doszliśmy. Ale znowu mnie całuje i przyjemność rozchodzi się po moim ciele. Wsuwa dłoń pod moją koszulkę i dotyka brzucha. Jego dłoń jest ciepła i delikatnie sunie nią z góry na dół. Mój oddech natychmiast przyśpiesza - Masz taką delikatną skórę...
Uśmiecham się na jego słowa, kiedy sunie nosem po mojej szyi. Jednak dociera do mnie co tak naprawdę robimy!
- Muszę się ubrać, Justin - mówię cichutko i próbuję go z siebie zrzucić.
- Wcale nie musisz - uśmiecha się zadziornie i mruga okiem.
- Nie powinniśmy robić takich rzeczy, wiesz?
- Dlaczego? - wpatruje się we mnie zdziwiony.
- Jak to dlaczego? - prycham rozbawiona, on tak na serio? - Po pierwsze... znamy się zaledwie cztery dni! Po drugie... jesteś moim kumplem. A po trzecie... - zacinam się i próbuję coś wymyślić. Justin kręci głową, uśmiecha się szeroko i czeka - Nie ma trzeciego, o! Złaź! - spycham go z siebie i słyszę jak wybucha śmiechem.
- Jesteś taka zabawna, Camille - chichocze wesoło i jest taki uroczy.
- Ej, Cami... nie Camille, jasne? Nie lubię swojego pełnego imienia.
- Dlaczego? Jest śliczne i musisz się przyzwyczaić do tego, że będę go używał.
- Pfff... też mi coś - przewracam oczami i zakładam spodenki. Biorę koszulkę, stanik i tą część garderoby zakładam już w łazience. Szybko przeczesuję włosy, nakładam podkład i tuszuję rzęsy. No! Nareszcie wyglądam jak człowiek. Wchodzę do pokoju i widzę Justina, który przegląda coś na moim laptopie - Co robisz?
- Patrzę co tutaj interesującego wypisują na nasz temat - och...
- I co ciekawe wyczytałeś? - pochylam się lekko i spoglądam na monitor.
- Noo... że jesteś moją nową dziewczyną - podnosi głowę i posyła mi zadziorny uśmiech.
- Co takiego?! Boże! Co za bzdury. Kto to wypisuje? I po czym to wywnioskowali?
- Może po tym, że trzymamy się za ręce lub całujemy? - spogląda na mnie i unosi brew.
- No tak... w sumie to dobre wytłumaczenie. Nie przeszkadza Ci to? No wiesz... wszyscy o tym mówią.
- Nie, nie przeszkadza mi to. Przecież jestem wolnym człowiekiem, mogę robić co tylko mi się podoba. Chcę się z Tobą spotykać i mam w nosie, co powie na to prasa. To moje życie, Camille - chwyta moją dłoń i splata nasze palce.
- Skoro tak twierdzisz... nie chciałabym Ci zaszkodzić, w żaden sposób - zaciskam usta i spoglądam na nasze dłonie.
- Nie zaszkodzisz, Skarbie. Mam tylko nadzieję, że Tobie to nie przeszkadza. Już nie jesteś anonimowa.
- Spokojnie, jestem dużą dziewczynką. Poradzę sobie - mrugam rozbawiona - 
Jestem głodna. Jadłeś śniadanie?
- Nie, nie jem tak wcześnie - uśmiecha się uroczo i podnosi z miejsca.
- Dochodzi południe, Justin. To dla Ciebie wczesna pora?
- Jestem na nogach od ósmej rano i teraz jestem głodny. Może się gdzieś wybierzemy?
- A może ja zrobię śniadanie? - wbijam zęby w wargę i dziwnie się zawstydzam.
- Aww... chcesz zrobić dla mnie śniadanie? - podchodzi i obejmuje mnie w talii - Podoba mi się ten pomysł, wiesz?
- Cieszę się. Idziemy? - odklejam się od niego i wystawiam dłoń. Chwyta ją od razu i przechodzimy do kuchni.

Po śniadaniu przypominam sobie o katalogach z jachtami, które tata zostawił specjalnie dla Justina. 
Biegnę do jego gabinetu i biorę sporą teczkę z ulotkami reklamowymi. Oj będzie miał co robić, jest tego naprawdę dużo!
- Hej, tata zostawił to dla Ciebie. Prosił, żebym Ci przekazała - siadam obok i wręczam mu grube teczki.
- O, katalogi! Świetnie! Pomożesz mi? - posyła mi uroczy uśmiech. Kurcze... jest taki przystojny!
- Oczywiście - mrugam do niego i przysuwam się nieco bliżej.
Katalogów jest mnóstwo i przeglądamy je dobrą godzinę. Tata ma ogromny wybór... od małych jachtów, po ogromne i luksusowe. Z basenem, kortem tenisowym czy polem do golfa. Do wyboru, do koloru.
- Ten mi się podoba - Justin pokazuje mi jeden z tych luksusowych jachtów właśnie z basenem. Jest ogromny i bardzo luksusowy - Jest świetny i wypasiony. Co Ty na to? - spogląda na mnie z ogromnym uśmiechem. Jak dziecko!
- Tak, jest świetny. To nowy model. Jeśli chcesz, możesz obejrzeć na żywo.
- Naprawdę? Byłoby super, może zrobimy to teraz?
- My? - posyłam mu pytające spojrzenie.
- Jeśli masz ochotę oczywiście - drapie się nerwowo w kark i jest taki uroczy.
- Jasne, dzisiaj mam wolne od zajęć więc chętnie.
- No to idziemy! - krzyczy radośnie i zrywa się na równe nogi.
Kręcę głową na jego ekscytację, szybko zmieniam spodenki i koszulkę na krótką sukienkę i wychodzimy z domu.

Kiedy tylko zjeżdżamy w dół i wychodzimy przed budynek, dopada do nas kilku paparazzich. Zasypują nas pytaniami, czy jesteśmy razem i co nas łączy. Jednak ani ja, ani Justin nie odpowiadamy na żadne z nich. Chłopak obejmuje mnie ramieniem i dociska mocniej do siebie. Spuszczam głowę i zasłaniam twarz ręką... to dla mnie nowa sytuacja i skłamałabym mówiąc, że to wszystko mnie nie przeraża. Jak Justin to znosi?
- Pieprzone szuje! - mówi surowo, kiedy tylko wchodzimy do czarnego, terenowego samochodu. Za kierownicą siedzi mężczyzna, którego skądś kojarzę - To mój ochroniarz, jesteś bezpieczna. Nie bój się, Skarbie - układa dłoń na moim policzku i składa lekki pocałunek na moich ustach.
Żeby to było takie proste...







************************************************************************
Hello :)
Cóż... więc wracam z ALAYLM :)
Szczerze? Zaskoczył mnie wynik sondy, bo nie spodziewałam się aż tylu głosów na "tak". Po statystykach wiem, że zaglądała tutaj garstka osób, więc skąd aż tyle głosów? Nie wiem, jednak bardzo mnie to cieszy, nie ukrywam :)
Postaram się jakoś regularnie dodawać rozdziały, przemyślę jeszcze jak często i w jakie dni. Na pewno was o tym poinformuję, bo wiem jak wkurzające jest czekanie na nowy rozdział, który pojawi się nie wiadomo kiedy.

Dodam też opowiadanie na spis FF, żeby nieco bardziej je rozreklamować. Chociaż i tak najwięcej osób wchodzi z aska, hue hue :D

No nic... zostawiam was z rozdziałem :)
Buziaki!
Kasia



21 komentarzy:

  1. omg świetny rozdział! Liam ty kretynie ! aww Justin jest słodki

    OdpowiedzUsuń
  2. CO TEN LIAM?! Koleś powinienem się leczyć, proste i logiczne. Serio....
    Zadziwia mnie zachowanie Justina, jakoś zaczynam się martwić o Cami :/
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział wspaniały<3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Djdhhdfjjf omg wspaniały. Idiota z tego lalala nawet nie powiem imienia tego dupka! Idiota idiota idiota. Niech się nie dziwi jak przyjdę do niego w nocy z kosą -,-

    OdpowiedzUsuń
  5. O. Boże. ! Jaki słodki ! <3 tylko nie na poczatku. Xd czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieprzona gnida! Liam to jakiś psychiczny będzie! Justin jest kochany:') świetny rozdział, do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  7. Liam jest takim chujem, że o ja pierdole... Niech on się ogarnie. Tak się cieszę, że ALAYLM wróciło. Justin jest słodziakiem :) Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  8. O jeny jaki cudaśny..jeszcze ta końcówka..aww <3
    Cieszę sie, ze postanowilas zostac na blogu! Czekam na kolekny <3
    Zycze weny! :*
    Zapraszam do siebiehttp://fight-for-this-love-jb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świrtny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko swietne *-* liam jes taki glupi...s justin...ifijfhdyaysaasfgj uroczy jest!:* buzi czekam nn:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chcesz szczerą opinię, recenzję o swoim blogu
    zapraszam do nas http://recenzowisko-blogow.blogspot.com/
    prowadzimy także nabór, może czekamy właśnie na Ciebie!
    Pozdrawiamy,
    Załoga Recenzowisko

    OdpowiedzUsuń
  12. Wrocilam!!!! Nie bylo mnie dobre 1.5 tygodnia!!! I tyle sie wydarzylo m! Co do rozdzialu oni musza byc razem czekam na cos wiecej ake jest bosko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojeeeju *0*
    Rozdział perf *0*
    Czekam na nn *0*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ajajaj boski i cudowny rozdział.

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine