28.03.2015

Rozdział 2

Dopiero po chwili wraca mi myślenie i orientuję się, że właśnie powiedział do mnie; "Witaj, piękna nieznajoma"!
- Hej - odpowiadam cicho i nawet myślę, czy mnie usłyszał. Jednak posyła mi szeroki, uroczy uśmiech.
- Jak masz na imię? - gapi się na mnie i mam ochotę zapaść się pod ziemię.
- Cami - uśmiecham się lekko, a on mruży oczy. Bawię się palcami, ale jestem skrępowana.
- Piękne imię, dla pięknej dziewczyny - mruga zadziornie, ale zachowuje się tak swobodnie!
- Dziękuję za komplement - staram się brzmieć pewnie - A Ty, jak masz na imię? - pytam, chociaż to wiem.
- Droczysz się ze mną? Czy naprawdę nie wiesz? - oblizuje usta i wpatruje się w moje oczy.
- Naprawdę nie wiem? - odpowiadam pytająco, obojętnie wzruszam ramionami i unoszę brew.
- No dobrze, skoro tak twierdzisz - prycha pod nosem rozbawiony - Mam na imię Justin.
- Ładne imię - teraz ja mrugam do niego, a on kręci głową z szerokim uśmiechem.
- Dziękuję za komplement - powtarza moje słowa, robi ukłon, a ja chichoczę pod nosem - Och, uroczo się śmiejesz - o boże! Co za wstyd. Schylam głowę, bo coraz bardziej mnie zawstydza, a ja nienawidzę tego uczucia, kiedy w moje ciało bucha fala gorąca! - Może dołączysz do mnie? Impreza jest trochę nudna i nawet nie mam z kim porozmawiać.
- Właściwie... - rozglądam się i myślę, gdzie wywiało Liama? Długo go nie ma - Przyszłam tutaj z kimś.
- Naprawdę? Dziwne, nikogo nie widzę - Justin rozgląda się na wszystkie strony. Pff, bardzo zabawne!
- Widocznie moje towarzystwo go znudziło i sobie poszedł - wyginam usta w podkówkę, a Justin głośno się śmieje.
- Jesteś taka urocza, Cami - zagryza wargę i robi to bardzo seksownie, o mamuniu! - Więc, jak? Ja nie mam towarzystwa, Ty jak się okazuje również, to może zaopiekujemy się sobą? Obiecuję, nie pożałujesz.
- Zaopiekujemy się sobą? Hmm... nie ukrywam, ale brzmi bardzo kusząco - żartuję sobie z niego.
- Chodź, piękna - wow, piękna? No, no, czaruje! Wyciąga dłoń w moją stronę, a ja marszczę czoło.
- Jesteś za daleko, a ja niestety nie umiem tak wysoko skakać - wystawiam mu język, a on przewraca oczami.
- Nie martw się, damy radę - mruga i idziemy trochę w prawą stronę. Justin rozwija mały mosteczek, czym jestem kompletnie zaskoczona. Chwytam jego dłoń i przechodzę na drugi jacht - Od razu lepiej, prawda?
- T-tak - szepczę, ale jesteśmy zdecydowanie zbyt blisko siebie. Czy wspominałam, że ma piękne oczy?
- Napijesz się czegoś mocniejszego? - pyta i prowadzi mnie w stronę barku. Przytakuję głową, ale zaschło mi w gardle w wrażenia - Nie ma sprawy - kiwa głową do barmana, który miesza różne kolorowe 
alkohole. Spoglądam na niego z zainteresowaniem, ale robi to szybko i sprawnie. Po chwili powstaje mój drink, upijam, ale smakuje cudownie! - I jak?
- O rany! To jest pyszne - uśmiecham się i oblizuję usta. Połączenie słodkiego, gorzkiego i słonego.
- O to chodziło, a teraz znajdziemy sobie ciche miejsce żeby porozmawiać - przytakuję głową, a Justin chwyta mnie za rękę. Och! Przechodzimy w głąb jachtu i po chwili zatrzymujemy się na samym początku łodzi. Zdejmuję szpilki, siadam i wystawiam nogi przez barierkę. Justin siada obok i znowu się we mnie wpatruje. To takie krępujące! Zawsze mnie to zawstydza i nie wiem, co mam ze sobą zrobić - Więc? - zaczyna swobodnie - Opowiesz mi coś o sobie? - co?! 
- Dlaczego chcesz to wiedzieć? - zerkam na niego i tonę w jego cudownych oczach. Są niesamowite!
- Po prostu chcę? - odpowiada pytająco - Jesteś nieznajomą, zawsze jestem ciekawy nowych osób. 
- No dobrze. Cóż, moje imię już znasz. Mieszkam w Monaco od dziesięciu lat, ale wcześniej mieszkałam w LA. Studiuję, imprezuję i prowadzę całkiem zwyczajne życie. Brzmi banalnie, prawda? Chyba nie jestem zbyt interesująca.
- Wręcz przeciwnie, jesteś bardzo interesując. Ile masz lat, Cami? - pyta i przysuwa się bliżej mnie.
- Dziewiętnaście, a Ty? - wiem, ile ma lat, chociaż nie śledzę jego kariery. Mimo to, jest przecież znany.
- Dwadzieścia jeden, ale myślę, że doskonale to wiesz. Tylko się tak ze mną droczysz, mam rację?
- Tak, masz rację. Wiem ile masz lat i wiem, kim jesteś. Mam przecież internet i telewizor. 
- Och, serio? - pyta rozbawiony i przewraca oczami. Jest uroczy! - Dlaczego nie powiedziałaś od razu?
- Po co? Jakie to ma znaczenie? Jesteś tutaj, miło spędzamy czas, rozmawiamy. Chyba jest fajnie, prawda?
- Jest bardzo fajnie, Cami. Podoba mi się, jakie masz do mnie podejście - marszczę czoło, ale nie bardzo rozumiem - No wiesz... czujesz się swobodnie w moim towarzystwie, dobrze mi się z Tobą rozmawia i nie... piszczysz! 
- Ogólnie to rzadko piszczę. Wiesz, mówię tak na przyszłość - chichoczę i wystawiam mu język.
- Jesteś taka zabawna, wiesz? - obejmuje mnie ramieniem, czym cholernie mnie zaskakuje -  Masz chłopaka? 
- Ciężko powiedzieć. Właściwie na tej imprezie mój przyjaciel poprosił mnie, abym została jego dziewczyną. Tak naprawdę nie jestem pewna, czy tego właśnie chcę - schylam głowę i skupiam uwagę na szklaneczce z drinkiem. 
- Dlaczego nie jesteś tego pewna? - podnosi palcem moją głowę i wpatruje się we mnie uważnie. O rany!
- Ponieważ jest moim przyjacielem, studiujemy razem. Nie chciałabym tego zepsuć. Nie wiem, czy ten związek miałby jakiekolwiek szanse. Nic do niego nie czuję i nie jestem pewna, czy mogłabym obdarzyć go głębszym uczuciem.
- Więc o to chodzi - uśmiecha się lekko i wciąż obejmuje mnie ramieniem - Doskonale Cię rozumiem, chociaż nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Jednak przyjaźń to wspaniała sprawa i czasami nie warto jej psuć. 
- Masz rację - dociera do mnie, że naprawdę nie chcę stracić Liama. Kiedy nie obdarzę go uczuciem, oboje będziemy się ze sobą męczyć. Co potem? Zerwanie, unikanie siebie nawzajem, może nawet złość? Czy warto aż tak ryzykować? Wątpię. Lepiej w ogóle nic nie zaczynać - Jutro mam mu odpowiedzieć i wiem już, jaka będzie moja decyzja. 
- Zdradzisz mi ją? - podnoszę głowę i patrzę mu w oczy. Oblizuje usta i nie spuszcza ze mnie wzroku. 
- Nie mogę się zgodzić, bo możemy wszystko stracić. Liam jest moim przyjacielem i chcę, aby tak zostało - wzdycham ciężko, ale tak będzie lepiej dla nas obojga - Dobra, koniec o mnie! Opowiedz mi coś o sobie. 
- O sobie, tak... hmm. Nie wiem za bardzo co - wzrusza ramionami, aż mam ochotę wybuchnąć śmiechem.- Myślę, że Twoje życie jest ciekawsze od mojego i chętnie posłucham, jak się żyje w wielkim świecie show biznesu.
- Cóż... życie jakie prowadzę, wcale nie jest takie różowe. Owszem, mam wszystko o czym kiedyś mogłem tylko pomarzyć. To jak sen. Jednak presja jest spora i czasami jest ciężko. Na dodatek bycie pod ciągłą obserwacją wcale nie jest fajne. Wręcz przeciwnie, czasami doprowadza mnie to do szału i mam ochotę uciec na koniec świata.
- Współczuję. Ja zamordowałabym każdego, kto na każdym kroku pstrykałby mi zdjęcia. Na dodatek z tym koszmarnym fleszem! Obłęd! Wsadzają Ci aparat praktycznie w nos! - prycham rozbawiona, ale to jakiś cyrk!
- Wiesz, że to bardzo dobry pomysł? Może powinienem ich mordować - co?! Gwałtownie przekręcam głowę i patrzę na niego przerażona - Ale masz minę, Cami! - wybucha śmiechem i szturcham go w bok. To nie było zabawne!
- Ej, nie śmiej się ze mnie! To pierwsze, co przyszło m do głowy. Sam przyznaj, że to niezłe rozwiązanie.
- Wręcz idealne! Jednak gdybym to zrobił, nie siedzielibyśmy tutaj razem - och, mruga zadziornie i wciąż chichocze rozbawiony - Nie śpieszy mi się za kratki, więc wychodzi na to, że muszę znosić te flesze, których tak nienawidzisz.
- Oj, bidulek - patrzę na niego oczami szczeniaka - Myślę, że świetnie sobie poradzisz, masz wprawę.
- Takie życie - pociera moje ramię i wesoło macha nogami - Jesteś bardzo fajna, wiesz? Polubiłem Cię - o rany!

- Och, serio? Znasz mnie jakieś... - biorę jego rękę i spoglądam na zegarek. Jest złoty, odpicowany i pewnie kosztował majątek! - Pół godziny? - unoszę brew, ale sama muszę przyznać, że Justin jest prze sympatyczny!
- To mi wystarczy. Po prostu fajnie mi się z Tobą rozmawia, jesteś zabawna, urocza. To można wywnioskować po pięciu sekundach przebywania z Tobą. Nie potrzeba mi więcej czasu. Lubię takich ludzi jak Ty, Cami.
- Aww, dziękuję! To miłe, że tak uważasz - uśmiecham się, ale zawstydza mnie ponownie - Mogę zaradzić Ci mały sekret? - mówię cicho, Justin marszczy brwi i przytakuje głową. Przysuwam się do niego i szepczę mu na ucho - Ja Ciebie też polubiłam - wybucha śmiechem, wbijam zęby w wargę, ale jest między nami tak swobodnie. Podoba mi się to i czuję, jakbym znała go nie od dzisiaj - Okej, a teraz powiedz mi co robisz w Monaco? To daleko od LA.
 - Mam dłuższą przerwę. Miałem ostatnio małe zawirowania w swoim życiu - chrząka i wzdycha ciężko. Tak, obiło mi się o uszy - Potrzebuję po prostu odpocząć od tego wszystkiego. Zbyt wiele zwaliło mi się na głowę.
- Wakacje na pewno dobrze Ci zrobią. Więc, wybrałeś na odpoczynek to jakże przepięknie miejsca, tak?  
- Właściwie to przyleciałem na Amber Longue Fashion Show, które obyło się wczoraj. Świetna impreza.
- A więc wszystko jasne - upijam drinka i odgarniam włosy - Co dalej? Gdzie się teraz wybierasz?
- Przyleciałem dopiero wczoraj, jeszcze nie wiem. Ale wydaje mi się, że zostanę tutaj na trochę.
- Naprawdę? - pytam z nutką zdziwienia, ale przecież ma szansę podróżować - Podoba Ci się tutaj?
- Bardzo! - odpowiada od razu i uśmiecha się szeroko - A teraz, jak poznałem Ciebie, podoba mi się jeszcze bardziej!
- Czyżby? - unoszę brew, przyglądam się jego profilowi, ale spogląda w dal i wygląda tak... beztrosko.
- Yhym - mruczy cicho i poprawia koszulę - Więc, co robimy? Bo ja mam ochotę potańczyć! - co?! Spoglądam na niego, porusza zabawnie brwiami i wystawia w moją stronę swoją dłoń - Zechcesz mi towarzyszyć? - o.mój.boże!
Zaciskam usta, przytakuję głową i podnoszę się z miejsca. Mój oddech przyśpiesza, ale staram się trzymać dzielnie. Zakładam na nogi szpilki, Justin obejmuje mnie w talii i wchodzimy do środka. Pomieszczenie robi wrażenie! Jest ogromne, wygląda bardzo "bogato" i kilka par kołysze się do rytmu wolnej, spokojnej piosenki. Justin przyciągam mnie do siebie, uśmiecha, ale czuję, że chyba mam zawał! Czy ja właśnie tańczę z tym sławnym dzieciakiem?

Przez całą imprezę Justin nie odstępuje mnie nawet na krok! Tańczymy, rozmawiamy, pijemy i świetnie się z nim bawię. Wciąż się uśmiecham, aż boli mnie brzuch i policzki. Zapominam nawet o Liamie, który gdzieś się zgubił i widocznie o mnie zapomniał. A może to ja zapomniałam o nim?

Justin odprowadza mnie do domu, kiedy dochodzi czwarta rano. Nie wierzę, że go poznałam! Przecież to Justin Bieber, do cholery! Jednak jak się okazuje, jest niesamowitym człowiekiem. Ma świetne poczucie humoru i śmiałam się więcej, niż przez całe swoje życie. Zrobił na mnie ogromne, pozytywne wrażenie. Zawsze myślałam, że gwiazdeczki są rozpieszczone przez nadmiar pieniędzy i może faktycznie tak jest... jednak Justin jest inny. Może to jego dzieciństwo tak dobrze na niego wpłynęło? Kiedyś nie miał nic, teraz ma wszystko i mimo to, potrafi to bardzo docenić.
- Jesteśmy na miejscu, halo! Zawiesiłaś się - szczypie mnie w ramię, aż piszczę! Cholera jasna!
- Auć! To bolało! - podnoszę głos, ale kompletnie mnie tym zaskoczył. Masuję obolałe miejsce i marszczę czoło.
- Jednak pisnęłaś, Słoneczko - och! Gwałtownie podnoszę głowę i widzę na jego twarzy szeroki uśmiech.
- Jesteś stuknięty, wiesz? - prycham pod nosem, ale szczerzę się jak wariatka. Przy nim nie da się nie śmiać.
- Och, dziękuję za komplement - robi ukłon, ale kiedy się podnosi przybliża się do mnie i patrzę na niego jak zahipnotyzowana. Cóż te jego czy w sobie mają? - Wiesz, tak sobie pomyślałem... wiem, że znamy się tylko kilka godzin, ale może wybrałabyś się ze mną jutro na wyścig Formuły 1? - o kurwa! Serio o to zapytał?!
- Chętnie! Uwielbiam F1! - te słowa same opuszczają moje usta, zanim mam okazję się nad nimi zastanowić.
- Naprawdę?! - widzę lekkie zaskoczenie na twarzy Justina - Jesteś dziewczyną, jak to możliwe?
- Normalnie? - mrugam do niego zadziornie - Mieszkam tutaj od dziesięciu lat, więc chodzę na każdy wyścig. Nigdy żadnego nie przegapiłam. Tata zaraził mnie pasją i tak mi zostało do dnia dzisiejszego.
- To niesamowite! Ty jesteś niesamowita! - kręci głową i wpatruje się we mnie z uśmiechem.
- Dziękuję za komplement - znowu to mówię! Ale to chyba dzisiaj nasze ulubione hasło!
- Więc będę po Ciebie o trzynastej, pasuje? Na tor jest blisko, będziemy mieć mnóstwo czasu.
- Jasne, jak najbardziej. Dziękuję za zaproszenie - posyłam mu niepewny uśmiech i zaciskam usta.
- Nie ma za co... to ja powinienem podziękować, bo spędzę czas z cudowną dziewczyną.
- Och! - aż się zapowietrzam! - Przestań, ok? Zawstydzasz mnie! - zakrywam twarz dłońmi i nawet na niego nie patrzę.
- Aww - chwyta moje słonie i odciąga je od mojej twarzy - Jesteś naprawdę urocza, wiesz? Bardzo mi się to podoba.
- Och, daj spokój. Nie jestem urocza! To moja zmora, nienawidzę tego uczucia kiedy moje policzki dosłownie płoną! Nawet nie wiesz, jakie to krępujące. Nie wiem, co mam zrobić w takiej sytuacji, to samo się dzieje!
- Naprawdę? Dlaczego tego nienawidzisz? Przecież to cholernie słodkie, Cami - odsuwa kosmyk włosów z mojej twarzy i jest tak blisko mnie! - Nie musisz się wstydzić, jesteś śliczna i powinnaś to słyszeć codziennie.
- Justin... nie pomagasz mi, wiesz? - spoglądam na niego i przewracam oczami.
- Och, przepraszam - chichocze uroczo - Ale to nie moja wina, że naprawdę tak jest.
- Mimo wszystko, dziękuję - wbijam zęby w wargę, ale w środku cała się trzęsę!
- Wiesz... - zaczyna cicho i gładzi kciukiem mój policzek - Zrobię coś i mam nadzieję, że za to nie oberwę - nie bardzo rozumiem o czym mówi, ale pochyla się i całuje mnie w usta, o boże! Prawie przestaję oddychać!
Kompletnie mnie zaskoczył i stoję jak sparaliżowana! Co powinnam teraz zrobić? Odwzajemnić pocałunek, czy uciekać w cholerę? Jednak Justin układa dłoń na moim karku i pogłębia pocałunek. Wsuwa delikatnie język w moje usta i kiedy tylko to czuję, mam ochotę krzyczeć! To, co czuję jest dziwnie niesamowite i skupiam się na tym uczuciu. To głupie, ale całuję właśnie najpopularniejszego piosenkarza, na dodatek na klatce schodowej apartamentu moich rodziców! Cholera, grubo! Ale w tym momencie mi to nie przeszkadza. Układam dłonie na ramionach chłopaka i czuję, jak przytula mnie do siebie. Całujemy się namiętnie i nawet nie myślę, czy dobrze robię, czy źle. Liczy się tu i teraz...









****************************************************************************
Hello! :)

Tak więc... witam was na moim nowym opowiadaniu :)
Dla odmiany jest ono o "sławnym" Justinie, który przyjeżdża do Monaco i spotyka Cami. Tak zaczyna się ich znajomość i wszystko dzieje się dość spontanicznie ;)
Nie wiem, czy przypadnie wam to do gustu. Ten rozdział dodaję na prośbę osób, które mnie o to wciąż pytają :)

No nic... to chyba tyle na początek :)
Jestem ciekawa waszych opinii :)

Całuję!
Kasia








26 komentarzy:

  1. to jest swietne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział naprawde wspniały <3 Czekam na kolejne <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bardzo przepadam za opowiadaniami z sławnym Justinem , ale Kurwa jest twoje i ja już to kocham Kaśka Hahaha ;) zaczyna się narazie spokojnie ale wiem że lubisz zrobić wielkie BUM !!! tak jak ten pocałunek 💏 na końcu rozdziału więc to opowiadanie napewno nie bd nudne tak jak inne z sławnym Justinem <3 Kocham Cie świetny rozdział i czekam z niecierpliwosci na następny ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "ale Kurwa jest twoje i ja już to kocham Kaśka Hahaha" o boże! Tak bardzo się śmieję! :D
      Dziękuję... nudno na pewno nie będzie, tak myślę haha :D

      Usuń
  4. kocham cie <3 Bałagam dodawaj częsciej, jesteś zajebista wszsytkie twoja ff są niesamowite masz talent <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo. Ale Cami się wkopala z tym F1. Po prostu przechlapane.

    OdpowiedzUsuń
  6. No cudo!!! *.*
    Daj więcej.
    Mam kilka opowiadań o sławnym Justinie ale to twoje jest... jest... inne. Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. :) Dodawaj regularnie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej! Pierwszy rozdział i pierwszy pocałunek aww... Justin jest tutaj taki słodki. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  8. jezus <3 boskie

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakochalam sie *.* czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi sie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne opowiadanie na prawdę!!! ej a co z Liamem ? bo jest umówiona z Justinem i Liamem na ten sam wyścig :/ co zrobi ? czekam na następne !

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolejne, nowe, wspaniale opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurwa kocham kolejne opowiadanie! Kocham tylko twoje! Reszta jest taka normalna a twoje wystaje poza norme!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem i tu!
    Wielbie opowiadania o sławnym Justinie jeszcze jak ty jesteś autorką, nie ma o czym gadac, zostaje do końca.
    Fabuła mnie zainteresowała, Justin tutaj jest taki ahabwuwbwhbdjamaobzhwb *-* Już nie moge doczekac się tego wyscigu i tego jak Cami się rozdwoi hahahaha :D
    Buziaki; 3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja to czuje ze bedzie cudowne...bo twoje :* serio poprostu czytam i czytalam wszystkie twoje blogi, jestes niesamowita i wszystko co piszesz jest najlepsze! Poprostu coe kocham dziewczyno!!:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!! Te słowa mobilizują mnie do pisania i naprawdę aż bardziej mi się chce :)
      Ja Ciebie też kocham! Jak i każdego czytelnika, który tutaj zagląda :)
      JESTEŚCIE NAJLEPSI! ♥

      Usuń
  17. Kasiu! Kochanie ty moje. Prawda, że dzisiaj dodasz rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi już się spodobało i będę tu zaglądać regularnie ♥

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine