12.12.2014

Rozdział 1.

Wkładam na siebie białą, krótką sukienkę z koronką i poprawiam grube ramiączko. Materiał ładnie podkreśla piersi, niestety uwydatnia również mały tyłek. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Widocznie stałam w kolejne po coś zupełnie innego, skoro natura nie obdarzyła mnie tyłkiem jak Kim Kardashian. Tej to się dopiero poszczęściło!
- Camille, jesteś gotowa? Zaraz przyjedzie Cath - mama krzyczy z dołu, aż podskakuję i prawie dostaję zawału.
- Tak, już prawie! - schylam się po szpilki, zakładam je na stopy i wiąże małą kokardę. Uśmiech rozświetla moją twarz, bo wyglądam naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że nie wystroiłam się aż za bardzo, jednak to popularna impreza.

Dziesięć minut później pojawia się moja przyjaciółka, która piszczy na mój widok i cmoka w oba policzki. Znamy się od dziesięciu lat, kiedy rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce z Los Angeles do Monaco. Tata przejął firmę, której groziło bankructwo. Nie zapowiadało się na ratunek, mimo to tata i tak zaryzykował zaciągając potężny kredyt. Mama prawie wyszła z siebie, była potwornie wściekła i wciąż twierdziła, że pójdziemy z torbami. Cóż, ryzyko było naprawdę ogromne, firma zadłużona, prawie na samym dnie. Tata postawił wszystko na jedną kartę, ale doskonale wiedział, co robi. Teraz, po dwunastu latach jego firma jest na czele. Wyszedł z potężnych tarapatów, zatrudnił pracowników i wspólnymi siłami wspięli się na szczyt. Nasze nazwisko nagle stało się rozpoznawalne na cały kraj i gościło w pierwszej dziesiątce najbogatszych ludzi w Europie. Byłam z ojca dumna, ponieważ postawił na swoim i pokazał, jak silnym jest człowiekiem. Dlatego teraz tak bardzo naciska na moją edukację. Uczęszczam na pierwszy rok Zarządzania Biznesem na International University of Monaco. Czasami bywa ciężko, ale daję z siebie wszystko, aby nie zawieść rodziców. Momentami mam już po dziurki w nosie zakuwania, wolałabym się bawić i częściej wychodzić na imprezy, niestety większość czasu spędzam nad książkami. A szkoda, bo Monaco to przecudowne miejsce! Jest tutaj mnóstwo kuszących rozrywek, gdzie można poszaleć do rana, odstresować się i zapomnieć o wszystkich problemach. Na szczęście rodzice są w porządku i nie zabraniają mi poszaleć. 

Kiedy docieramy na miejsce Cath mocniej ściska moją dłoń i uchyla usta pod wrażeniem ogromnego, wypasionego jachtu, na którym odbywa się impreza. Jacht należy do rodziców naszego przyjaciela, którzy organizują przynajmniej jedno przyjęcie w miesiącu, aby zbierać pieniądze dla ludzi potrzebujących. Naprawdę podziwiałam ich za to, ponieważ był to bardzo szlachetny gest, a ludzie chętnie pomagali. Moi rodzice również wspierali ich akcję i wpłacali mnóstwo pieniędzy.
- To miłe, że Liam nas zaprosił - zagaduję Cath i ciągnę ją w stronę schodków. Mam wrażenie, że zamarła z wrażenia.
- Och, daj spokój. Doskonale wiemy, dlaczego to zrobił, prawda? Od dawna jest w tobie zakochany, Cami. Jesteś ślepa?
- Mówiłam ci to milion razy, a ty dalej swoje! Gdyby tak było, już dawno wykonałby jakiś ruch, a tego nie zrobił.
- Poważnie? Już raz dałaś mu do zrozumienia, że uwielbiasz go jako przyjaciela. Chłopak się przestraszył, dziwisz się?
- Chyba nie. Prawda jest taka, że traktuję go wyłącznie jako przyjaciela, nie wyobrażam nas sobie razem jako parę.
- Cześć dziewczyny! - naszą rozmowę przerywa Liam. Podchodzi do nas, przytula i całuje w policzki - Cieszę się, że już jesteście. Cholera, muszę przyznać, że przepięknie wyglądacie! - mówiąc to patrzy tylko na mnie, czym potwornie mnie zawstydza - Proszę, szampan dla was - bierze dwa kieliszki od przechodzącego kelnera i wręcza nam po jednym.
- Dziękuję, piękny jacht - uśmiecham się, a Liam prycha rozbawiony. Oboje wiemy, że podchodzi z firmy mojego ojca.
- Nowy model, ma dopiero tydzień więc jest to jego pierwsza impreza. Na pewno będziemy się dzisiaj świetnie bawić.
- W to nie wątpię - Cath upija łyk szampana i wymownie na mnie spogląda. Przysięgam, że jest niemożliwa!
- Muszę was na momencik zastawić, obowiązki. Przy barze są drinki oraz przekąski. Niebawem będę z powrotem.
- Jasne - Cath macha mu na pożegnanie, a ja oddycham z ulgą - Widziałaś, jak na ciebie patrzył? Jest zakochany!
- Bredzisz! Liam to nasz przyjaciel, chodzimy razem na studia i bajka się kończy. Przestań sobie dopowiadać.
- Ale ja niczego sobie nie dopowiadam, Cami. Tylko na niego spójrz, no! Nie widzisz tego maślanego spojrzenia?
- Trochę widzę, co mnie krępuje. Ja naprawdę nie chcę niczego więcej, wiesz? Wolę go jako swojego przyjaciela.
- Nie rozumiem tego. Koleś leci na ciebie jak muchy na lep, a ty nawet nie dajesz mu szansy. Nie podoba ci się?
- Nie jest w moim typie - wzruszam ramionami, a Cath przewraca oczami - Poza tym nie chcę niczego zepsuć.
- Brak mi do ciebie sił, lepiej chodźmy coś zjeść. Pachnie mi tu krewetkami - śmieję się z niej i ciągnę do baru. 

Stoję przy barierce, popijam Mojito i przyglądam się wywijającej na parkiecie Cath. Dorwała jakiegoś przystojnego bruneta, którego porwała i nie daje mu żyć od dobrej godziny! Chyba zaczynam mu współczuć, ma przechlapane.
- Hej - obok mnie pojawia się Liam, który posyła mi uroczy uśmiech - Wybacz, musiałem zająć się gośćmi. Jak się masz?
- Bardzo dobrze, dziękuję. Impreza jest wspaniała i moi rodzice chyba świetnie się bawią - kiwam głową na mamę, która uśmiecha się i przytula do ojca w tańcu. To niesamowite, że po tylu latach małżeństwa nadal tak bardzo się kochają.
- Tak, chyba przyjęcie się udało. A ty? Jak się bawisz? Stoisz tutaj sama, mogę porwać się do tańca? - niepewnie przytakuję głową, jednak tancerka ze mnie żadna. Liam chwyta mnie za rękę, ciągnie na parkiet i przytula do siebie. Po słowach Cath czuję się odrobinę dziwnie. Liam jest moim przyjacielem od trzech lat, jeśli naprawdę coś do mnie czuje może zrobić się nieprzyjemnie. Nie chcę go zranić, w razie gdyby zaoferował ze swojej strony coś więcej - Lubię tę piosenkę - mówi wprost do mojego ucha, przyciąga mnie jeszcze bliżej swojego ciała i nuci pod nosem. Kołyszemy się do rytmu, próbuję się rozluźnić i nie zadręczać gadaniem mojej szurniętej przyjaciółki, która zdecydowanie za dużo mówi! - Może wybierzesz się ze mną na wyścig Formuły 1? Wiem, że to uwielbiasz - tak, chyba każdy wie, jak wielką jestem fanką tego sportu.
- Jasne, chętnie. To miłe, że pomyślałeś o mnie - odchylam głowę i zwiększam nieco odległość naszych twarzy.
- Poważnie, Cami? Doskonale wiesz, co do ciebie czuję - o, Boże! Nie! - Podobasz mi się od dawna, czuję się świetnie, kiedy jesteś obok mnie i lubię spędzać z tobą czas - patrzy mi w oczy, odgarnia kosmyk moich włosów, a moje serce wywija koziołka. To naprawdę ten "ten" moment?! - Uwielbiam, kiedy się uśmiechasz i jesteś radosna. Często obserwuję cię na zajęciach, tak ukradkiem, żebyś nie czuła się niekomfortowo - jaka szkoda, że doskonale wyczuwam na sobie jego wzrok i muszę wysilić się, aby skupić się na zajęciach - Zależy mi na tobie, znamy się od trzech lat i tak sobie myślę... - przerywa, a mnie oblatuje strach. Modlę się, aby nie powiedział tego, czego tak bardzo się obawiam. To się nie uda! - Czy chciałabyś, to znaczy, czy zgodzisz się zostać moją dziewczyną? - schylam głowę, zamykam oczy, a moje przypuszczenia się sprawdzają. Stało się, wypowiedział słowa, które sieją w mojej głowie spustoszenie. Zastanawiam się, jak wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji, jednak nic sensownego nie przychodzi mi do głowy. Nie kocham go, czy mogłabym pokochać go trochę "później", będąc już w związku? Czy warto ryzykować? - Camille? - unosi palcem moją głowę i patrzy na mnie wyczekująco.
- Ehm - chrząkam i nerwowo przełykam ślinę, przygotowując się na monolog - Ja ciebie również bardzo lubię, jesteś świetnym chłopakiem, ale nie jestem pewna, czy mogę udzielić odpowiedzi właśnie teraz. Mogę się nad tym zastanowić?
- Zastanowić? - marszczy czoło i patrzy na mnie zaskoczony - Nie no, oczywiście! Jeśli tego chcesz, nie ma sprawy.
- Dziękuję. Obiecuję, że jutro dam ci odpowiedź. Po prostu zaskoczyłeś mnie i muszę nad tym chwilę pomyśleć.
- Rozumiem to, poczekam. Ale - wystawia palec na znak groźby i mruga okiem - Tylko do jutra, ani dnia dłużej.
Opieram brodę na jego ramieniu i chowam wypływające rumieńce na policzkach. Niczego nie jestem pewna, a czas pozwoli mi się zastanowić. Muszę podjąć dobrą decyzję, taką, której nie będę żałować i która może między nami wszystko zepsuć. I chociaż poprosiłam o czas chyba znam już odpowiedź. Za nic w świecie nie chcę zepsuć naszej przyjaźni. 


Liam przez cały wieczór nie odstępuje mnie na krok. Troszczy się o mnie, donosi drinki, jedzenie, prosi do tańca. To bardzo miłe z jego strony, bardzo się stara, a Cath ukradkiem posyła mi spojrzenia w stylu; "a nie mówiłam?".
- Chodź, pokażę ci coś - Liam chwyta mnie za rękę i prowadzi na sam przód ogromnego jachtu. Zdążyło się już ściemnić, dzięki temu widać przepięknie odbijające się w wodzie światła stojących dookoła nas jachtów. Widok zapiera dech w piersiach, aż wzdycham rozmarzona - Pięknie, prawda? - szepcze do mojego ucha i przytula się do mnie od tyłu.
- Tak, wyjątkowo - uśmiecham się, napawam tym widokiem i delektuję ciszą, która jest taka przyjemna.
- Cami - przekręcam głowę, Liam odwraca mnie w swoją stronę i patrzy mi w oczy. Jednak to spojrzenie jest jakieś inne, jakby przepełnione uczuciem. Kiedy układa dłoń na moim policzku i pochyla się, mam złe przeczucia. Nim mam szansę się nad tym zastanowić nasze usta się spotykają. Delikatnie, z uczuciem pieści moje usta i wsuwa koniuszek języka między moja wargi. Rozchylam je dla niego, a pocałunek natychmiast robi się zachłanny, zmysłowy, przyjemny. Liam ma wprawę, a ja oddaję się temu i próbuję poczuć cokolwiek "więcej". Niestety nic takiego nie nadchodzi, brzuch nie kurczy się z podekscytowania, a serce nie bije jak szalone. To utwierdza mnie w przekonaniu, że ten wspaniały chłopak nie będzie dla mnie nikim więcej, jak tylko przyjacielem - Mmm, uwielbiam twoje usta, Camille - uśmiecha się, odchyla i patrzy na mnie tym maślanym spojrzeniem, o którym wspominała Cath - Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? Musiałem.
- Nie, wszystko jest w porządku - oblizuję usta i robię w krok w tył, aby zachować dystans - To był tylko pocałunek.
- Aż, Cami, aż. Bardzo mi się podobało - schyla głowę, wbija zęby w wargę i wsuwa dłonie w kieszenie spodni - A tobie?
- Też - szepczę ledwo słyszalnie, owijam się ramionami i przekręcam głowę w stronę pięknego widoku. Czuję się dziwnie.
- Liam! - naszą rozmowę przerywa krzyk jego ojca - Wybacz, potrzebuję cię, synu - kiwa głową i zostawia nas samych.
- Jak zwykle wybiera sobie idealny moment - burczy pod nosem, a ja uśmiecham się na ten dziecinny ton - Zobaczę, czego chce i postaram się szybko do ciebie wrócić, dobrze? - przytakuje głową, Liam cmoka mnie w policzek i zostaję sama.
Biorę głęboki, rozluźniający oddech który dobrze mi robi. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, a przypuszczenia mojej przyjaciółki się sprawdziły. Liam coś do mnie czuje, zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Niech to szlag! Co za beznadziejna sytuacja! Przecież jest moim przyjacielem, a lepiej nie wiązać się z kimś, kto jest tak bliski. A co, jeśli nasz związek to będzie katastrofa, a po zerwaniu będzie miał do mnie żal? Nasza przyjaźń pójdzie się pieprzyć, zostaną jedynie pretensje i rozczarowanie. Poza tym nic do niego nie czuję, lubię go i na tym sprawa się kończy.

Liama nie ma od dwudziestu minut. Zaczyna robić się chłodno, nie wzięłam nic do okrycia, a na moim ciele pojawia się gęsia skórka. Odwracam się z zamiarem schowania się w środku, jednak spotykam wlepione we mnie spojrzenie. Na sąsiednim jachcie, który stoi tuż obok jachtu rodziców Liama, stoi chłopak. Opiera się o barierkę, sączy drinka i patrzy prosto na mnie. Im dłużej mu się przyglądam, tym dochodzę do wniosku, że gdzieś go już kiedyś widziałam. Jego twarz wydaje mi się znajoma, jednak jest ciemno i mogę się mylić. Kiedy podchodzi dostatecznie blisko, a dzielą nas jedynie barierki, mam pewność, że to jednak on. Cholera! Jakim cudem znalazł się w Monaco i właśnie stoi przede mną?!
- Witaj, piękna nieznajoma - jego cichy, zachrypnięty głos odbija się w mojej głowie niczym echo. O mamuniu!









5 komentarzy:

  1. super <3333333

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaa jak fajnie sławny justin <3 tylko szkoda że jest gwiazda bo zaraz bd musiał wracac itp. ale kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mysle ze moze byc ciekawie, napewno bede to czytac, jak wszystkie twoje blogi!! :D

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine