13.04.2015

Rozdział 6

Oddaję pocałunek, który jest czuły i bardzo delikatny. Nie powinnam tego robić, ale nie przerywam tego. To Justin odrywa się ode mnie pierwszy, odgarnia włosy z mojej twarzy i bacznie się we mnie wpatruje.
- Więc... powiesz mi? - unosi brew i czeka na moją odpowiedź.
- Powiedziałam Ci przed chwilą... wyjedziesz i możemy nigdy więcej się nie zobaczyć. Nie powinnam się do Ciebie przywiązywać, bo później będę tylko cierpieć - wzruszam obojętnie ramionami. Jednak wiem, że tak właśnie będzie...
- Wiem, że znamy się dopiero trzeci dzień, ale nie mógłbym się tak zachować, Cami. Nie jestem takim człowiekiem. Dlaczego mielibyśmy się nigdy więcej nie zobaczyć? Zawsze mogę tutaj przylecieć, kiedy tylko będę chciał.
- A będziesz chciał? - patrzę na niego i pytam smutno. Jezu! To idzie zdecydowanie za szybko!
- Oczywiście! Do Ciebie zawsze - pociera kciukiem mój policzek i znowu delikatnie całuje w usta - Rozchmurz się, wszystko będzie dobrze. Nie myśl o tym, co będzie. Liczy się tu i teraz, Skarbie. A spędzamy ze sobą miło czas, poznajemy się, dużo rozmawiamy. Czyż nie jest super? - uśmiecha się uroczo i pociera swoim nosem o mój.
- Jest... - szepczę cicho, ale taka jest prawda. Boję się jedynie, co będzie "potem".
- Cieszę się - mruga zadziornie, pochyla się i ku mojemu zaskoczeniu, mocno wpija się w moje usta. Jestem nieco zaskoczona, ale on już wdziera język do środka. Chwyta moje nadgarstki i układa je wysoko nad moją głową, aż muszę stanąć na palcach. Pocałunek jest zmysłowy, namiętny i czuję, jak Justin dociska swoje ciało do mojego, och. Napiera na mnie i cichutki jęk ucieka z moich ust, o rany! - Jesteś niesamowita, Cami... - szepcze cicho, kiedy odkleja się od moich ust i przenosi je na moje ucho. Przygryza płatek, a w moim ciele szaleje tornado... dosłownie! Mój oddech przyśpiesza, serce bije jakby zaraz chciało wyskoczyć z piersi i zwijam dłonie w pięści. Justin odchyla głowę, spogląda w moje oczy i nie mogę oderwać od niego wzroku. Dlaczego tak patrzy? - I śliczna... przepiękna - mówi cichutko i przejeżdża językiem po mojej wardze. Wstrzymuję oddech i zamykam oczy, cholera! Dlaczego on tak na mnie działa?! - 
A teraz wróćmy do Twoich rodziców, dobrze? Później pójdziemy na plażę, tak? Chcesz kogoś zabrać?
- Może przyjaciółkę? - spoglądam na niego niepewnie i próbuję się ogarnąć.
- Pewnie, nie ma żadnego problemu. Zadzwoń do niej i powiedz, że spotkanie jest o siedemnastej.
- Okej - uśmiecham się, biorę telefon z komody i wybieram numer do Cath - Cześć, laska.
- Cami! Cholera, miałam do Ciebie wczoraj zadzwonić, przepraszam! Odsypiałam prawie cały dzień, na dodatek strułam się czymś i umierałam - wzdycha ciężko i uderza we mnie poczucie winy, że nawet się nią nie interesowałam.
- W porządku, ja też mogłam zadzwonić - tsa... jednak byłam zajęta Justinem - Jak się czujesz?
- Dzisiaj jak nowo narodzona! Jestem gotowa do działania - wybucha śmiechem, a ja kręcę głową.
- Masz ochotę wybrać się na plażę? - chyba padnie na zawał, kiedy zobaczy Justina!
- Na plażę? Chętnie! Nie ma to jak powygrzewać tyłeczek na gorącym piasku, prawda?
- Dokładnie, tak! Jednak nie będziemy tam same - lepiej ją chociaż trochę na to przygotować.
- Nie? A kto jeszcze będzie? - od razu w jej głosie pojawia się nutka zaciekawienia.
- Chłopak, którego poznałam na jachcie i jego grupka przyjaciół.
- Co takiego?! Jakiego chłopaka poznałaś na jachcie, Cami? O co tu chodzi? A Liam?
- Jezu! Luzik, Cath! Wszystko opowiem Ci na miejscu, dobrze?
- No okej, ale teraz to mnie wbiłaś w szok! Koniecznie musisz mi wszystko opowiedzieć.
- Opowiem, możesz być pewna. Jednak... zachowaj spokój kiedy będziesz na plaży, ok?
- Spokój? A co to niby znaczy? Kogoś Ty tam cholera poznała, co?
- Zobaczysz... spotkanie jest o siedemnastej. Do później, mała!
- Tsa, pa pa - kończę połączenie i odkładam telefon.
Odwracam się do Justina, który uśmiecha się szeroko, wystawia dłoń i chwytam ją od razu. Wracamy do moich rodziców i spędzamy z nimi czas do szesnastej trzydzieści.

Kiedy docieramy na plażę aż wzdycham, bo widok jest przepiękny! Uwielbiam morze, a woda tutaj jest cudownie czysta i niebieska, nie mogę się doczekać kąpieli! Nie ma też ludzi z racji tego, że plaża jest prywatna. Tsa...
- Chodź, poznasz moich znajomych - Justin ciągnie mnie w prawą stronę i po chwili docieramy do ludzi, którzy wyłożeni są na ręcznikach. Opalają się, rozmawiają i śmieją - Cześć, ziomki! - krzyczy wesoło.
- Justin! Gdzieś Ty był, co? Nie można się do Ciebie dodzwonić!
- Och, sorry! - chłopak wyciąga telefon i marszczy brwi - Padła mi bateria.
- Jak zwykle zapomniał naładować. Co za kołek! - czarnoskóry chłopak nabija się z niego.
- Ej, Za! Wal się cwelu! - Justin kręci głową i prycha rozbawiony - Dobra... to jest Cami.
- Hmm... - ten sam chłopak spogląda na mnie i oblizuje usta - Jestem Lil Za - wystawia swoją dłoń i ściskamy się.
- Miło Cię poznać - uśmiecham się nieśmiało i czuję, że płonę! W moje ciało uderza wulkan gorąca.
- To jest Ryan, Fredo, Chaz, Boo Bear, Scooter, Christian, Maejor i John. Moi przyjaciele.
- Cześć wam - witam się niepewnie, ale jest ich tutaj tak dużo! Sami chłopcy!
- Miło Cię poznać - wszyscy podchodzą i ściekają moją dłoń, są mili.
- No dobra, czas na relaks - Justin porusza brwiami i zdejmuje z siebie koszulkę i spodnie. Zostaje w samych bokserkach kąpielowych i aż przełykam ślinę, cholera! Jestem skrępowana jeszcze bardziej! - Cami? - jego głos sprowadza mnie na ziemię - A Ty? Nie rozbierasz się? - patrzy na mnie wyczekująco i marszczy czoło.
- Rozbieram - uśmiecham się zakłopotana i zdejmuję sukienkę. Rozkładam duży ręcznik i układam go obok Justina.
- Wyglądasz niesamowite, Skarbie - słyszę jego cichutki szept przy moim uchu. Od razu czuję, jak rumieńce palą moje policzki. Dlaczego musi mnie tak zawstydzać?! - Och, przepraszam! Znowu zapomniałem - chichocze wesoło, a ja kręcę głową - Jednak nie mogę się powstrzymać przed mówieniem Ci takich rzeczy, wiesz?
- Będziesz musiał się bardziej postarać - mrugam zadziornie - Posmarujesz mi plecy? - podaję mu  tubkę z balsamem do opalania i widzę, jak szeroko się uśmiecha. Siada za mną i wciera go w moje plecy, przy okazji masuje moje ramiona i jest to bardzo odprężające uczucie. Byłam trochę wkurzona po rozmowie z Liamem i dopiero teraz czuję, jak moje ciało wreszcie się odpręża. Kiedy Justin kończy i oddaje mi krem, uśmiecham się do niego - Dziękuję.
- Nie ma sprawy. Jak minął Ci czas na uczelni? - pyta cicho i popija wodę.
- W sumie spokojnie, oprócz jednego małego incydentu. Ale nie ma sensu o tym mówić, idziemy do wody?
- Tak, ale najpierw musisz mi powiedzieć o tym incydencie - marszczy czoło i wpatruje się we mnie.
- To nic wielkiego, Justin. Po prostu pokłóciłam się z Liamem i tyle - wzruszam ramionami i spuszczam głowę. Bawię się palcami i nerwowo skubię skórki przy paznokciach. Nie chcę psuć sobie tym humoru.
- Z Liamem? To ten nerwowy chłopak, którego spotkaliśmy wczoraj? - prycha z kpiną.
- Dokładnie ten sam - uśmiecham się pod nosem. "Nerwowy"... jak to ładnie ujął.
- Co takiego Ci powiedział? Byłaś spięta, kiedy wcierałem balsam w Twoje ramiona.
- Wkurzył mnie cholernie! - od razu wybucham i nieco podnoszę ton. Zaciskam dłonie w pięści i na samą myśl o tym co powiedział, mam ochotę mu przywalić. Chociaż... właściwie dlaczego tego nie zrobiłam?
- Woohoo! Skarbie, wyluzuj! - obejmuje mnie ramieniem i pociera je pocieszająco - Co się stało?
- Po prostu... powiedział coś, co bardzo mnie zabolało i nie spodziewałam się tego po nim.
- Powiedział? Co niby? - Justin dopytuje i chyba nie da mi spokoju - No dalej, powiedz mi.
- Od słowa do słowa doszło do tego, że ponoć wskoczyłam Ci do łóżka - boże! Nie wierzę, że mu to powiedziałam!
- Co takiego?! - chłopak wybucha śmiechem i patrzę na niego. Marszczę czoło i nie rozumiem jego reakcji.
- To takie zabawne dla Ciebie? - złoszczę się. To było chamskie, nie zabawne. Wstaję i idę do wody, naprawdę muszę wyluzować i nie przejmować się pieprzeniem Liama. Tylko żeby to było takie proste!
Wchodzę do wody, która jest cudownie ciepła i lekki uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Wzdycham ciężko i nie wiem, jak będzie teraz wyglądała nasza relacja. Pewnie będzie cholernie niezręcznie i brakuje tylko tego, żebyśmy zaczęli się unikać. Ale cóż mogę poradzić? Liam sam do tego doprowadził.
- Cami? - słyszę głos Justina i czuję na biodrach jego dłonie. Opiera brodę na moim ramieniu, a moje wnętrzności przyjemnie się kurczą - Przepraszam za mój wybuch śmiechu, po prostu zaskoczyłaś mnie tym teksem - szepcze cichutko - Nie sądziłem, że może powiedzieć coś takiego. Ale proszę... nie przejmuj się tym, dobrze? Niech sobie gada co chce, czy to ma jakieś znaczenie? Ważne jest to, że my oboje wiemy jak jest.
- Nie rozmawiajmy o nim, ok? To ostatnie na co mam teraz ochotę - mówię cicho i skubię wargę.
- I to mi się podoba! - krzyczy wesoło, porywa mnie w swoje ramiona i okręca dookoła. Woda rozchlapuje się na wszystkie strony, moczy mi włosy, twarz i nic nie widzę.
- Justin! Puszczaj! - krzyczę, ale on ma to w nosie. Obejmuje mnie mocno w talii i zanurza nas w wodzie. Ledwo mogę oddychać i kiedy się wynurzamy, oddycham głęboko i gwałtownie. Odrywam się od niego, układam dłonie na jego głowie i topię go. Śmieję się głośno i piszczę wesoło, ale szybko wynurza się i podcina mi nogi. Wpadam do wody z głośnym chlapnięciem i teraz on się ze mnie śmieje - Jesteś stuknięty! - kręcę głową i szybko wychodzę z wody. Zanim jednak dochodzę do jego przyjaciół, dopada do mnie, przerzuca przez ramię i kierujemy się na ręczniki. Boże! Zawstydza mnie i znowu czuję ciepło na policzkach. Moje serce przyśpiesza, bo krępuje mnie obecność chłopców.
- Chciałaś mnie utopić! - stawia mnie na piasku i zaczyna się wycierać. Ma boskie ciało i mnóstwo tatuaży, wow!
- Ty zacząłeś! - krzyczę na niego i wystawiam palec na znak groźby. Chwyta go i przyciąga mnie do siebie po czym całuje w nos, och! Co on kurde wyprawia?! Jak na zawołanie słyszę, jak chłopcy wybuchają śmiechem, świetnie!
- Hej, Bieber! Szybki jesteś! - krzyczy jeden z jego kumpli i teraz mam ochotę zapaść się pod ziemię!
- Bądź grzeczny, Za! - Justin mruży oczy i posyła mu mordercze-rozbawione spojrzenie.
- Camille? - słyszę swoje pełne imię i odwracam głowę. Właśnie podchodzi do nas Cath i wpatruje się nieco zszokowana w towarzystwo. Posyła mi pytające spojrzenie i delikatnie kręci głową. Wiem, że jest zaskoczona.
- Hej, przyjaciółko! Nareszcie - przytulam ją do siebie, ale szok z jej twarzy nie znika - Nie panikuj, ok? - szepczę jej cichutko na ucho - Zachowuj się normalnie, jak gdyby nigdy nic. Dobrze? Tak, to Justin Bieber i jego znajomi, ale zachowaj spokój - mówię cichutko i głaszczę ją po plecach.
- Łatwo Ci kurwa mówić! - krzyczy do mojego ucha głośnym szeptem - Ja pieprze! Skąd Ty go wytrzasnęłaś?!
- Ej, żyjecie dziewczyny? - pyta Justin i odrywamy się od siebie.
- Jasne! To moja przyjaciółka Catherine - przedstawiam ją chłopakowi, a on zapoznaje ją z resztą.
- Miło was poznać - uśmiecha się niepewnie i wita z wszystkimi.

Czas na plaży mija cudownie! Cath zdecydowanie zachowała zdrowy rozsądek i rozmawiała ze wszystkimi naturalnie, bez stresu. Śmiałyśmy się, aż bolały nas brzuchy ale koledzy Justina są naprawdę świetni! Mają tak samo zwariowane poczucie humoru, jak on! Było naprawdę świetnie i na długo zapamiętam ten czas.

W domu ląduję dopiero przed północą. Justin zabrał mnie jeszcze na spacer po molo i porozmawialiśmy w spokoju. Znowu cały czas trzymał mnie za rękę i nie mogę zrozumieć dlaczego to robi. Jednak postanowiłam sobie, że jutro po prostu go o to zapytam. Tradycyjnie też pocałował mnie na dobranoc i to też mnie dezorientuje. Przecież nie jesteśmy razem, znamy się trzy dni i nie rozumiem jego gestów. Ale są miłe i na samą myśl o jego ustach, głupi uśmiech wkrada się na moje usta. Wiem jednak, że ta znajomość nie będzie dla mnie dobra...

Rano budzi mnie dzwonek do drzwi. Z trudem zwlekam się z łóżka i idę otworzyć. Kiedy tylko uchylam drzwi, przede mną ukazuje się Liam. Jestem zaskoczona jego wizytą, bo przeważnie się zapowiadał. Przecieram oczy i odwracam głowę w stronę ściany, dochodzi dopiero dziewiąta. Co on tu robi?
- Przepraszam, Cami. Wiem, że powinienem zadzwonić, ale doskonale wiem, że nie zgodziłabyś się ze mną spotkać. Dlatego zaryzykowałem i przyszedłem - patrzy na mnie niepewnie.
- Tak wcześnie? Rany! Dlaczego nie mogłeś poczekać na mnie na uczelni?
- Bo dzisiaj jest wtorek? - odpowiada pytająco i unosi brew - A we wtorki nie mamy wykładów?
- O kurde! Zapomniałam! - cholera! Jak zwykle pojechałabym na uczelnię! - Dobrze, wejdź.
- Dziękuję - odpowiada cicho i wchodzi do środka. Przechodzimy do mojego pokoju i szybko narzucam na siebie cienki szlafrok. Liam siadam na kanapie i zbiera się w sobie żeby zacząć - Przyszedłem, żeby Cię przeprosić - spogląda mi w oczy i widzę, że nie jest mu łatwo - Nie chciałem tego powiedzieć, naprawdę! Po prostu mnie poniosło i palnąłem takie głupstwo - nic nie odpowiadam, siedzę naprzeciwko niego, ze spuszczoną głową i sama nie wiem co mogłabym mu odpowiedzieć - Jestem taki głupi! Jesteś moją przyjaciółką, a ja wyskoczyłem z czymś takim.
- To prawda... przyjaciele się tak nie zachowuję - mówię cicho i bawię się palcami.
- Zdaję sobie z tego sprawę chociaż wiem, że pewnie jest na to za późno.  Ale przepraszam, Camille - och, podnoszę głowę bo bardzo rzadko mówi do mnie pełnym imieniem - Naprawdę bardzo mi przykro i gdybym mógł, cofnąłbym czas! Takie słowa nigdy nie powinny wyjść z moich ust, bo nie myślę tak o Tobie.
- W porządku - wzruszam ramionami - Wybaczyć mogę, ale na pewno nie zapomnę.
- Zapomnij, Cami! Błagam Cię, nie skreślaj mnie! -  jego głosie słyszę nutkę bólu i zaciskam usta.
- O czym Ty mówisz? - marszczę czoło i nie bardzo rozumiem - Rozmawialiśmy o tym przecież.
- Wiem! Ale nadal chcę, żebyś została moją dziewczyną. Proszę? Wiesz, co do Ciebie czuję... Kocham Cię - o boże!
- Liam... bardzo Cię lubię, naprawdę. Znamy się ponad dwa lata, spędzamy ze sobą czas i lubię Twoje towarzystwo. Ale to wszystko, nic do Ciebie nie czuję. Nie potrafię ot tak, być z kimś bez żadnych, większych uczuć.
- Ale to się może przecież zmienić. Będziemy spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu, pokochasz mnie.
- Możliwe, żeby tak właśnie było. Jednak cenię naszą przyjaźń i wolałabym na tym pozostać.
- Nie rób mi tego! - podnosi się i kuca przede mną. Układa dłonie na moich udach i bacznie wpatruje się w moje oczy. Cholera! Co on wyprawia?! - Nie chcę, żebyś się z nim spotykała, Camille - o kurcze!
- Co takiego? - wypowiadam to niemal szeptem, jestem w szoku!
- Z Bieberem... kiedy Cię z nim zobaczyłem... - zacina się i zaciska szczękę - Po prostu myślałem, że rzucę się tam na niego i obiję mu mordę! - o kurwa! - Nie mogę znieść jego widoku obok Ciebie!
- Nie mieszaj to w Justina, Liam. On nie ma z tym nic wspólnego, rozumiesz? Jest moim kumplem, nic więcej.
- Och, serio?! Kumplem? Czy Ty się słyszysz, Cami? - podnosi głos i zaczynam się nieco bać. Wygląda poważnie i zaciska szczękę - Nie zachowuje się jak kumpel. Trzyma Cię za rękę, całuje... dlaczego do cholery?!
- Skąd niby wiesz, że mnie całuje?! Śledzisz nas? - boże!
- Oczywiście, że nie! Ale przeglądam internet, a Ty? - co?! - Po Twojej minie widzę, że chyba nie. Wszędzie jest pełno waszych zdjęć! Z jachtu, z wyścigu, z imprezy i kiedy byliście na plaży. Całował Cię, przytulał! Wiem wszystko, rozumiesz?! - zaczynam szybko oddychać i panika strzela w moje ciało. Tylko nie to! Błagam!






22 komentarze:

  1. Nw dlaczego ale mam takie przeczucie ze Justin ja wykorzysta bo jest na rocznym wypoczynku tak więc nie bd o nim dużo mówić dlatego spotyka się z Cami żeby było koło niego głośno i żeby media widziały że ma jakoś dziewczyna może się mylę ale mam takie przeczucie !!!! Rozdział świetny do następnego

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej. To sie porobiło. Świetny rozdzial. Do nastepnego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. JEJEJU!!!!! CHCĘ NOWY !!! PROSZĘ!

    OdpowiedzUsuń
  4. To sie narobiło. Jak mnie ten Liam wkurza niech on sie odczepi od niej raz na zawsze. Pwiedziała mu że niechce z nim być to on wraz.Mam nadzieje ze Cami pozadnie mu wygarnie i bedzie miała spokój.Rozdział świetny <3 Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  5. O jeju, ale sie dzieje...to.juz masakra...jestem ciekawa co bedzie w kolejnym...nie moge sie doczekac kolejnego <3 kocham to.i czekam na NN <3
    Zycze weny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. O Boże! Co się teraz stanie? Cami i Justin są tacy słodcy :* Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mogłam się doczekać tego rozdział <3 świetny ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mogłam się doczekać tego rozdział <3 świetny ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny <3 czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty rodzial czekam na nn:**

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuje ze to opowiadanie nie zakończy się happy endem ;/ Justin jest jakiś podejrzany, Luke też.... Boje się o Cami :( Bardzo...
    Buziakiiii

    OdpowiedzUsuń
  12. super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku kompletnie mi wyleciało z głowy to opowiadanie! Nie wiem jak! Jest naprawde świetne!!! A justin i cami:):):) nie lubie liama...no nic rozdział super jak każdy! Do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko! Swietny rozdzial, sporo emocji, liam jest glupi! A justin mam nadzieje ze bedzie w porzadku.. Kocham i csekam nn, buzi:**

    OdpowiedzUsuń
  15. Ej. Mam pytanko. Moglabys zrobic tydzien ALAYLM ? Prosze bardzo, bardzo ! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ej spokojnie, Kasia tez ma swoje zycir i nie zawsze ma czas a w porowniabiu do innych blogerek dodaje rozdzialy czesto, bo na innych blogach ktore czytam rozdzial dodaja raz na pare tygodni ...wiec dziekuje Ci Kasiu, jestes moja ulubiona blogerka, nie tylko zr wzgledu na czestotliwosc dodawania rozdzialow ale ogolnie swietnie piszesz i masz super kontakt z nami czytelniczkami :**

    OdpowiedzUsuń
  17. Omg! No to się porobiło. Mam nadzieje że Liam nic nie zrobi Cami. Justin by go chyba zabił. Świetnie wymyslilas tą scenę na plaży. W ogóle rozdział boski.

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine